Mam takie słuchawki przewodowe Sony. Nauszne, składane. Prawdopodobnie MDR-ZX110. Kupione wieki temu, na pewno mają ładnych kilka lat. Używam ich czasem przy komputerze, częściej do filmów oglądanych na telefonie i do grania na basie. Były niedrogie[1], wyglądały porządnie. Z perspektywy: zdecydowanie się sprawdziły i były warte wydanych pieniędzy.
Jak to zwykle bywa, w słuchawkach tego typu pierwsze niszczą się nauszniki, czyli pady. Najpierw obłaziły, co zniosłem. Zresztą materiałowe są nawet przyjemniejsze[2]. No ale i nie wyglądało to za pięknie, i w końcu trochę zaczynała wychodzić gąbka. Znaczy przydało by się coś zrobić.
Raczej nie lubię wymieniać sprawnych, działających sprzętów, więc pierwsze, co przyszło mi do głowy, to sprawdzenie, czy można wymienić pady. Co prawda słuchawki jakoś luźniej trzymają się na głowie, więc trochę miałem obawę, czy jest sens inwestować w nie, ale ostatecznie postanowiłem zaryzykować z wymianą.
Ile kosztują pady? To zależy. Są i takie za 2 zł, i takie za 25 zł. Stanęło na takich za 14,40 zł, bo jakości tańszych trochę się obawiałem. Szczególnie, że dostawa to i tak ponad 10 zł. Dokładnie 10,95 zł. Kupiłem, wymieniłem. Słuchawki wyglądają elegancko i nawet dobrze się teraz trzymają na głowie.
Znaczy pełen sukces? Niekoniecznie. Bo patrząc na paragon uświadomiłem sobie, że ta zabawa to łącznie ponad 25 zł. Czyli ponad 50% ceny nowych słuchawek. Z dostawą, bo mając Allegro Smart i kupując nowe słuchawki nie płaciłbym za dostawę. Więc choć ekologicznie pewnie warto naprawić/odświeżyć to ekonomicznie niezupełnie się opłaca.
Być może są sklepy stacjonarne, w których można kupić tanie pady? Nie wiem, nie znam, nie szukałem. Może błąd? Bo pewnie obejrzałbym i kupił tańsze. Można też kupić na Aliexpress, niby poniżej 10 zł z dostawą. Jednak po ostatnich doświadczeniach z kupnem pendrive’a, jakoś przestałem tam zaglądać zupełnie.
W każdym razie: cały nasz system sprzyja temu, żeby wymieniać na nowe nawet sprawne sprzęty, które wytrzymują po kilka(naście) lat. Za to dowiedziałem się, że pady do słuchawek są niemal uniwersalne, tj. pasują do wielu modeli. Najważniejsza jest zgodność średnicy.
[1] Obecna cena to 49,99 zł. Możliwe, że było podobnie, tak przynajmniej kojarzę. [2] Tak, całkiem zeszło. Tzn. potem już oskubywałem.
Niby mam słuchawki, niby wolę na kablu. Ale od pewnego czasu chodzą za mną słuchawki na Bluetooth. Żona ma od lat Sony WH-CH510. To świetne słuchawki, funkcjonalne, wygodne, z bardzo dobrym czasem pracy na baterii (do 35h) i umiarkowaną ceną (ok. 150 zł normalnie, bywają 30-40 zł taniej w promocji). Kupiłbym je już dawno, ale brakuje mi w nich jednej rzeczy – możliwości podłączenia kabla i korzystania przewodowo.
Po co kabel? Ano niektóre urządzenia nie mają BT. Choćby piecyk do gitary. Poza tym, jeśli siedzę w pracy przy komputerze, to wolę mieć wpięty kabel kabel, niż pamiętać o ładowaniu. Dodam jeszcze, że chodzi mi wyłącznie o słuchanie muzyki, w wersji na kablu nie potrzebuję mikrofonu. Zresztą w obecnie używanych do komputera Sony MDR-ZX110 też nie ma mikrofonu.
Dodatkowo niedawno w ręce wpadły mi przypadkiem jeszcze tanie słuchawki Bluetooth znane jako B39, kosztujące ok. 25-40 zł i o ile jakość materiałów, wykonania i parametry pozostawiały nieco do życzenia, to grały całkiem znośnie[1]. Dlatego gdy zobaczyłem pozytywne opinie o tytułowych Mozos M700BT, że grają poprawnie, ale jakość wykonania bardzo dobra w tej cenie, zacząłem się zastanawiać. Do 16h pracy na baterii może nie zachwyca, ale… dają możliwość podłączenia kablem.
Mozos M700BT na bluetooth
Zamówiłem słuchawki M700BT (60 zł), zamówiłem od razu kabel. Przyjechały. Rozpakowałem – jakość faktycznie na oko przyzwoita. Podłączyłem do komputera i telefonu, posłuchałem – grają OK. Zasięg również bez problemu. Dodatkowo dobrze przylegały i miło przytłumiały otoczenie[2]. Cecha przeze mnie pożądana, ale niewymagana. Generalnie jako słuchawki bluetooth – przyzwoite, do rozważenia.
Kabel do słuchawek
Stwierdziłem, że pora na podłączenie kablem i… tu zaczęły się schody. Niektórzy sprzedawcy piszą wprost o możliwości podłączenia kablem jack 3,5 mm, inni o możliwości podłączenia kablem. Sam producent na stronie produktu pisze tak:
Co warte odnotowania słuchawki mogą łączyć się również przewodowo za pomocą standardu jack 3.5 mm (przewód należy dokupić oddzielnie).
Tyle, że w słuchawkach nie ma gniazda jack! Jest USB C, to samo, które służy do ładowania. No dobra. Nie jestem szczęśliwy, ale jeszcze nie ma dramatu. Kabel można dokupić. Niestety, okazało się to nie takie proste, na jakie wygląda. Większość kabli to przejściówki z USB C na jack. Czyli źródłem jest np. telefon, a odbiornikiem np. radio z gniazdem mini jack. Jakoś nie wierzyłem w dwukierunkowość tego typu rozwiązań, tym bardziej, że wszyscy producenci i sprzedawcy pokazywali i opisywali jasno sugerując kierunek nadawania sygnału.
Zapytałem producenta i szybko uzyskałem odpowiedź, że należy dokupić kabel do słuchawek Bluedio. Zatem cytowany powyżej opis z jednej strony jest prawdziwy, z drugiej nie, Zależy na który koniec kabla spojrzeć. Szybko poszukałem co to takiego Bluedio i okazało się, że Mozos M700BT to rebrandowane Bluedio BT5, a przynajmniej wszelkie znaki na niebie i ziemi na to wskazują. Kabel był trochę drogawy, bo 30 zł to połowa ceny słuchawek. Stwierdziłem jednak, że dam szansę.
Mozos M700BT na kablu
Dałem i jestem głęboko rozczarowany. Jakość dźwięku na kablu jest tragiczna. Dźwięk jakby zniekształcony, totalny brak basów, wręcz trudno rozpoznać utwory. Sprawdzone na dwóch komputerach. Skojarzenia z rozmową przez telefon jak najbardziej na miejscu. Być może od biedy nada się to do telekonferencji, ale nie sprawdzałem, bo nie o to chodzi. Nie wiem, czy to kwestia egzemplarza, czy coś jest zepsute, czy to po prostu broken by design.
Cieszę się, że kupiłem ze Smart! na Allegro, bo do tej pory nie miałem nigdy problemów ze zwrotem[3]. Zastanawiałem się, czy oddać sam kabel, czy także słuchawki. Bowiem jako słuchawki bezprzewodowe oceniam je jako przyzwoite. Jednak po namyśle stwierdziłem, że jeśli mam kupować, to takie, które naprawdę pozwalają zarówno na działanie po bluetooth, jak i na kablu.
Jeśli więc czytelnicy są w stanie wskazać sprawdzone, niedrogie, nauszne słuchawki bluetooth, które potrafią zmienić się w przewodowe i grać na kablu, to poproszę.
[1] Odwołuję. Przymierzyłem i jest to jako-tako. Widocznie w pierwszym wrażeniu zachwyciłem się, że jest jakiś bas, a nie kartony. Bo jakiś jest, ale sztuczny i zbyt mocny. Ale to detal, w porównaniu z tym, że nie grają normalnego, oddzielnego stereo. Na testach, gdzie normalnie gra jeden głośnik, w nich grają oba. Nie przypuszczałem, że takie coś może w ogóle mieć miejsce. [2] Niektórzy narzekali, że słabo wygłuszają, bo są przerwy między słuchawkami a głową. Jestem w stanie zrozumieć – to słuchawki z montażem „na sztywno”, bez żadnej swobody, więc może się zdarzyć, że komuś nie do końca przypasują do głowy.
UPDATE: [3] Zwroty bez problemu. Zapakowałem, odesłałem, po paru dniach pieniądze były z powrotem na koncie.
Wpadłem na pomysł, by kupić słuchawki. Douszne. Przyczyna była trywialna – zacząłem słuchać audiobooków na spacerach. W dotychczasowych słuchawkach, typu „tanie douszne, niech leżą w plecaku na wypadek jakbym chciał posłuchać” silniejsze podmuchy wiatru powodowały szum, niemal zagłuszający audiobooka.
Stwierdziłem, że to dobra okazja, by kupić słuchawki, które miałem w obserwowanych od jakiegoś czasu. Chyba ktoś polecił i tak leżały. Raz są opisywane jako dokanałowe, raz jako douszne. Zdecydowanie wchodzą głębiej, więc uznałbym, że dokanałowe. I od razu mogę powiedzieć, że spełniają swoje zadanie, tj. odcinają znacznie lepiej otoczenie i wiatr nie przeszkadza.
Krótko o słuchawkach po jednodniowym używaniu: lżejsze od dotychczasowych, wyglądają na delikatniejsze, kabel bardziej miękki. Bardzo mi pasują. Siedzą pewnie w uchu, nie wypadają, słucha się OK. Przyzwoicie odcinają otoczenie. Audiofilskich testów nie robiłem, ale jak na chwilę włączyłem muzykę, to zastrzeżeń brak.
Dostawa
Jednak nie o tym miało być. Kupiłem z linkowanej oferty ze względu na darmową dostawę. Nie chciało mi się dobijać do Smart!, by wziąć paczkomat czy coś podobnego. Nie zależało mi na czasie, poczekanie paru dni to nie problem. I tu pojawia się moje zdziwienie. Kupiłem chwilę przed 7:00 w środę 19 maja. Jak odstawę wybrałem darmowy list polecony ekonomiczny. W piątek, 21 maja, dostałem powiadomienie, że kurierpodejmie próbę doręczenia. WTF? Faktycznie znalazłem je w piątek po południu w skrzynce. Przez chwilę myślałem, że sprzedawca sobie zoptymalizował i wysłał firmą kurierską, ale nie. Dostawa Pocztą Polską (naklejka „umowa z Pocztą Polską”), przesyłka w skrzynce.
Teraz się zastanawiam, czy takie tempo to teraz norma, czy fart. Oraz czy przesyłki Pocztą Polską dostarczają kurierzy, czy to tylko prezentacja w panelu Allegro. W każdy razie takie przyspieszenie mi się podoba.
UPDATE: Kumpel jak usłyszał, jakie słuchawki kupiłem, to stwierdził, że miał, bardzo fajne tylko… mają jedną wadę: kable się plączą. Wspominałem, że są bardziej miękkie? No to i o poplątanie łatwiej, potwierdzam. Mi zbytnio nie przeszkadza.