Wpis jak najbardziej powiązany z dzisiejszą datą. Tytułem wstępu: jestem mocno racjonalny, nie wierzę w zjawiska nadprzyrodzone, a opis dotyczy moich odczuć/obserwacji/postrzegania świata. Chodzi o przeczucia.
Na początek, dla rozluźnienia, utwór powiązany tytułem.
Przechodząc do sedna. Czasem, gdy ktoś coś powie albo napisze, mam wrażenie, że coś się nie zgadza. Trochę jak w filmie Matrix, tylko nie na zasadzie deja vu, a coś jest nie tak. Niedługo potem osoba umiera, a to co nie pasowało, jest powiązane z jej śmiercią. Co gorsza, mam – nie do końca uświadomione, poza coś tu nie gra – poczucie, że wiem o tym.
Nie umiem tego racjonalnie wytłumaczyć. Nie podam szczegółów (zbyt prywatne), ale nie jest tak, że ta osoba też wie i świadomie lub nie używa innych zwrotów czy komunikacji niewerbalnej. Niekoniecznie chodzi nawet o kwestie czysto zdrowotne.
Zdarzały się przypadki, gdy mowa była o zwykłych rzeczach, treść była napisana, nie mówiona (odpada komunikacja niewerbalna), albo komunikat wysyła zupełnie inna osoba. Ot, powiedzmy X jedzie na weekend na Mazury. Potem, w trakcie wyjazdu, X ma wypadek. Niekoniecznie chodzi o osoby bliskie.
Rozsądnym wytłumaczeniem byłoby uznanie, że jest to dopasowywanie po fakcie. Tylko właśnie nie, bo mam pewność, że efekt coś tu nie gra zauważyłem już wcześniej.
Co dalej? Pewnie nic. Przecież nie będę komuś pisał/mówił, że coś mi tu nie gra i mam przeczucia, więc nie jedź na ten wyjazd, prawda? Tym bardziej, że nie mam statystyk, pewnie pamiętam tylko trafione. Wiadomo, że łatwo zwrócić uwagę na sygnały po fakcie (efekt pewności wstecznej). Przy czym, ponownie, jestem pewien, że niedopasowanie zauważyłem wcześniej, od razu gdy zapoznałem się z informacją.
Niemniej, odczucie po fakcie, że wiedziało się, że coś tu nie gra i nic się nie zrobiło, nie jest komfortowa. Mimo, że nie wiem co się dokładnie wydarzy. Po prostu coś nie pasuje. I tak, z oczywistych powodów zawsze 1. listopada mi się to przypomina.
