Won, Halski!

Za sprawą kodu promocyjnego na kawę dowiedziałem się, że InPost zrobił platformę sprzedażową i zmiany w appce na telefony. Z tej okazji trochę pierwsze wrażenie z korzystania i nieco przemyśleń w temacie.

Po pierwsze, chętnych do tortu e-commerce i platformy sprzedażowej na wzór Allegro jest wielu. Pomijając zagranicznych gigantów, mamy na polskim rynku – wymieniając na szybko, z głowy: erli.pl, Empik, mBank. I teraz InPost. Często są to twory zrobione na przyczepkę, w stylu „mamy X klientów na coś innego, sprzedawajmy też mydło i powidło”.

Moje doświadczenia z platformami są takie, że na Allegro kupuję regularnie i jest to pierwszy wybór. Znam interfejs, jest spory wybór, jest przewidywalne. Wady to coraz trudniejsze wyszukiwane z uwagi na zalew ofert promowanych i coraz mniej atrakcyjne ceny.

Empik, który kojarzył się ze sklepem z kulturą, zaczął parę lat temu sprzedawać różności. Jakieś karmy dla zwierząt, jakieś śrubki. Zdarzyło mi się parę zakupów tam, zwykle jakieś promocje, ale nie korzystam regularnie. Erli.pl – podchodziłem parę razy i… nic nie kupiłem, ostatecznie. Słaby wybór i ceny, za to wyszukiwanie i wygląd podobają mi się (desktop), takie odchudzone Allegro. Ostatni jest mBank, który wprowadzając zakupy do appki stracił u mnie sporo wizerunkowo jako bank, a nigdy niczego nie kupiłem.

No i na to wszystko na rynek wchodzi InPost. Z jednej strony rozumiem, bo po co przewozić cudze zakupy, skoro można własne. Podobnie – choć z drugiej strony – podeszło Allegro, budując swoją sieć dystrybucji. Po co płacić za dostarczenie zakupów komuś, skoro można to zrobić samodzielnie? Ale styl wejścia na rynek…

Jest na bogato. W appce do odbioru przesyłek pojawił się animowany pies, a cały proces zorientowany jest pod tego psa. Teksty itp. Czuć, że włożono w to sporo pracy. Tylko ten pies zupełnie mi się nie kojarzy z InPostem, wygląda na wziętego z innej bajki i wklejonego. No dobrze, ale odpalam appkę nie po to, żeby psa oglądać.

Zdarzyło mi się kupić w appce InPostu. Akurat pojawiła się w promocji oferta na kawę, o której dowiedziałem się z innego źródła, appkę już miałem, kawę piję. Stwierdziłem, że kupię, bo kilogram kawy za 35 zł to dobra cena. W aplikacji okazało się, że dodatkowo jest darmowa dostawa, więc już zupełnie dobrze.

Tyle, że interfejs jest tragiczny. Pomijam psa, który nic nie wnosi. Chodzi o to, że zapytanie do wyszukiwania obowiązkowo przechodzi przez asystenta AI. Pobawiłem się chwilę i faktycznie jest LLM pod spodem, to nie stylizacja. Nie wiem kto wpadł na pomysł, że wpisywanie tekstu na ekranie telefonu w celu przetworzenia przez AI, jako podstawowa metoda interakcji to coś, co się ludziom spodoba. No mi się nie podoba. W dodatku AI oznacza dodatkowe oczekiwanie na wynik. Męczące.

W zastosowaniach typowo LLMowych też sobie nie radził za dobrze. Wrzuciłem, że mam 100 zł do wydania i… no słabo sobie poradził. Propozycje nietrafione, nie dopytywał. Za to coś pobredzał o poprzednich zakupach (niezbyt trafnie). Ale nie chciał podać, skąd ma dane. Nie wiem jak to wygląda u innych, bo nigdy nie próbowałem korzystać z asystenta AI. Zupełnie nie mam potrzeby korzystać z niego w pojedynczym sklepie w jakiejś wersji, która nie wiem, co robi. Jeśli szukam czegoś i chcę skorzystać z LLMa, to wolę z „pełnego”, niezależnego od sklepu, mającego dostęp do sieci.

Sam zakup wyglądał tak, że znalazłem inną kawę, niż ta za rzekome 35 zł. Bardziej mi pasowała z opisu. Dodałem ją do koszyka, wpisałem kod, obniżył cenę o 15 zł. Spróbowałem zmienić na tę z promocji, już tylko, żeby sprawdzić cenę, bo coś mi się nie zgadzało i… kod nie wchodził w ogóle. Albo coś skopane, albo literówka.

Okazało się, że zamówień jest dużo, więc dostałem maila, że się przedłuży. Nie dostałem informacji o ile. Nie dostałem też (albo nie zauważyłem) powiadomienia (mail), że paczka dotarła i czeka w paczkomacie. Aplikacja Allegro sygnalizuje to o wiele lepiej. I chyba dodatkowo wysyła SMSa.

I tak sobie myślę, że po tym, co zobaczyłem, raczej nie palę się do zakupów w InPost. Jasne, dam się skusić na kolejny kupon, ale tak bez okazji, to chyba nie. No chyba, że mocno to wszystko poprawią.

Cena dostawy

Mam takie słuchawki przewodowe Sony. Nauszne, składane. Prawdopodobnie MDR-ZX110. Kupione wieki temu, na pewno mają ładnych kilka lat. Używam ich czasem przy komputerze, częściej do filmów oglądanych na telefonie i do grania na basie. Były niedrogie[1], wyglądały porządnie. Z perspektywy: zdecydowanie się sprawdziły i były warte wydanych pieniędzy.

Jak to zwykle bywa, w słuchawkach tego typu pierwsze niszczą się nauszniki, czyli pady. Najpierw obłaziły, co zniosłem. Zresztą materiałowe są nawet przyjemniejsze[2]. No ale i nie wyglądało to za pięknie, i w końcu trochę zaczynała wychodzić gąbka. Znaczy przydało by się coś zrobić.

Raczej nie lubię wymieniać sprawnych, działających sprzętów, więc pierwsze, co przyszło mi do głowy, to sprawdzenie, czy można wymienić pady. Co prawda słuchawki jakoś luźniej trzymają się na głowie, więc trochę miałem obawę, czy jest sens inwestować w nie, ale ostatecznie postanowiłem zaryzykować z wymianą.

Ile kosztują pady? To zależy. Są i takie za 2 zł, i takie za 25 zł. Stanęło na takich za 14,40 zł, bo jakości tańszych trochę się obawiałem. Szczególnie, że dostawa to i tak ponad 10 zł. Dokładnie 10,95 zł. Kupiłem, wymieniłem. Słuchawki wyglądają elegancko i nawet dobrze się teraz trzymają na głowie.

Znaczy pełen sukces? Niekoniecznie. Bo patrząc na paragon uświadomiłem sobie, że ta zabawa to łącznie ponad 25 zł. Czyli ponad 50% ceny nowych słuchawek. Z dostawą, bo mając Allegro Smart i kupując nowe słuchawki nie płaciłbym za dostawę. Więc choć ekologicznie pewnie warto naprawić/odświeżyć to ekonomicznie niezupełnie się opłaca.

Być może są sklepy stacjonarne, w których można kupić tanie pady? Nie wiem, nie znam, nie szukałem. Może błąd? Bo pewnie obejrzałbym i kupił tańsze. Można też kupić na Aliexpress, niby poniżej 10 zł z dostawą. Jednak po ostatnich doświadczeniach z kupnem pendrive’a, jakoś przestałem tam zaglądać zupełnie.

W każdym razie: cały nasz system sprzyja temu, żeby wymieniać na nowe nawet sprawne sprzęty, które wytrzymują po kilka(naście) lat. Za to dowiedziałem się, że pady do słuchawek są niemal uniwersalne, tj. pasują do wielu modeli. Najważniejsza jest zgodność średnicy.

[1] Obecna cena to 49,99 zł. Możliwe, że było podobnie, tak przynajmniej kojarzę.
[2] Tak, całkiem zeszło. Tzn. potem już oskubywałem.

UX przy zakupach

Mamy XXI w., a dokładnie rok 2024. Zachłystujemy się AI, a tymczasem zakupy online wyglądają, jak wyglądają. Będzie krótka, nieco marudna historia.

Zakup

Wczoraj kupiłem pewną związaną z komputerami rzecz w sklepie, którego nazwa zaczyna się na X, a kończy na kom. Niedrogi drobiazg, więc odbiór w sklepie. Wróć, w salonie! Mamy XXI w., więc mamy salony, nie sklepy. Zakup zrobiłem w sobotę późnym wieczorem. Podczas składania zamówienia w appce, było napisane, że jutro do odbioru. Ale jak to? W niedzielę? No nic, może pomyłka. Choć sprawdzam godziny otwarcia salonu i widzę, że w niedziele też czynne:

x-kom godziny otwarcia
poniedziałek - sobota 09:00 - 21:00
niedziela 09:00 - 21:00

Więc może jednak? Dobrze by się składało, bo akurat salon mam po drodze do komisji wyborczej…

Powiadomienia

W niedzielę rano sprawdzam pocztę i widzę maila, że zamówienie „oczekuje w salonie”. Na dokładkę zauważam takiego samego SMSa. I że mam 3 dni na odbiór Dokładnie tak było napisane:

Subject: Odbierz swoje zamówienie 70xxxxxxxxxxxxx
[…]
Status zamówienia:
zamówienie przygotowane do odbioru
[…]
Twoje zamówienie czeka na Ciebie w naszym salonie x-kom Poznań.
Możesz odebrać je w ciągu 3 dni roboczych.

I tak samo jest napisane w appce!

status: oczekuje w salonie

Nawet sprawdziłem, czy nie jest to niedziela handlowa, ale nie, zwykła. Przyznam, że zacząłem się zastanawiać jak to możliwe, że sieciówka jest czynna w niedzielę, bo zdaje się tylko właściciele mogą pracować i ich rodzina. No ale może pracownicy dostają udziały i to czyni ich właścicielami? W sumie nieważne. Appka pokazuje, że mogę odebrać dzisiaj:

salon x-kom
zamówienie odbierzesz: dzisiaj

Rozczarowanie

No to pędzę! Wchodzę do galery handlowej. Podchodzę do salonu i… zamknięte na głucho. Spuszczone rolety. Odbioru nie będzie. Znalazłem przyczynę. Sprawdzając godziny otwarcia w appce przeoczyłem jedną informację:

x-kom godziny otwarcia
poniedziałek - sobota 09:00 - 21:00
niedziela 09:00 - 21:00
zamknięte w niedz. niehandlowe

Prawda, że świetnie napisane? Trzeba czytać do końca[1]! Ach, gdyby tylko dało się napisać niedziele handlowe 09:00 – 20:00

No ale i tak, całe te powiadomienia o zakupach. Biedny system nie wiedział, że sklep będzie w tę niedzielę nieczynny? A skoro wiedział, to czy nie można było opóźnić wysyłki informacji, że zamówienie czeka w salonie? Ew. – trudniejszy wariant – dostosować treści, że będzie do odbioru w poniedziałek? Czy też w ogóle dać tam po prostu daty?

Tak sobie myślę, że może nam nie trzeba AI, tylko odrobiny zastanowienia się, jak wykorzystać proste, od dawna dostępne informacje.

[1] Tak, to jest ten sam screenshot, który umieściłem jako pierwszy. Za pierwszym razem nieco oszukałem i obciąłem go, ale dokładnie tak czytałem. Szukałem informacji, czy jest otwarte w niedzielę i znalazłem godziny otwarcia, więc nie czytałem dalej.