Wylogowanie z serwisu a zmiana IP – co robić?

The background: jest sobie pewien serwis AKA aplikacja WWW. Z pewnych względów (bezpieczeństwo) zmiana IP użytkownika powoduje wylogowanie z aplikacji. Do tego – z innych względów – nie bardzo jest wola, by inwestować w zmianę takiego zachowania tejże aplikacji.

The problem: kolejny popularny operator (Plus) zmienił(?) działanie swojej sieci tak, że klientom często zmienia się IP w trakcie połączenia z Internetem, co skutkuje wylogowaniem z serwisu. Mam pewne podejrzenia, że może to dotyczyć tylko niektórych taryf, ale nie to jest przedmiotem rozważań. Wylogowuje i już.

The question: jak można w prosty sposób (dla laika) obejść problem od strony użytkownika aplikacji? Jedno rozwiązanie już znam – użycie Opery i turbo mode. Niby fajne, bo Opera jest darmowa, ale… nie jest to open source i nie każdy ma możliwość instalacji oprogramowania. Pewnie dowolne tunelowanie ruchu przeglądarki załatwi sprawę, ale dla laika to zbyt skomplikowane. Być może pomogłoby proxy, ale nie znalazłem informacji na stronach Plusa o tym, żeby coś takiego udostępniał. No i problem dotyczy nie tylko Plusa… Pomysły?

Wybór taryfy elektrycznej.

W związku z nadchodzącą przeprowadzką pojawił się etap pod tytułem energetyka, czyli przepisanie liczników i możliwy wybór taryfy dla energii elektrycznej. W dotychczasowym mieszkaniu liczniki były zarejestrowane na właściciela, wszystko było na prąd (gotowanie, podgrzewanie wody, ogrzewanie mieszkania też), dostawcą była Enea, a taryfą – Ciepły Dom. Czyli trochę drożej w dzień niż przy taryfie z płaską stawką Dzień i Noc, za to sporo taniej w nocy.

Grzanie wody wydawało się brać sporo prądu, odbywało się w nocy. Ogrzewanie mieszkania co prawda nie tylko w nocy, ale w nocy chłodniej, więc niby więcej. Wybór wydawał się słuszny, zmiana byłaby skomplikowana (zmiany musiałby dokonać właściciel), rachunki nie zabijały. Ogólnie: nie przyglądałem się temu dokładnie, tym bardziej, że – jak pisze Enea:

Taryfa Dzień i Noc (G11) to idealne rozwiązanie dla Klientów, którzy zużywają energię elektryczną głównie:

– nie korzystają z energii elektrycznej do celów grzewczych.

Z kolei o Ciepły Dom piszą:

Taryfa Ciepły Dom (G12) to doskonała oferta dla Klientów, którzy:

– korzystają­ z ogrzewania elektrycznego, zarówno pomieszczeń, jak i wody użytkowej,

– posiadają urządzenia elektryczne sterowane za pomocą programatorów czasowych.

W nowym mieszkaniu odpada ogrzewanie i grzanie wody prądem, więc naturalnie nasuwa się taryfa z płaską stawką. Znając dokładne zużycie w poszczególnych taryfach postanowiłem policzyć, ile zarabialiśmy na różnicowaniu stawki (dane za ponad rok). Wyniki mnie zaskoczyły. W ciągu ostatniego roku było to… całe 60 zł. Przy czym większa część zysków 36 zł) przypadała na jeden okres rozliczeniowy. Ergo: wiele hałasu o nic. Dobrze chociaż, że różnica w tę stronę. 😉

Przetasowanie w ofertach bankowych.

Jakiś czas temu mBank wkurzył mnie wprowadzeniem opłaty za kartę (a jeszcze bardziej totalnym olaniem mojego zgłoszenia – IIRC maila – w tej sprawie) i postanowiłem poszukać alternatywy, która pozwoli mieć konto z kartą za darmo.

Karta kredytowa

Źródło: karta kredytowa.

Alternatywy znalazłem dwie: dbNET oraz konto z premią w BGŻ. W ostatnim czasie oba banki niestety zmieniły warunki usług. Niestety/oczywiście na gorsze. W przypadku dbNET zmiana nie jest duża – rabat za dokonanie stosownego obrotu (200 zł, wliczają się bankomaty) został zmniejszony z 5 zł do 4 zł. Oznacza to, że za konto z kartą zapłacimy minimum 1 zł/m-c. Niby nic, ale drażni. Komunikat z dbNET brzmiałł:

Szanowni Państwo,

w związku ze zmianami „Tabeli prowizji za czynności bankowe i opłat za inne czynności wykonywane przez Deutsche Bank PBC S.A. – dla osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej” zmianie ulega wysokość rabatu dla opłaty za obsługę karty VISA Electron w pakiecie dbNET. Od 22 lipca 2013 roku wysokość Rabatu będzie wynosić 4,00 zł, a nie jak dotychczas 5,00 zł. Oznacza to, że Klient, który dokona w miesiącu sierpniu 2013 roku transakcji bezgotówkowych na łączną kwotę równą lub przekraczającą 200,00 zł zapłaci za obsługę karty VISA Electron 1,00 zł.

Szczegółowe informacje o zmianach znajdą Państwo Tutaj .

Pozdrawiamy,
Deutsche Bank PBC S.A.

Z kolei BGŻ mocno zmienił warunki uzyskania premii. Komunikat brzmiał:

Uprzejmie przypominamy, że od dnia 28 maja 2013 r. uległy zmianie zasady uczestnictwa w Programie „Premia+”, aby korzystać z Programu należy posiadać Konto Plus i złożyć w Banku Zlecenie przekazywania wynagrodzenia/renty/emerytury oraz przelewać na konto wpływy z tego tytułu. Należy złożyć także w Banku zgodę na przetwarzanie danych osobowych do celów marketingowych oraz zgodę na informowanie o produktach i usługach banku drogą elektroniczną, a także wykonywać transakcje bezgotówkowe kartą na kwotę min. 500 zł w cyklu. W razie wątpliwości sprawdź u Doradcy czy spełniasz warunki otrzymania premii!

Zmian jest kilka:

  • Zaczynają pilnować, by wpływ na konto nie był z dowolnego źródła, tylko wynagrodzenie – IMO słusznie, bo tu jest Polska, tu się kombinuje i można było przepuścić 5000 zł przez powiedzmy 10 kont zaufanych osób i odebrać łącznie 500 zł premii.
  • Konieczność posiadania produktu (kredyt, lokata, konto oszczędnościowe) o wartości minimum 5000 zł – o tym nie napisali w powyższym komunikacie, nie ma też informacji na stronie w warunkach otrzymania premii. Jest ukryte w PDF. Nieładnie.
  • Podniesienie wymaganych płatności kartą z 300 zł do 500 zł, by otrzymać premię, czyli zmiana najbardziej bolesna (przynajmniej dla mnie).

Biorąc pod uwagę, że konto z kartą kosztuje minimum 5 zł (domyślnie 8 zł), a 500 zł płatności kartą to sporo, stawiam, że sporo ludzi zacznie dopłacać do interesu. A to oznacza rezygnację z konta i rozejrzenie się za konkurencją. Jest spora szansa, że również ja zrezygnuję z konta w BGŻ.

Zatem standardowe pytanie: gdzie teraz można założyć darmowe konto z kartą (najlepiej niezbliżeniową)?

Smssender 0.8.

Nowa wersja skryptu do wysyłki SMSów z poziomu konsoli dla Linuksa. Dodana obsługa długich SMSów dla Mobitex (nie testowałem, ale wg forka z GitHub i dokumentacji wystarczyło zmienić typ, by dzieliło na kilka części) i – przede wszystkim – podstawowa obsługa kolejnego providera, czyli REDLINK. Okazuje się, że choć niezbyt się tym chwalą, to wspierają wysyłkę w podobny sposób jak Mobitex, czyli wywołanie URLa z parametrami.

Trochę obsługa na zasadzie if-ujmy co wymagane i niezbyt mi się to podoba, ale dla tak podstawowej obsługi wystarczy, a w sumie dość zbieżnie jest. Nie ma pełnej obsługi błędów, tak naprawdę w przypadku REDLINK ludzki komunikat zwracany jest tylko dla statusu OK, w pozostałych przypadkach na żywca leci odpowiedź od providera (też czytelna, na szczęście).

REDLINK ma parę fajnych funkcji, których na razie nie obsługuję – planowanie czasu wysyłki SMSa, email na który przychodzi finalny status dostarczenia. Bo to, co otrzymujemy przy wysyłce to tylko potwierdzenie poprawnego skolejkowania do wysyłki, nie oznacza wcale, że SMSa faktycznie udało się dostarczyć do odbiorcy (tak, zdarzyło mi się tak raz dla dość ważnego SMSa).

Zapraszam do testów i jak zwykle feedback mile widziany.

Internet w Play – opinia.

Dla tych, co tl;dr – będzie klasyczna hejtnotka.

Od dość dawna mam jeden numer telefonu w Play. Taki „stacjonarny”, za 5 zł/rok. Tylko na przychodzące. Jest sobie i działa, w różnych miejscach w kraju. Zresztą znajomi też mówili, że Play ma OK zasięg. Niedawno potrzebowałem modemu do Aero2. Padło na Huawei e3131. Stwierdziłem, że kupię w Play, będzie z gwarancją. Przy okazji będzie starter Play, można go użyć do awaryjnego dostępu do netu. Opisywałem już, jak to nie było zasięgu w sieci Play na urlopie (starter doładowany za 30 zł), ale wielkich testów nie robiłem.

Dziś wybrałem się na kolejną wycieczkę. Chciałem coś sprawdzić – nie ma netu. Znowu w smartfonie (karta Play internet prepaid) wykrywa sieci – natywny Play 2G, Play via Orange, Play via Plus. Z żadnym z nich nie mogę się połączyć – karta SIM nie pozwala. I tak się złożyło, że tym razem miałem kartę od Aero2 ze sobą. Przekładam do smartfona i… 2 kreski zasięgu. Ręczne dokonfigurowanie APN i jest łączność z Internetem.

Podzieliłem się na Blipie, że zasięg Play ssie w porównaniu z Aero2 i dostałem ciekawą informację: Play nie korzysta z nie swoich nadajników dla dostępu do internetu w przypadku taryf bez rozmów głosowych. Zrobiłem małe śledztwo i faktycznie, znajomi z dobrym zasięgiem (pokryciem kraju) mają w Play taryfy głosowe. Zacząłem grzebać na stronie Play. W FAQ dotyczącym roamingu krajowego znalazłem potwierdzenie (nie wprost) tego stanu rzeczy:

Czy Internet też będzie działał w sieci partnerskiej (Play Online i Internet przez smartfona) ? czy będzie to dodatkowo płatne?

Połączenia będą realizowane w ten sam sposób, jak dotychczas, tj. Play Online będzie niedostępny za pośrednictwem sieci partnerskich, a smartfony korzystające z transmisji danych w taryfach głosowych będą ten dostęp miały zapewnione.

Podkreślenie moje.

Czemu natywne 2G nie łączyło pozostaje zagadką (szybkie sprawdzenie w wyszukiwarce sugeruje, że internet w Play jest tylko na 3G). Efekt jednak jest taki, że internet z Play działa wyłącznie w większych miejscowościach. I nie ma o tym żadnej informacji na stronie o usłudze Play internet na kartę. Sama usługa jest w tym wydaniu totalną porażką, gorszą od darmowego(sic!) dostępu do Internetu oferowanego przez Aero2. Zdecydowanie odradzam wybór Play, jeśli chodzi o dostęp do internetu.

Urlop.

W przeciwieństwie do zeszłorocznego, w tym roku nie tak bardzo offline. I trochę musiałem, i trochę chciałem. Musiałem, bo parę spraw niezwiązanych z pracą do załatwienia było, a chciałem, bo była okazja do przetestowania Aero2 w plenerze, czyli warunkach bojowych i trochę do odrobienia zaległości sieciowych.

Przy okazji, na wypadek gdyby Aero2 nie miało zasięgu, doładowałem też prepaida w Play do smartfona. Jestem zaskoczony, w przypadku Aero2 pozytywnie, bo Aero2 w modemie bez anteny śmigała praktycznie bez problemów (z wyjątkiem jednego upalnego dnia, kiedy najpierw przestało działać w jednym punkcie, po niedługim czasie w kolejnym i musiałem się przenieść na piętro). W przypadku Play negatywnie – nie wiem, czy to wina smartfona (Sony Xperia mini pro), czy sieci Play, ale totalny brak zasięgu na sieci (nadajnikach) Play, a na innych (np. Plus) nie chciał łączyć. I nie tylko w tym jednym miejscu. Ogólnie jeśli chodzi o zasięg Play w tym smartfonie – totalna porażka i pieniądze na starter dosłownie wyrzucone w błoto. Teraz żałuję, że nie przełożyłem karty między smartfonem a modemem – miałbym pewność, kto jest winien.

Bardzo dobrze trafiliśmy z pogodą. Można powiedzieć nawet, że za dobrze, bo dwa dni były takie, że do godziny siedemnastej nie chciało się wychodzić z domu. Trochę więcej podróżowania, bo dzieciaki dobrze już znoszą wyjazdy, także te dłuższe. Tu chwilowo zawieszam temat polskiego morza i podróżowania, bo zasługuje na osobną notkę. Pewnie niebawem się pojawi, bo szkic jest.

Jeśli chodzi o faunę, to – poza standardowym zestawem – na miejscu spotkaliśmy padalca. Poza tym, odwiedziliśmy żubry, dziki jelenie i bielika, a na jednym wyjeździe spotkałem dziwne coś, co było koloru żuka gnojowego i kształtu z grubsza mrówki. I długości paru centymetrów. Niestety, nie doceniłem niecodzienności zjawiska i nie zrobiłem zdjęcia, więc teraz mnie męczy ptytanie co to było? Nie mogę znaleźć odpowiedzi w sieci. Największą atrakcją były jednak motyle w motylarni w Trassenheide. No i – mniej live, bo przez szybę – pająki. Do tego w muzeum ciekawe eksponaty związane z owadami i pajęczakami.

Trochę wtopiłem z książkami – zabrałem za mało, a na laptopie średnio się książki czyta. No i jak już mam laptopa z siecią, to wolę pobuszować na necie…

Z zabaw na plaży – latawce. Muszę się postarać o dłuższą linkę. I chyba jak będę miał czas, to pobawię się w robienie własnych konstrukcji. Przez głowę przeszedł mi też pomysł na fotografowanie z latawca, ale raczej nie zostanie zrealizowany i pozostanie w sferze ciekawostek.

Ogólnie urlop udany, choć inny od ostatnich. Wypocząłem.

PS. Notka zaległa. Nie ma to jak pisać szkice i nie publikować…

#blipafera #mowiejakjest

Naspers, czyli właściciel Allegro, będącego właścicielem Wykopu i jednocześnie właściciel Gadu-Gadu, będącego właścicielem mikrobloga Blip, podjął decyzję, że nie potrzebuje dwóch mikroblogów. Decyzja dość zrozumiała ze względów ekonomicznych – po co utrzymywać dwa systemy, które realizują tę samą funkcjonalność? Podjęli więc decyzję o likwidacji Blipa. Decyzja po części zrozumiała, bo Blip od dłuższego czasu działał siłą rozpędu i praktycznie nie był rozwijany, a Wykop jest aktywnie rozwijanym produktem.

Z drugiej strony, decyzja mocno niezrozumiała – Blip miał sporo funkcjonalności, których mikroblog na Wykopie AKA mirko, nie posiada. Integracja z SMS, jabberem, GG, Tlenem, Twitterem, Facebookiem. Publicznie dostępne API. Komendy poprzez transporty. Tyle z technicznych. Plus kawałek historii – pierwszy i chyba jedyny polski mikroblog, który był (przed okresem stagnacji) wykorzystywany przez firmy, polityków. Kojarzę okres, kiedy większe portale, firmy itp. normalnie utrzymywały profile na Blipie, tak jak obecnie robią to na FB. Do tego intuicyjna obsługa, a przynajmniej fajny tutorial – pamiętam, że byłem zachwycony łagodną krzywą uczenia dla Blip. No i mirko to nie samodzielny serwis, tylko doklejka do Wykopu, a Blip był samodzielnym serwisem.

Co zrobiła administracja Wykopu? Ogłosiła znienacka, że sytuacja ma miejsce, można migrować konta z Blip na Wykop. Przypominam, że zupełnie niedawno ta sama administracja przy okazji afery zbożowej zapowiadała, że będzie bardziej liczyć się ze zdaniem użytkowników. Co się okazało? Okazało się, że użytkownicy Blipa dostaną odznaczenia za ilość postów (na których im zupełnie nie zależało). Z kolei użytkownicy Wykopu poczuli się oszukani, że nowi dostaną odznaczenia, na które oni ciężko „pracują”. Tu uwaga: zapewne mikroblog działa od niedawna na Wykopie, bo wymagania na odznaczenia są niskie. W ogóle użytkownicy Wykopu dostają badge za osiągnięcia. Taki mobilizator do aktywności. Narzekano też na brak wyróżniającego tagu przy importowanych wpisach.

Inne są też zwyczaje na portalach – użytkownicy Wykopu bardzo dbają(? – przynajmniej tak twierdzą) o tagowanie (chyba są tacy, którzy czytają całego mikrobloga jak leci, z pominięciem określonych tagów). Natomiast na Blipie – tagowanie było opcjonalne. Problemem mogła być co najwyżej zbyt duża ilość tagów (i jest mechanizm zapobiegający ich nadużywaniu), nigdy ich brak. Po prostu jeśli ktoś pisał dużo i bez sensu, ale nie tagował, to się usuwało osobę z obserwowanych (o ile w ogóle się ją wcześniej dodało) i tyle. Na Blipie nikt przy zdrowych zmysłach nie czytał bliposfery, czyli wszystkich statusów.

Zaczęła się afera – użytkownicy Blipa zajrzeli na oferowany zamiennik, zobaczyli dramatyczny brak funkcjonalności i – nie ukrywajmy – niski poziom, wulgaryzmy i ogólnie specyficzne zachowanie użytkowników Wykopu, rzucające się w oczy na tamtejszym mikroblogu. Dali się zauważyć przez pryzmat najbardziej krzykliwych i wulgarnych, ale niekoniecznie najmądrzejszych użytkowników. Zapewne w znacznej mierze poza, trochę pewnie też nawyk. Nie wiem też, na ile teksty użytkowników Wykopu miały być żartem (słabym bo słabym, ale cóż), na ile zachowaniem serio. Przede wszystkim, mam wrażenie, że z obu stron nastąpiło patrzenie na główną (mikrobloga) i ocenianie przez jej pryzmat wszystkich użytkowników portalu. Tymczasem pewnie nikt z userów Blipa nie uznałby patrzenia na bliposferę i wyciągania na tej podstawie wniosków nt. poziomu wszystkich użytkowników portalu za rozsądne. Ja mam ponad 100 profili ignorowanych. Z 10-20 za poziom, pozostałe za spam lub nadużywanie tagów. Ale to i tak zdecydowanie za mało na to, bym oglądał bliposferę.

W każdym razie obie grupy były niezadowolone i przekonane o swojej lepszości, aktywnie manifestujące swoje przekonania. Świetny materiał dla socjologów, zapewne. Im dłużej patrzę na oba portale, tym bardziej przekonuję się, że niewiele się różnią pod względem użytkowników, bardziej pod technicznym. Tak czy inaczej, wygląda, że przeszczep się nie przyjmie. Stawiam, że użytkownicy Blipa podzielą się na kilka grup – część pójdzie na Twittera, część na powstające alternatywy Blipa. Nikły procent przeniesie się na Wykop.

Ja jeszcze nie postanowiłem, co zrobię. W ogóle pewnie jestem nietypowy, bo dla mnie Blip to był po prostu kolejny serwis, nawet go nie backupowałem do niedawna (choć czasem przydaje się do sprawdzenia, kiedy coś się działo, dlatego zacząłem) i liczyłem się z jego „odparowaniem”. Owszem, było parę interesujących osób, ale żadnych przełożeń na AFK i wielkich przeżyć. Konto na Wykopie mam (dłużej niż na Blipie), ale zupełnie nie pasuje mi mirko. Przede wszystkim, mikroblogging wyłącznie via WWW mnie nie interesuje, a transportu Jabbera brak. Udostępnianie dostępu do API wyłącznie twórcom wybranych aplikacji też budzi moją niechęć. Userbase przemilczę – wygląda niezachęcająco, a tagi dziecinnie/pretensjonalnie. Mam już Twittera, ale nie zdobył mojego wielkiego uznania, chociaż można korzystać z BitlBee przez transport (jabber to to nie jest, ale OK) i są wiadomości prywatne. Poza tym, Twitter był (generalnie) angielski, Blip polski. Mieszanie języków uważam za słabe. Powstające alternatywy Blip – boję się o funkcjonalność (mniej) i userbase (bardziej).

Tak czy inaczej oficjalnie #blipisdead (zabawne, z tego co pamiętam, w tym kontekście jestem „autorem” tego tagu – wcześniej był użyty raz na niedziałanie serwisu).