Yerba z sokiem pomarańczowym

Lato zmierza ku końcowi, więc ostatnia szansa na spróbowanie genialnego orzeźwiającego napoju, o którym przypominam sobie co roku o wiele za późno, dopiero podczas największych upałów. Chodzi o yerba mate z sokiem pomarańczowym.

Przygotowanie odbywa się bez gotowania – bierzemy porcję yerba mate (2-3 czubate łyżki stołowe), wsypujemy do butelki 1,5-2 litra, zalewamy wodą, zakręcamy i wstawiamy do lodówki na 2-3 doby. Przechowujemy w lodówce. Po tym czasie używamy do zrobienia napoju – nalewamy do szklanek jedną trzecią do połowy uzyskanej esencji i dopełniamy sokiem pomarańczowym. Pić przez bombillę, ew. można próbować nalewać przez gęste sitko.

Napój ma fajny „złamany” smak – nie jest tak słodki jak sam sok, nawet rozcieńczony wodą. W przypadku, gdy i sok, i esencja są przechowywane w lodówce, nie ma potrzeby dodawania lodu. Można próbować postąpić analogicznie z herbatą lub zieloną herbatą zamiast yerba mate – na oko powinno działać, ale nie testowałem.

Tąpnięcie

W pierwszej chwili myślałem, że posypały mi się statystyki. Nie zaglądam do nich często, ale strona ze statystykami jest otwarta w którejś tam zakładce w przeglądarce. Pewnego dnia ujrzałem ilość wejść na blog w okolicach zera. Była jedna czy dwie wizyty parę godzin wcześniej i… to wszystko. Odświeżenie strony nie pomogło. Korzystam z Matomo (dawniej Piwik) na własnym serwerze, więc jakaś awaria systemu, bazy czy koniec miejsca na dysku mogły mieć dokładnie taki efekt.

Posprawdzałem, nawet coś poprawiłem (drobny warning dotyczący bazy) i… bez zmian, a spadek wizyt dotyczył tylko podstawowego bloga, nie wszystkich stron. Spojrzałem w Google Webmaster Tools, a w zasadzie w Search Console, bo teraz tak to się chyba nazywa i… sprawa się wyjaśniła:

Blog w Google Search Console

Widać duży spadek przeciętnej pozycji w wyszukiwarce (z ~20 na ~60), idealnie skorelowany ze spadkiem wyświetleń (z ~800 na ~200), który przekłada się na trochę większy niż czterokrotny spadek odwiedzin. Myślałem, że chwilowe przeindeksowanie, zwłaszcza, że 04.08 w zasadzie wróciło do normy, wraz z wizytami na blogu, ale jak widać jest to raczej trwała zmiana.

Zapytałem wiedzących czy jest jakaś większa zmiana w Google. Ano jest, nazwa kodowa Maverick. Chociaż raczej chodzi o zmianę z pierwszego sierpnia. W każdym razie w Matriksie coś zmieniają.

Taka ciekawostka i ładny przykład, żeby się nie przywiązywać do strony, jej miejsca w wyszukiwarce i ilości wejść, skoro monopol na kształtowanie widoczności ma Google. W Search Console jest opóźnienie, więc jeszcze tego nie widać, ale patrząc na statystyki wizyt w ostatnich dniach wygląda, że sytuacja wraca do normy. I w sumie dobrze, bo nie mam weny na grzebanie w SEO.

PS Wpis pisany na raty, ostatecznie wygląda, że wizyty wracają do normy. Ziew.