Bandcampowe problemy

Całkiem niedawno napisałem, że zaczynam przygodę z Bandcamp, a już wygląda, że się nie polubimy. Może jestem zepsuty przez serwisy streamingowe i nowsze rozwiązania? Mam problem z UX/sposobem działania.

Z tego co widzę, Bandcamp to w zasadzie sklep z muzyką. Taki oldschoolowy, gdzie można samodzielnie wyszukać muzykę, odsłuchać po kolei utwory. Wyszukiwanie jest dość toporne[1]. Niby są gatunki, niby są tagi, można wyszukiwać po nazwach. Trochę mało. Chciałbym łatwo odkrywać muzykę czy artystów.

Przykładowo, chciałbym wiedzieć, jakie inne utwory, albumy czy artystów najczęściej kupują ludzie, którzy kupili dany utworów. Albo jacy są artyści w danej okolicy (mapa!), których twórczość mogę kupić w Bandcamp. Z podziałem na gatunki, oczywiście. O jakimś algorytmie, który ułoży playlistę na podstawie moich dotychczasowych kupionych, wishlisty, podobieństwa muzyki itp. nawet nie wspominam.

Kolejna sprawa to feed czy też radio. Mam wybrane kilka gatunków muzyki. Zupełnie różnych. W feedzie są wszystkie, wymieszane. W efekcie trochę ciężko tego słuchać, bo raczej mamy ochotę albo na coś dynamicznego, albo spokojnego. Częściowym rozwiązaniem jest kliknięcie nazwy gatunku, które przenosi do discover. Tylko czemu najbardziej eksponowana funkcjonalność jest praktycznie bezużyteczna?

Można odsłuchać pojedyncze utwory bez zakupu, ale jakbym chciał sobie zrobić playlistę, to mogę to zrobić już tylko z kupionych. Z jednej strony rozumiem – podejście tradycyjnego sklepu. Z drugiej – nie bardzo. Wolałbym mieć możliwość tworzenia playlist, nawet z ograniczoną ilością utworów niezakupionych lub inną przeszkadzajką, a do tego statystykę/sugestię typu tego dużo słuchasz, może warto kupić[2]. W końcu i tak mogę słuchać bez kupna, więc zmuszanie do słuchania pojedynczo i brak możliwości ułożenia playlisty raczej zniechęca mnie do serwisu, po prostu. A jeśli nie korzystam z serwisu, to nie kupię niczego.

Nie chodzi o social, lajki itp. czy nachalną dosprzedaż. Jednak mamy 2026 i pewnego rodzaju ułatwienia byłyby mile widziane. Chociaż – wracając na moment do poleceń – czemu zespół nie ma możliwości polecenia choćby ograniczonej liczby, kilku zaprzyjaźnionych kapel?

Ostatnia rzecz, to player. Jest ograniczony tylko do muzyki zakupionej w serwisie. Z uwagi na względnie mały wybór z jednej strony, a z ograniczenia opisane wyżej, to średnie rozwiązanie. Byłoby miło móc dorzucić do playlist mp3 z dysku.

I tak, oczywiście mam świadomość, że wiele z tych moich oczekiwań to nawyki ze streamingów. Tylko co ja poradzę, że tam mają to wypolerowane, a polecanie piosenek było naprawdę zacne. Zdarzyło się im przy użyciu algorytmu i podrzucić zupełnie nowe kawałki, i przypomnieć stare, zapomniane. I „kupiłem”, czyli trafiły na moje playlisty. Szkoda, że Bandcamp nie daje takiej opcji. Może kiedyś?

[1] To słowo mogło powtarzać się często w tym wpisie…
[2] Ta funkcjonalność na szczęście istnieje.

Krótki film

Jakiś czas temu Netflix, z okazji którejś rocznicy wejścia do Polski, dodał do oferty coś, co można nazwać klasyką polskiego kina. Filmy są w dobrej jakości, więc stwierdziłem, że odświeżę i nadrobię braki.

Jednym z braków był Krótki film o zabijaniu. O filmie przypomniał mi ten artykuł. Nie jest w żaden sposób wyjątkowy, jest po prostu kompilacją informacji z innych źródeł. Niemniej, jest nowy i to właśnie on pojawił się we właściwym momencie i przypomniał mi o filmie.

Pamiętam, że zdziwiły mnie i zachwyty nad filmem, i to, że podobno stał się ważnym elementem dyskusji o karze śmieci, bo „wstrząsnął” opinią publiczną. Zdziwiły do tego stopnia, że po obejrzeniu szukałem informacji na ten temat.

Jeśli chodzi o to, co można uznać za zalety to… Film jest mocny. W tym sensie, że zabijanie ludzi jest pokazane w sposób drastyczny i dosłowny. Ekipa filmowa podobno była straumatyzowana i wierzę w to. Klimat filmu, uzyskany został poprzez wykorzystanie odpowiednich filtrów światła na kamerach. Nie znam się na technice filmowej i na ile to było nowatorskie, ale doceniam. I potwierdzam, że jest efekt.

Cała reszta… no słaba jest. Niespecjalnie coś z czegoś wynika i trzyma się kupy. Fabuła dość szczątkowa. Młody prawnik przyklejony jakby na siłę. Luki w fabule – nie są pokazywane ważne rzeczy, bo przecież czas został zużyty na pokazywanie mniej istotnych i zabijania. Błędy faktograficzne – co przytomniejsi podnosili kwestię, że bohater za czyn pokazany w filmie nie mógł w świetle ówczesnego prawa zostać skazany na karę śmierci.

Trochę odbieram to jako artysta kręci film lobbujący. Odwołujący się do uczuć, pomijający rozum. Niemniej, zadanie spełnił. Tak czy inaczej, Krótki film o zabijaniu obejrzałem wyłącznie z tego względu, że klasyka.

Bandcamp

Konto na Bandcamp chciałem założyć już jakiś czas temu. Jednak zawsze coś mnie powstrzymywało. Do dziś.

Sam serwis ma wiele zalet, zaczynając od uczciwych stawek dla wykonawców, przez specjalne dni, gdy rezygnuje z prowizji, po muzykę w różnych formatach. Ma też sporo wad, z których najważniejsza to fakt, że wybór muzyki jest raczej niewielki.

Jednak największą wadą z mojego punktu widzenia jest proces rejestracji i aktywacji konta. Czynność, która powinna być możliwie bezproblemowa dla użytkownika urasta do rangi wyzwania.

Zacząłem od appki na Androidzie, to w sumie głównie o takim używaniu myślałem. W appce jest opcja rejestracji ale… nie działa. Mimo wypełnienia wszystkich pól i wielokrotnej próby wysyłki, za każdym razem dostawałem błąd żądania POST z URLem API dla mobile.

Trudno, odpaliłem przeglądarkę na komputerze. Tu dla odmiany nie dowiemy się od razu, czy nazwa użytkownika jest zajęta, czy wolna. Niezbyt wygodne, ale to detal, bo przynajmniej udało się zarejestrować konto.

Zalogowałem się więc w appce na telefonie, chcę polubić wykonawcę czy utwór i… nie mogę. Żeby to zrobić, trzeba potwierdzić adres email. Zerkam i mam maila, klikam i… nie działa. Być może kwestia mniej typowej przeglądarki na Androidzie i problemów z CAPTCHA.

Ostatecznie wysłałem (forward) maila na komputer, żeby tam kliknąć linka. I co? I nie udało się – po zalogowaniu chciał jakieś potwierdzenie i… wysłał kolejnego maila. Stwierdziłem, że na dziś mam dość. Więc ostatecznie na ten moment poległem. Z rejestracją i pełną aktywacją serwisu. W 2026! Konto mam założone, ale nie w pełni aktywowane i w praktyce nie mogę sensownie korzystać.

Na osłodę (dla mnie) i w nagrodę za wytrwałość (dla czytelników), utwór zespołu, który skłonił mnie do założenia konta poniżej. Tak, niemiecki folkowy zespół gra polski utwór. Nie pytajcie jak się o tym dowiedziałem.

YouTube, bo łatwiej osadzić… Oj, Bandcamp, Bandcamp…