Waze jako nawigacja

Jakiś czas temu wyrzuciłem Yanosika z telefonu, z powodu fatalnej nawigacji. Zgodnie z zapowiedziami szansę dostało Waze.

Podobnie jak Google Maps, nawigacja Waze należy do Google, jednak jest rozwijana odrębnie i ma zupełnie inną filozofię. O ile Google Maps to sucha, dość sprawna nawigacja, o tyle Waze bardziej przypomina ficzerami Yanosika – personalizacja i gamifikacja jak najbardziej obecne. Jest możliwość zgłaszania przez użytkowników utrudnień na drodze, czy to patroli policyjnych, czy radarów, czy zamkniętych ulic, czy zwykłych prac drogowych. Jest też zbieranie punktów za aktywność.

Logo WazeŹródło: https://www.waze.com/about/press_resources

Pierwszą recenzję Yanosika pisałem po przejechaniu raptem 300 km, czyli – jak patrzę z perspektywy – o wiele za wcześnie. W przypadku Waze testowałem nieco dłużej – przejechałem ok. 1000 km na zalogowanym koncie, głównie w mieście. Nadal mało jak na pełny test, ale od czegoś trzeba zacząć. Tak naprawdę z Waze przejechałem ze dwa albo trzy razy tyle – dość długo korzystałem bez założonego konta i logowania. Można i tak, bez specjalnego uszczerbku dla funkcjonalności. Oczywiście gamifikacja leży wtedy, nie działa też zapamiętywanie ustawień, przynajmniej między upgrade/reinstalacją. W każdym razie z kontem jest lepiej i na tej wersji się skupię.

Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy po uruchomieniu Waze, to ekspozycja funkcji związanych z nawigacją i ukrycie całej reszty. Zaleta jest taka, że nawigacja jest na wierzchu, wada zaś taka, że dobrnięcie do jakichś bardziej zaawansowanych ustawień chwilę mi zajęło. Części rzeczy w ogóle w aplikacji nie ma (albo nie umiem ich znaleźć), przykładem może być ilość przejechanych kilometrów, którą sprawdzam przez WWW. Trudno mi jednoznacznie orzec, czy to zaleta, czy wada. Ustawienia domyślne są bardzo dobre.

Aplikacja potrzebuje dłuższego czasu od włączenia do gotowości do działania. Nie wiem, czy jest to kwestia słabszego telefonu, czy tak jest ogólnie ale… tak jest i jest to wada. Dodam, że podobnie ma Strava. Za to po włączeniu jest już bardzo przyjemnie. Nawigacja jest pewna (sorry, Yanosik), komunikaty przekazywane z sensownym wyprzedzeniem (sorry, Yanosik), adaptacja do zmian trasy szybka (sorry, Yanosik, „zawróć. zawróć. zawróć.”). Bardzo ładnie mówi po polsku (jest wybór lektora) i posiada rewelacyjną IMO funkcjonalność podawania nazw ulic, w które należy skręcić – podaje nie tylko kierunek skrętu, ale też nazwę.

Trasy wybiera sensownie (sorry Yanosik), orientacyjne czasy dojazdu bardzo zbliżone do rzeczywistych. Potrafi też pokazywać informacje o natężeniu ruchu na sąsiednich ulicach czy zaproponować alternatywne trasy do właśnie wybranej. Taki powiew Google Maps. Akurat średnio korzystam, ale ktoś ze znajomych szukał nawigacji pokazującej natężenie ruchu.

Największą wadą nawigacji, którą zauważyłem, jest dość częste gubienie się na skrzyżowaniach po zatrzymaniu. Potrafi stwierdzić, że jesteśmy na ulicy prostopadłej i kazać skręcać. Chwilę po ruszeniu i chwilę przed dojazdem do skrzyżowania jest OK. Nie wiem, czy kwestia aplikacji, czy telefonu i… nie jest to tak upierdliwe na jakie wygląda z opisu – informacja o skręcie jest podawana za późno, by wykonać manewr.

Zgłaszanie zdarzeń na drogach jest znacznie bardziej szczegółowe niż w Yanosiku, ale przez to bardziej skomplikowane. Nie jest to jedno kliknięcie, tylko kolejne wybory (polecam lekturę opisu w FAQ). Być może kwestia przyzwyczajenia, na pewno większa bariera wejścia i trudniejsze, wymagające więcej uwagi zgłaszanie zdarzeń. Liczę jako wadę, pewnie dobrą sprawą byłby wybór wersji pełnej i uproszczonej.

Kolejny ficzer Waze to wyszukiwanie stacji benzynowych i porównywanie cen. W przeciwieństwie do Yanosika, Waze nie współpracuje z jednym koncernem, więc jest wybór. I jakiś pożytek dla tych, którzy raczej omijają rządowe stacje. Samo porównywanie jest oparte o aktualizacje cen przez użytkowników, więc traktować należy raczej orientacyjnie, bo stacje dość często zmieniają ceny. Na szczęście przy wyszukiwaniu jest podawany czas ostatniej aktualizacji.

Inny miły ficzer to proponowanie miejsc docelowych. Czyli uruchamiamy nawigację i dostajemy – na podstawie czasu (i miejsca?) – propozycję, żeby ustawić jako miejsce docelowe pracę, bez konieczności wyboru ręcznie. Dość przyjemne, działa nieźle. Oczywiście gdyby ktoś czuł się śledzony, to można tę opcję wyłączyć. Raczej ku poprawie samopoczucia, bo śledzi nas każda nawigacja. 😉 Wyłączyć można też widoczność naszego pojazdu na mapach.

Jeszcze inne usprawnienia to zapamiętywanie miejsca pozostawienia pojazdu (można też zrobić zdjęcie, przydatne, jeśli z auta korzysta kilka osób) czy przesłanie orientacyjnego czasu dojazdu.

Pominąłem inne ficzery Waze, niezwiązane z samą aplikacją, typu live map czy carpooling. Raz, ze wykraczają poza badane zagadnienie, dwa, że nie używam. Podsumowując, uważam, że aplikacja jest zdecydowanie godna uwagi i warto dać jej szansę. W mieście jako nawigacja sprawdza się bardzo dobrze, kiedyś pewnie uzupełnię wpis o wrażenia z trasy.

UPDATE Przejechałem 2300 km, parę razy poza miastem (choć na znanej drodze) – nadal OK, stacjonarne radary zgłasza, na nic innego nie było okazji. Nadal nie mam powodu do narzekania.

9 Replies to “Waze jako nawigacja”

  1. Wygląda interesująco, ale mam inne pytanie – KIEDY jest czas na wklikanie informacji o radarze, gdy jest się kierowcą? Trochę tego nie widzę, dlatego nawigacje interaktywne w ogóle do mnie nie przemawiają. Na Lumii używałam Here Maps i nie zawiodło mnie (poza prowadzeniem jakimiś lokalnymi zadupiami pod San Marino), na Andku z początku Google Maps, ale kota z nimi dostałam i zainstalowałam Here (jeszcze nie sprawdziłam czy równie dobre jak na Lumii). Teraz nie wiem, mam żałować, coś mnie omija, jak żyć?
    🙂

  2. Tyle, że Yanosik, któego tak usilnie tutaj wrzucasz z założenia nie jest aplikacją, więc nie dziwne, że Waze ma to o lepsze. Za to jak dla mnie Yanosik jak dla mnie jest nie do pobicia, jeśli idzie o ostrzeganie przed kontrolami, czyli w tym do czego tak naprawdę służy 😛

  3. @de No cóż. Obsługa dodatków jak każda inna. Mam na myśli obsługę klimy/radia w nowych autach. Albo autach nieznanych. Czyli tak, na początku angażuje to uwagę, potem jest pomijalne – wystarczy rzut okiem i wciśnięcie przycisku (dwóch, trzech…). Całkiem jak przy radiu. Zdecydowanie można przywyknąć i nie zabiera to istotnie więcej uwagi niż samo zerkanie na nawigację.

    Zresztą, więcej czasu zabiera tylko pierwsze wprowadzenie, potem wystarczy potwierdzić/anulować zdarzenie, czyli jedno naciśnięcie. No i nie ma obowiązku wprowadzania za każdym razem – są warunki to można wklikać, nie ma – nie klikasz.

    Jeśli chodzi o Here, to nie znam, więc się nie wypowiem. Waze jest bardziej Google Maps style (i jest to IMO zaleta), ale chyba musisz sprawdzić, czy Ci leży.

    @aleks Ale masz jakieś wsparcie? Cytując producenta i opisy w Google Play: Yanosik: „antyradar”, korki, nawigacja, kamera, Korzystając z nawigacji Yanosik ominiesz korki i bezpiecznie dotrzesz do celu.

    Producent chyba dostrzegł problem i próbuje robić to o czym piszesz jako YetiWay w postaci dodatku do innej nawigacji, ale… nie wróżę sukcesu. Raz, że bazuje to na społeczności Yanosika nie tworząc własnej, czyli jeśli ta yanosikowa będzie topniała, to stracą info o zgłoszeniach, dwa, że jest płatne. Trzy, czemu używać dwóch różnych aplikacji, skoro można korzystać z jednej i mieć wszystko?

  4. kiedyś chciałem sprawdzić Waze, ale liczba uzytkowników mnie nie przekonała, wiec nadal jeźdzę z Yanosikiem. Nawigacja do nie najlepszych nie należy, ale radzi sobie. Ostrzeganie ma mimo wszystko najlepsze. U mnie zazwyczaj to wyglada tak, że Yanosik w tle ostrzega, a jak potrzebuje nawi to tylko Google maps

  5. @marcin Nawigacja Yanosika nie „radzi sobie”. To, że jakaś jest i coś tam jakoś pokazuje to niestety jeszcze nie radzenie sobie. W porównaniu z choćby Google Maps wypada słabo, szczegóły w pierwszym linkowanym wpisie.

    Jeśli chodzi o ilość, to miałem tak samo. Praktyka jednak pokazuje co innego, zresztą wg wazestats.com liczba aktywnych użytkowników Waze w Polsce (W-wa) dość intensywnie rośnie (czterokrotny wzrost w ciągu 2 lat) i nie jest ich tak mało. W ogóle przyrosty procentowe są jedne z większych w Europie.

    Przy czym IMO to tylko ciekawostka, bo ani użytkownik użytkownikowi nierówny, ani nie ma większego znaczenia, skoro są przeszkody naniesione. BTW mam wrażenie, że Waze wymienia się danymi z Google Maps – dane o natężeniu ruchu itp. zbyt dobre jak na niewielką ilość userów.

  6. @rozieblox słuchaj, ostatnio będą w trasie jechałem z Poznania do Krasnegostawu,włączyłem po dłuższej przerwie nawigacje w Yanosiku i zaprowadził mnie na miejsce bez problemu. Dzisiaj na trasie Kutno – Katowice też było okej

  7. @marcin To nie jest tak, że Yanosik w ogóle nie działa. Gdyby w ogóle nie działał, to nie zrobiłbym z Yanosikiem ok. 20 tys. km (przytłaczająca większość z nawigacją, nawet na znanych trasach, żeby była szansa na omijanie korków). Tyle, że potem odpaliłem Google Maps i oczy mi się otworzyły. Okazało się, że nawigacja może podawać informacje z sensownym wyprzedzeniem i doprowadzić na miejsce dość trudną nawigacyjnie momentami trasą bez problemu. Jak dla mnie totalnie inne doświadczenie z użytkowania.

  8. janosika zabija zła polityka firmy, był od początku ” anty radarem” i spełniał te wymogi idealnie, chcąc walczyć jako nawigacja wystartował w kraju między AutoMapą na dedykowane urządzenia gps a Google maps urzadzenia mobilne,
    I przegrywa przy każdym porównaniu jako nawigwacja.
    Do tego chęć zarabiania na sprzedaży własnej popularności (ubezpieczenia,reklamy, udostępnianie danych osobowych) przechyliła szalę …
    To dzięki nam użytkownikom istnieje ta app bo jako sama nawigacja nigdy nie utrzyma się na rynku.

    Zdecydowali więc dowidzenia Yanosik.

    Dzięki temu WAZE zyskuję ,sam przeszedłem i się cieszę z wyboru.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *