Utwór Jestem zmęczony trafił na moją playlistę już jakiś czas temu. I tak, wiedziałem, że pochodzi z serialu Siedem życzeń, ale do serialu jakoś mnie nie ciągnęło. Zmieniło się to za sprawą wpisu.
Zachęcony recenzją i informacją o serialu, odświeżyłem. Przyznaję, że ten serial to całkiem zgrabna konstrukcja, choć kontekst zginął po drodze w wielu miejscach i raczej może być niezrozumiały dla dzisiejszej młodzieży.
Wszystko o serialu jest we wspomnianym wpisie[1], dodać tylko mogę, że jakość po rekonstrukcji jest naprawdę dobra. Sam serial jest dla mnie – z perspektywy – dobrym serialem młodzieżowym. Trochę uproszczeń, stereotypów, sporo humoru i mrugania okiem. Jedyne, co mnie wkurzyło, to podejście do zwierząt w ostatnim odcinku. Zdecydowanie mamy do czynienia z rzucaniem kotami i napis nie ucierpiało żadne zwierzę się nie należy. Ale to też znak czasów.
No i bardzo dobra ścieżka dźwiękowa. Poza utworem tytułowym[2], jest kilka innych mocnych pozycji, świetnie pasujących i do serialu, i będących samodzielnymi utworami. Mam wrażenie, że teraz takie rzeczy nie powstają. Jeśli się mylę, to proszę o wyprowadzenie z błędu.
W każdym razie, obejrzenie serialu, pierwotnie z kronikarskiego obowiązku, okazało się zaskakująco dobrą rozrywką. Bo obecnymi produkcjami, w stylu netfliksowego Wiedźmina, jestem zmęczony.
[1] Jakby komuś było mało, to jest jeszcze artykuł na Wikipedii, warto zerknąć.
[2] Chodzi o tytuł wpisu, nie serialu.

Dlaczego serial ma być niezrozumiały dla dzisiejszej młodzieży? Może być z różnych względów nieatrakcyjny (przydługie sceny w przedostatnim odcinku, którego akcja dzieje się w Egipcie; niezbyt udane technicznie sceny, w których kot mówi), ale sens jest raczej zrozumiały (nie licząc oczywiście takich historycznych artefaktów jak dzienniczek ucznia czy tarcza na rękawie).
Sens całości jak najbardziej będzie zrozumiały, ale właśnie rzeczy w stylu wymienionych artefaktów. Praca przy porządkowaniu szkoły? Gospodarz domu? Niewiadomy termin przylotu delegacji?