Bagaż bez opieki

W związku z sytuacją na świecie mamy stopnie alarmowe, apele o czujność i ogólne wzmożenie. A jak to wygląda w praktyce? Miałem okazję się przekonać.

Z okazji jazdy pociągami[1] byłem na dworcu. Miasto wojewódzkie, tyle powiem. Na peronach pustawo. No i zobaczyłem torbę, płócienną, wypchaną, ewidentnie bezpańską. Przypomniały mi się komunikaty, które czasem słyszę na dworcach, żeby powiadomić gdy widzimy bagaż bez opieki. Wiadomo, że raczej po prostu ktoś zapomniał, ale wzmożenie. Zresztą, nie mi o tym decydować, od tego są służby i mają procedury, prawda? Mam dłuższą chwilę czasu do przyjazdu mojego pociągu.

No dobrze, powiadomić, ale kogo? Rozglądam się, ale nikogo sensownego (czyt.: osoby w uniformie) w pobliżu nie ma. Myśl pierwsza: pójdę do informacji/kasy. Co prawda kawałek jest, no ale tam będą wiedzieli co i jak. Zatem idę i tak sobie myślę, że jeśli dojdę, powiadomię, a w międzyczasie ktoś wróci i zabierze torbę, to będzie problem. I jak znam życie, wtedy będzie to mój problem. Daleko nie zaszedłem, więc wracam i robię na wszelki wypadek zdjęcia, że sytuacja miała miejsce.

Bagaż bez opieki czyli sprawca zamieszania. Źródło: fot własna.

Skoro już mam w garści telefon, to wpadam na genialny pomysł, by sprawdzić w sieci, co robić. Pierwsze sensowne źródło to jakaś strona tvp.pl. Piszą, żeby powiadomić ochronę dworca, a jeśli nie ma ochrony, to 112. No dobrze, na pewno gdzieś jest numer do ochrony, prawda? Wracam na peron, wypatrując numerów. Jeśli jest, to albo 112, albo namiary na przewoźników.

I wtedy dostrzegam słupki alarmowe z napisem SOS. Ostrzeżenie, że naciśnięcie guzika załącza monitoring audiowizualny. Profesjonalny wygląd – dwa przyciski, oznaczenie dla niewidomych. Wciskam przycisk. Budka zaczyna dyktować cyfry po angielsku[2], całkiem sporo. I tyle. Nic więcej się nie dzieje. Sprawdzam drugi guzik – bez zmian. Wyciągam telefon i dzwonię jeszcze raz, nagrywając. I jeszcze raz…

Budek na peronie jest kilka, więc uznaję, że ta jest zepsuta i idę do kolejnej. Od razu nagrywam, w sumie już bardziej dla sportu. Tym razem nie słychać cyfr po wciśnięciu guzików. Nie ma też reakcji. Idę do trzeciej budki.

Sytuacja analogiczna jak w drugiej, ja jestem na końcu peronu. Pora na 112. Dzwonię, przedstawiam się, opisuję sytuację. Robi się zabawnie – dysponentka wypytuje czy jest pociąg na peronie, bo to trzeba zgłosić komuś z kolei. Konduktorowi albo maszyniście (sic!). Bo oni będą mieli kontakt[3]. I że to duże miasto, duży dworzec, więc na pewno jakiś pociąg jest. No jest, ale na sąsiednim peronie.

Macie tę wizję, gdy czekacie na pociąg na peronie, z bagażami, i słyszycie, żeby pójść na sąsiedni i poszukać kogoś z obsługi? Normalnie pewnie zasugerowałbym dysponentce zajęcie się pracą, ale nie miałem wiele bagaży i miałem czas, więc stwierdziłem, że warto zobaczyć jak się sytuacja rozwinie.

W drodze na sąsiedni peron podszedłem do kolejnej – czwartej – budki SOS. Wcisnąłem przycisk i praktycznie od razu „ochrona, słucham?”. Zacząłem tłumaczyć, niezbyt składnie, bo już zapomniałem co ja właściwie chcę zgłosić, że torba, i gdzie. Praktycznie od razu usłyszałem „dobra, widzę”. Załatwione w jakieś 15 sekund, jak już ktoś odebrał.

Chwilę później z głośników popłynął znajomy komunikat, żeby zgłaszać pozostawiony bagaż i przydługi numer telefonu, gdzie to robić. Na pewno wszyscy go zapamiętujemy albo skrzętnie zapisujemy…

Sprawdziłem daty zdjęć i filmów. Udokumentowana całość, od pierwszego zdjęcia, do ostatniego filmu zajęła dobry kwadrans. Czyli pewnie bardziej 20 minut.

I tyle w kwestii czujności i wzmożenia. Zastanawiam się jeszcze tylko, ile kosztują te budki SOS.

[1] Niektórzy się nie nauczą. Pierwszy opóźniony o ponad 40 minut (trasa ok. 2h), w dodatku się zepsuł. Szczęśliwie zepsuł się na stacji więc nie było tak wspaniałych przesiadek jak wtedy i szczęśliwie był pociąg jadący w tym samym kierunku, więc dołożyliśmy może 5 minut opóźnienia. Na pocieszenie – woda i wafelek.
[2] Zapewne wybierany numer.
[3] Rozumiem, że dysponenci na 112 stosownych kontaktów, do obsługi węzła kolejowego w mieście wojewódzkim, nie mają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *