Grzejnik znowu działa.

Trochę note for myself (ale tej kategorii tu nie ma), bo pewnie znowu będę się zastanawiał za parę miesięcy czy lat, kiedy dokładnie włączyłem maszynkę, albo coś w tym stylu – geekowy grzejnik znowu działa. W tym roku wystartował 13 października późnym wieczorem.

W tej chwili działa na nim – tradycyjnie już – mprime, węzeł Tora (lekkie zmiany konfiguracji i dodany monitoring – widać, że ładnie przerzuca dane) i… radio internetowe oczywiście przez MPD. Apt-p2p poległ, jak pisałem wcześniej, widzę, że nowych wersji nie ma.

Oczywiście przeszło mi przez głowę uruchomienie minera bitcoin zamiast mprime, ale opłacalność „kopania” bitcoinów spadła, poza tym już dobre pół roku temu nie było sensu robić tego na CPU… Chociaż w pewnym momencie wyglądało, że opłaca się kupić sprzęt do tego – po paru miesiącach wychodziło się na zero (wliczając prąd). O ile nie walnąłem się w obliczeniach.

Palikot i świeckie państwo.

To, że Ruch Palikota wszedł do Sejmu nie było dla mnie żadnym zaskoczeniem. Ilość zainteresowanych rozdziałem religii i państwa czy legalizacji miękkich narkotyków jest znaczna, praktycznie byli spychani na margines – niby niektóre partie popierały te postulaty, ale nie robiły nic. Nie żebym miał złudzenia, że RP coś faktycznie zrobi, ale przynajmniej będzie manifestował potrzebę. Ludzie chyba niespecjalnie czegoś więcej oczekują – liczą się działania, nie efekt. Będą mogli pójść w marszu i pokrzyczeć i mieć poczucie, że coś zrobili. A nie zmieni się zapewne nic.

Ale to takie gdybanie. Jednej rzeczy RP nie można odmówić: konsekwencji i chęci działania. Szkoda tylko, że walka o świeckie państwo została w tej chwili sprowadzona do walki o krzyż w Sejmie. Moim zdaniem, przyniesie to więcej szkody, niż pożytku. Powód jest prosty: odwołania do religii i chrześcijaństwa są obecne w polskich aktach prawnych. Pierwsze z brzegu to Ustawa o radiofonii i telewizji rozdział 4 Art. 21 pkt 2.6:

2. Programy publicznej radiofonii i telewizji powinny:
[…]
6) respektować chrześcijański system wartości, za podstawę przyjmując uniwersalne zasady etyki,

Druga przychodzi na myśl Konstytucja i tekst przysięgi prezydenckiej (Art. 130):

Przysięga może być złożona z dodaniem zdania „Tak mi dopomóż Bóg”.

Czyli jawne przyzwolenie na religię (co uważam za OK), ale… dyskryminujące religie niemonoteistyczne.

Mając takie podstawy w aktach prawnych, ciężko będzie wykazać, że chrześcijaństwo nie powinno być reprezentowane w Sejmie. Poza tym, ten krzyż to bardziej ozdoba i wisienka na torcie, niż prawdziwy problem.

Prawdziwym problemem, kosztującym realne pieniądze jest choćby nauka religii w szkole, nierzadko prowadzona przez zawodowych duchownych. Do tego ściema w postaci możliwości wyboru etyki – been there, tried that, i dyrekcja, i kuratorium olały nasze (grupy uczniów powyżej 18. roku życia; mniejsza o motywy) żądanie wprowadzenia etyki. Młodzi i głupi byliśmy i „na twarz” było, nie pismem… W każdym razie uważam, że większy pożytek byłby z przeznaczenia pieniędzy zużywanych na naukę religii/etyki na WF czy muzykę. Teraz jest paranoiczna sytuacja, że dziecko trzeba wysyłać na płatne zajęcia sportowe/muzyczne po szkole, zamiast na – zapewne bezpłatną – naukę wybranej religii w wybranym kościele.

W każdym razie jest spora szansa, że Palikot przegra tę bitwę i będzie to traktowane – poniekąd słusznie – jako legalizacja pozostałych wtrętów religijnych w życiu państwa. Ogólnie – za bardzo na pokaz to wszystko, za bardzo konfliktowo i za wiele hałasu o nic.

Goodbye AdTaily.

Kończę zabawę z AdTaily. Wcześniej bywało lepiej lub gorzej, ale jak przeglądam stare wpisy na blogu, to były i problemy z widgetem, i z podejściem do klientów (wpadka z logowaniem), ale jakoś to funkcjonowało. Niemniej, z perspektywy patrząc, widać było pewien trend.

W międzyczasie pojawiło się trochę zmian. Pierwsza, to oczojebne irytujące animowane reklamy. Zniosłem. No dobrze, nie tyle zniosłem, co w pierwszej chwili nie zauważyłem, że takie paskudztwo się pojawiło. I raczej nie trafiały do mnie na blogi. Oczywiście system nie wspiera rozróżnienia animowane/statyczne od strony użytkownika – można albo włączyć moderację na wszystkie, albo na żadne. Czyli albo moderujesz ręcznie wszystkie reklamy, albo możesz któregoś dnia obudzić się z dyskoteką na blogu.

Do tego AdTaily przerzuciło obowiązek generowania danych do US na użytkownika (wcześniej wysyłali PIT, teraz tego nie robią). Czyli w żaden sposób nie pomaga w rozliczaniu podatku, choć robili to wcześniej na początku.

Kolejny przykład nie liczenia się ze zdaniem użytkownika, to włączenie wszystkim, na siłę, reklam CPC po ich wprowadzeniu. Często wspomnianych wcześniej animowanych. Znamienne wiemy lepiej, niż klient. Dodatkowo, nie ma nawet opcji moderacji po włączeniu CPC – albo wyświetlają się wszystkie, albo żadne. Czy CPC bywają animowane? Oczywiście, że tak. Czyli CPC też odpada, jeśli ktoś chce mieć minimum estetyki na stronie, a nie dyskotekę.

Gwoździem do trumny jest ostatnia decyzja, czyli kolejne wiemy lepiej, tym razem i w stosunku do wydawców, i reklamodawców. Chodzi oczywiście o arbitralnie ustalane czasy wyświetlania reklam, ironicznie nazwane lepszymi rezultatami kampanii reklamowych. AdTaily nie jest już elastyczne i dla małych. Teraz mniejsi obrywają terminami wyświetlania typu 90 dni. Kto tu kupi reklamę na 90 dni?! Raczej nikt. Ale tłumaczą, że klienci, którzy kupowali na krótki termin, nie wracali. Więc, jak prosili, zaufałem i zrobiłem test.

Zgodnie z przewidywaniami, w ciągu ponad miesięcznego testu od czasu wprowadzenia tej zmiany, nie została sprzedana ani jedna reklama, czyli przychód z reklam wykupionych w tym okresie wyniósł okrągłe zero. Nie wykupiono reklamy ani przez widget, ani przez sklep AdTaily (CPC wyłączyłem z uwagi na reklamy animowane). Ergo, AdTaily przestało dla mnie, jako wydawcy istnieć istnieć, a banner na stronie reklamował w tym czasie głównie AdTaily. Więc pora zakończyć współpracę i wypłacić pieniądze (szczęśliwie mam więcej, niż wynosi minimalna kwota wypłaty).

Nie jestem zdziwiony takim wynikiem ani obrotem sprawy. Ba, ten wpis napisałem w znacznej części blisko miesiąc temu i tylko dla formalności czekał na publikację. Bo nie trzeba być Sherlockiem, by przewidzieć wpływ tej decyzji. Sporo argumentów przeciw takiemu rozwiązaniu pojawiło się także w komentarzach do wpisu na Antyweb.

Na koniec mała statystyka. Pierwsze reklamy sprzedałem w maju 2009. Mamy październik 2011, więc 30 miesięcy. W ciągu tego czasu zebrało się, na obu blogach, wliczając w to CPC, niecałe 120 zł. Przeciętnie zawrotne niecałe 4 zł/m-c. Przed podatkiem. Litościwie pominę szczegółowe porównanie z LinkLift, którego reklamy nie są już niestety sprzedawane na Polskę (ale wykupione wcześniej nadal przynoszą dochód), dość powiedzieć, że za jednego tylko linka tekstowego na starym, nieutrzymywanym blogu otrzymałem od LinkLift znacznie więcej w tym czasie. Szkoda też, że ProLink wymaga kodu PHP i że nie ma on integracji z Blox.

No i właśnie ostatnia cecha, plus domyślne nie liczenie się ze zdaniem klienta, przekładające się na przymusowe bycie królikiem doświadczalnym skłaniają mnie do podjęcia takiej decyzji. Być może kiedyś wrócę do AdTaily, na razie jednak wolę pobawić się rozwiązaniami oferowanymi przez konkurencję.

Ostatecznie wczoraj, po miesiącu, AdTaily wycofało się ze sztywnej ilości dni, a dokładniej użytkownicy mogą wyłączyć sztywną ilość dni wyświetlania reklamy. Lepiej późno, niż wcale.

UPDATE: Jakby ktoś miał złudzenia, że AdTaily się przejmuje użytkownikiem i jego zdaniem, albo, że włączenie moderacji uchroni go przed pojawieniem się animacji to polecam ten tekst o tym, jak AdTaily moderuje reklamy za użytkownika. Cieszę się, że nie doczekałem tego.