Niektórzy może pamiętają, że był taki serwis jak Biblionetka.pl, gdzie można było oceniać książki. Strona zniknęła w lipcu 2025, po ataku ransomware na grupę PWN. Najpierw nie było nic, teraz, od dłuższego czasu, jest prośba o cierpliwość.

Z Biblionetki korzystam „od zawsze”. Strona starego typu, taka dla fanów. Bez wszechobecnej dziś monetyzacji, bez nachalnych reklam. Po prostu działała, robiła robotę. Była wg mnie najlepszym serwisem tego typu w Polsce, z największą ilością pozycji, szczególnie polskich. Sam dodałem jakieś… Nie było fancy API, ale nie przeszkadzało to ludziom w robieniu zewnętrznych polecajek[1].
I wszystko się nagle, po ataku ransomware, skończyło. Niby miałem skrypt do backupu ocen ale… Tak, zgadliście, nie był to element backupu, który miałem zautomatyzowany. Więc nie wykluczam, że gdzieś miałem jakiś snapshot moich ocen[2]. Ale dane jakby przepadły. Nic krytycznego, niby, ale fajnie było je mieć. Parę razy złapałem się na tym, że chciałem sprawdzić jak mi się książka podobała i… nie mogłem.
Wiadomo, można poczekać, aż przywrócą. Jednak cierpliwość mi się skończyła i stwierdziłem, że pora spróbować odzyskać dane, bo minął już rok. Tym bardziej, że PWN oberwało mocno tym atakiem – między innymi wydawnictwo Azymut zakończyło działalność hurtową, więc do niszowego/fanowskiego serwisu nieprędko – jeśli w ogóle – będzie miał tam ktoś do tego głowę/zasoby.
Zatem jak odzyskać dane z serwisu Biblionetka.pl? Postanowiłem skorzystać ze znanego patentu stosowanego przez niektórych przy KRD i sprawdzić, czy da się odzyskać dane na podstawie RODO[3]. Na adres IOD grupy PWN wysłałem wniosek o udostępnienie danych. Ponieważ była to moja pierwsza prośba tego typu, dla mej pamięci – i żebyście Wy nie musieli szukać – treść, a jednocześnie dość uniwersalny gotowiec, poniżej.
Na podstawie art. 15 rozporządzenia 2016/679 (RODO) wnoszę o udzielenie mi dostępu do wszystkich moich danych znajdujących się w serwisie biblionetka.pl, którego jestem użytkownikiem oraz kopii tych danych w formie elektronicznej na adres e‑mail:
Dane identyfikacyjne:
– imię i nazwisko:
– adres e‑mail w serwisie:
– login / nazwa użytkownika:
Proszę o realizację wniosku w terminie wskazanym w art. 12 ust. 3 RODO.
Tyle wystarczyło. Początek był nieco dziwny (komunikat BOK o skierowaniu danych do wydawnictwa), ale po kilkunastu dniach i wymianie paru maili (potrzebny był jeszcze nr telefonu do przesłania hasła do pliku zip z eksportem) otrzymałem zamówione dane w formie pliku xlsx. W tym to, na czym najbardziej mi zależało, czyli wszystkie oceny książek i daty ocen. I to do lipca 2025 włącznie[4], czyli albo nie było strat danych, albo jakieś minimalne, rzędu kilku dni. Co jest oczywiście wspaniałą wiadomością i daje nadzieję na przywrócenie serwisu – najważniejsza rzecz, czyli dane, są.
Proces przygotowania danych wygląda na całkowicie manualny, więc – jeśli zdecydujecie się pobrać dane – nie spieszcie się ze składaniem wniosków i bądźcie wyrozumiali, gdyby nastąpiły opóźnienia.
Mam oczywiście nadzieję, że Biblionetka powróci – to był prosty, szybki serwis, z dużą ilością danych po polsku. Z dzisiejszej perspektywy patrząc: perełka, której może nieco brakowało rozgłosu. Trzymam kciuki i liczę na powrót. Póki co będę uzupełniał oceny w pliku…
UPDATE: Jeśli dobrze widzę w mailach, incydent cyberbezpieczeństwa miał miejsce 21.07.2025.
[1] Strona z poleceniami przestała działać jeszcze jakiś czas przez awarią Biblionetki.
[2] Pewnie z 2021, gdy napisałem skrypt, skoro nie było zautomatyzowane…
[3] O ile w ogóle są dostępne po ataku ransomware, różne rzeczy widziałem…
[4] Najnowsza ocena, którą mam, to 13.07.2025.

Ja miałem kilka podejść do różnych serwisów oceniających różne utwory kulturalne, w przypadku książek założyłem w swoich prywatnych plikach *.txt plik zatytułowany Biblioteka.txt :), gdzie mam log przeczytanych książek wraz z oceną, listę moich książek które wypożyczyłem oraz kolejkę czytelniczą.
A lubimy czytać nie trawię :), to jak zrobiony jest serwis to jakiś przykład najwyższej komercji (miałem tam dawno temu konto i ponownie założyłem na chwilę niedawno) i jest coraz gorzej.
Jedyny minus mojego pliku jest taki, że nie ma elementu społecznościowego. Hmm, może to jest pomysł, żeby zrobić jakiś taki mechanizm na modłę Mastodonta czy PeerTube ale dla książek czy płyt z muzyką?
Jest BookWyrm (wpis o nim podlinkowany we wpisie jako skrypt do backupu oraz w powiązanych wpisach). Jakoś ostatnio zerknąłem i poczytałem o nim i… nie. Działa bardzo wolno (LC jest przy nim szybkie), brak polskich pozycji.
Dla mnie, osoby nie trzymającej ręki na pulsie, ten wpis to prawdziwa piguła informacyjna! Wiedziałem, co prawda, że Biblionetka padła, ale nie miałem pojęcia, że związane to jest z atakiem ransomware na PWN (zajęło mi zresztą chwilę pokapowanie się, że chodzi o **to** PWN); nie wiedziałem też, że z tego samego powodu splajtował Azymut (bo sama wieść o bankructwie obiła mi się o uszy).
Dawno temu Biblionetka była najfajniejszą stroną w polskim internecie. Nawet wygrałem kiedyś u nich konkurs recenzją „Komórki” Kinga. Potem jednak przeniosłem się na chwilę z majdanem na Library Thing, a potem, na stałe, na Goodreads. Powód dość banalny: Czytam w kilku językach, a Goodreads jest jedynym znanym mi serwisem tego typu, który oferuje porządną, ponadnarodową bazę danych z książkami.
Tak, najprościej trzymać wszystko w lokalnym pliku TXT, ale raz na ruski rok człowiek chce się pochwalić w internecie swoją „kolekcją”, a Goodreadsy i im podobne zilustrują ją okładkami, umożliwią przeglądanie po kategoriach i sortowanie ocenami.
I gratuluję, że udało Ci się odzyskać dane powołując się na RODO. W takich nieciekawych cyfrowych czasach żyjemy, że i owszem, trzeba sobie gratulować tego typu sukcesów.
Firmy niestety mało się chwalą i samymi incydentami, ich szczegółami. Jasne, nie jest to powód do dumy, ale inni powtarzają cudze błędy.
Tak, była to świetna strona. Nie korzystałem jakoś bardzo intensywnie, ale doceniałem.
Czemu RODO? Może nie musiałem, ale – po pierwsze, to znany patent, po drugie, we wrześniu 2025 kontaktowałem się via BOK z trzema prostymi pytaniami:
1. Czy planowane jest przywrócenie działania serwisu?
2. Jeśli tak, kiedy orientacyjnie nastąpi?
3. Jeśli nie, jakie są możliwości pobrania własnych danych zawartych w serwisie?
Nie otrzymałem wtedy żadnej odpowiedzi, mimo przypomnienia się. Pojawiła się jedynie strona w postaci ze zrzutu – wcześniej domena się nie rozwiązywała albo była tylko odpowiedź serwera. Uznałem wtedy co prawda, że to oznacza „pracujemy nad przywróceniem”, ale… ileż można czekać.
Korzystałem kiedyś z Biblionetki, ale to było dawno temu. Nie wiedziałem, że dorwali ją jacyś złodupcy. Fajny wpis!
Cenny wpis dla chcących odzyskać swoje dane z Biblionetki. Konto miałem tam od bardzo dawna. Nie byłem bardzo aktywny, mimo to dodałem trochę książek. Na szczęście oceny miałem równolegle w pliku. Lubiłem ich interfejs, bez zbędnych komplikacji, przejrzysty, jak dawniej. LC mi nie pasuje, ew. może nadałby się nakanapie, ale na razie i tak nie mam weny do wklepywania tego od nowa.
Co do przywrócenia działania, nadzieja umiera ostatnia. Tylko trwa to już długo, komunikacja ze strony PWN nie istnieje, w dodatku ok. lutego 2026 wyłączyli encyklopedię. Zasobów najwyraźniej brak.
> Czemu RODO? Może nie musiałem, ale – po pierwsze, to znany patent, po drugie, we wrześniu 2025 kontaktowałem się via BOK z trzema prostymi pytaniami:
To ciekawe z psychologicznego punktu widzenia, że BOK-owi nie chciało się odpowiedzieć Ci na zwykłe zapytanie, ale sprężyli się, gdy tylko użyłeś magicznego słowa RODO. A przecież mogli się domyśleć, że nie opłacałoby i nie chciałoby Ci się dochodzić tutaj swoich praw na drodze sądowej, i że gdyby Ci znowu nie odpowiedzieli, machnąłbyś na nich ręką.
Bo machnąłbyś, prawda? 🙂
Nie spłycałbym, że BOKowi się nie chciało. Zauważ, że to było raptem góra dwa miesiące po zdarzeniu. Mogło być jeszcze gorąco, a Biblionetka raczej nie była w tym wszystkim istotna. I zwykle nie od BOKu zależy, czy się informacja pojawi. Jak pisałem, jakiś czas po tym zapytaniu pojawiła się zaślepka, więc – przy dużej dozie dobrej woli – jakaś forma rekacji była. Ale tak, w sumie zniechęciło mnie to do korzystania ze zwykłej drogi.
Powołanie na RODO to nie tylko sprężenie się BOK, tylko zupełnie inna ścieżka. I trochę nie ma przebacz, nikt przytomny nie zaryzykuje olania zgłoszenia tą ścieżką, bo kary są srogie. Po wcześniejszych doświadczeniach stwierdziłem, że wolę tak bo… dla mnie to nadal jeden mail, a nie ja muszę pilnować terminów, przypominać się czy prosić o odpowiedź.
Nie wiem, czy tam jest droga sądowa. Nawet jeśli jest, to do sądu bym nie poszedł w tym przypadku – tu oczywiście masz rację. Ale napisanie prośby o interwencję/skargi do UODO to już nie jest coś skomplikowanego. Stawiam, że okolice kolejnego maila lub odpowiednika. Z punktu widzenia podmiotu przetwarzającego dane uzasadnione zainteresowanie UODO to nic przyjemnego, więc… lepiej zrealizować obowiązek od razu.
Właśnie skorzystałam z instrukcji i otrzymałam kopię moich danych – oceny, czytatki, komentarze. Bardzo dziękuję za pomysł i instrukcję!
Dziękuję bardzo za ten wpis. Skorzystałam z podpowiedzi i mam dane z biblionetki, w tym oceny, na których zależało mi najbardziej. Jeszcze nie wiem, na jaki serwis je wepchnąć, no ale teraz mogę spokojnie się zastanawiac.