Sesja Linuksowa, połowa

Wahałem się czy wybrać się na Sesję Linuksową. Bo to jednak wyprawa do innego miasta. Skoro jednak jest w weekend, a pociągi IC jeżdżą teraz szybciej, to dwa razy godzina z groszem na dojazd wydała się akceptowalna w stosunku do kilku godzin na miejscu. Stwierdziłem, że wariant przyjazd w sobotę rano, wyjazd wieczorem jest wykonalny, a tytuły wykładów[1] brzmią do posłuchania.

Wyjazd z Poznania o 7:30, przyjazd przed 9:00. Teoretycznie kwadrans tramwajem i jestem na miejscu, planowy start wykładów jest o 9:05, czasem jest poślizg, więc prawie powinienem zdążyć… Co może pójść źle? Wiele rzeczy… Ale udało się i zdążyłem na wykład o SSH niemal w całości. Myślałem, że temat nie będzie mnie w stanie specjalnie zaskoczyć, tymczasem sporo ciekawych zastosowań i możliwości. I to już na pierwszym wykładzie. A teraz kilka słów o wybranych[2] wykładach.

Dziwnostki rozwoju kernela – ciekawe, trochę znałem, trochę nie. Fajnie pokazuje, jak jednak[3] duże rzeczy działają, choć działają… dziwnie. Bo przysyłanie patchy mailem, zamiast pull requstów w systemie kontroli wersji, wygląda na spore utrudnienie.

Ciekawy wykład o Velvet OS, czyli instalacji Linuksa (Debiana) na chromebookach i nie tylko. Fajnie, że takie rzeczy się dzieją. Choć sam na chromebooku korzystam z ChromeOS. Zaskoczyło mnie, ile jest różnic, ograniczeń i problemów.

Wykład Ile tritów ma trajt – dość luźny, ale ciekawy, sporo historii komputerów – przypomniał mi niedawną dyskusję o tym, jak reprezentacja binarna wpływa na pojmowanie świata. I okazuje się – o czym nie wiedziałem – że może logika trójwartościowa być może wróci, bo jest przyjazna sieciom neuronowym i LLMom.

Ukryte koszty wolności – bardzo ciekawy, nietechniczny wykład o modelach rozwoju open source, problemach z finansowaniem i tym, że kiedyś były czasy… A teraz to fundacje, federacje, rządzą nimi korporacje. Celnie, choć pesymistycznie.

Tyle połowy. I połowy SL, i połowy opisu, bo na drugi dzień Sesji Linuksowej się nie wybieram w tym roku[4]. Ale Wy możecie, wg mnie warto, więc szybko ten wpis, może ktoś się zdecyduje, a druga część… wkrótce.

A gdyby ktoś nie chciał jechać lub miał daleko, to jest streaming live. O którym nie wiedziałem, ale nie żałuję wycieczki. Tym bardziej, że osobiście nie przepadam za słuchaniem streamingów.

C.D.N.

[1] Były też warsztaty, ale zupełnie nie miałem na nie weny. To jednak w założeniu miał być relaks i miłe spędzenie czasu, bez większego wysiłku intelektualnego.
[2] Nie najlepszych, nie najciekawszych, wybranych. Wszystkie inne też prowadzone przynajmniej dobrze i ciekawe.
[3] A może właśnie dlatego?
[4] Niestety; wyłącznie logistyka i plany, nie jakość konferencji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *