Dzień bez znaczenia

Dziś w Wielkopolsce z okazji Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu był Dzień bez Samochodu. W związku z tym każdy posiadacz ważnego dowodu rejestracyjnego mógł podróżować bezpłatnie autobusami i tramwajami. A także pociągami Kolei Wielkopolskich i Przewozów Regionalnych na terenie województwa.

Idea piękna, inicjatywa prowadzona od kilku lat, ale… wprowadzona ulga nie ma już znaczenia, tak naprawdę. I nie musi przekładać się w żaden sposób na spadek podróżujących samochodami. System można bowiem zhackować: o ile dotychczas dowód rejestracyjny był niezbędny do jazdy samochodem[1], o tyle od października 2018 nie jest już wymagany. Więc jedna osoba w rodzinie może pojechać jak dotychczas samochodem. A druga może wziąć dowód rejestracyjny i jeździć komunikacją miejską za darmo.

Zastanawiam się, na ile to świadome działanie, a na ile bug systemu. Oraz czy nie było tak, że cała akcja była zrobiona z rozpędu. Może w przyszłym roku po prostu w Dniu bez Samochodu komunikacja miejska będzie za darmo? Zwyczajnie i po prostu, bez dodatkowych warunków?

[1] Przynajmniej zgodnie z prawem, bo jego brak groził mandatem.

Rowery miejskie cztery lata później

Pozmieniało się… Po pierwsze, zmieniło mi się miejsce pracy. Oczywiście można dojeżdżać tramwajem, ale ponieważ pogoda ciągle jeszcze dopisuje, trochę się trzeba ruszać, a na Kręć Kilometry można wygrać nagrody, postanowiłem wrócić do wypożyczania rowerów. Teoretycznie mogłem korzystać z domowego roweru, ale właścicielka korzysta i ma opory, więc jednak nie.

Rowery miejskie w Poznaniu

Rowery miejskie Nextbike w Poznaniu. Źródło: fot. własna.

Po drugie, wiele się w Nextbike’u zmieniło. Jak patrzę na stare wpisy, to jest lepiej. Przede wszystkim w końcu w Poznaniu jest dość sensowna ilość stacji. Oczywiście zawsze mogłoby być więcej, ale w stosunku do początkowych kilku, jest bajka – jak widać na mapie, centrum jest pokryte nieźle, obrzeża jako tako. Wpis o rowerach miejskich w Szczecinie jest praktycznie nieaktualny, bo to też już Nextbike. Doczekaliśmy się zniżek dla posiadaczy kart PEKA[1], z tego co czytałem na FB ma też być zrobiona integracja wypożyczeń z PEKA. Jedno co się nie zmieniło, to możliwość sprawdzenia stanu rowerów miejskich każdym z miast na poszczególnych stacjach w lekkiej formie.

Trochę wyluzowałem (to tak ogólnie z wiekiem chyba…) i przywykłem do długich zwrotów i tego, że coś nie działa. Tzn. często zdarza mi się, że stacja nie działa albo wystąpi inny wyjątek w systemie, ale IVR jest przyzwoity, z dodzwonieniem się na infolinię nie ma problemu, a obsługa jest miła i pomocna. Jedyne co bywa nie do przeskoczenia, to brak prądu na stacji i rowery wpięte elektrozamkiem. Raz prawie mi się zdarzyło. Prawie, bo kilka było przypiętych tylko linką. Podobno appka na Androida też jest fajna i bardzo ułatwia, ale jeszcze jej nie testowałem.

W Poznaniu przybyło ścieżek rowerowych i… nawet da się jeździć. Co prawda ścieżki momentami są mocno nieoczywiste, kręte, momentami trudno dojść czy są jedno- czy dwukierunkowe a oznaczenia są… niekoniecznie czytelne, ale da się przywyknąć. Doszedłem do tego, że warto jeździć, rozglądać się za znakami (często ścieżka znika, a pojawia się dopuszczony ruch rowerowy na chodniku) i patrzeć, co robią inni rowerzyści. Dzięki temu można poznać trochę knyfów, gdzie warto przeskoczyć na drugą stronę ulicy, zamiast stać na światłach po „właściwej” itp. Niestety, mocno to wszystko nieoczywiste i w niektórych miejscach rowerzyści jeżdżą co prawda po ścieżce, ale pod prąd. Pakując się pod auta, które się ich tam nie spodziewają, szczególnie jeśli kierowca sam jest rowerzystą i wie, jak w tym miejscu jechać.

Zauważyłem też ciekawą manierę wśród poznańskich rowerzystów – z konsekwencją godną lepszej sprawy omijają studzienki telekomunikacyjne obecne gdzieniegdzie na ścieżkach. Nie wiem o co chodzi – studzienki są równe i stabilne. Jakieś wypadki były o których nie wiem?

Skoro o samochodach i rowerach mowa, ostatnio widziałem mem mówiący, żeby rowerzyści zwalniali przy przejazdach/skrzyżowaniach, bo kierowcy samochodów ich nie widzą. I mam mieszane uczucia. Z jednej strony jakby jechać rowerem, stać na każdych światłach (to i tak trzeba…) i jeszcze zwalniać do prędkości – jak rozumiem – pieszego przy każdym przejeździe, to cała przyjemność z jazdy i sens poruszania się rowerem ginie. I ciśnie się na klawiaturę sam sobie kierowco zwalniaj, żebyś miał czas się rozejrzeć. Z drugiej strony wiem o co chodzi, bo widuję rowerzystów mijających z pełną prędkością (tak ~30 km/h i więcej) samochody z włączonym kierunkowskazem sygnalizującym zamiar przekroczenia ścieżki. OK, nie mają pierwszeństwa, ale… to skrzyżowanie i szczególna ostrożność dotyczy wszystkich uczestników ruchu. Więc fajnie, jakby i kierowcy, i rowerzyści zwalniali tam, gdzie ich drogi się krzyżują.

Jeszcze uwaga do rowerzystów: jak jest ciemno, to was nie widać i bierzcie to proszę pod uwagę. Pomijam całkiem nieoświetlonych albo tylko z odblaskami, ale nawet zwykłe oświetlenie rowerowe wypada w porównaniu ze światłami samochodów, latarniami ulicznymi i reklamami… blado.

Na koniec krótko o Kręć Kilometry – zainteresowałem się późno, bo we wrześniu, ale wygląda, że parę wyzwań uda mi się zrealizować. Appka prosta, dokładność przyzwoita, choć jak to z GPS – nie jest idealnie. W sumie i tak starałem się rejestrować aktywność typu bieganie czy jazda na rolkach (choć innymi narzędziami), a tu jest zabawa, wyzwania, dodatkowa motywacja do dziś rower, nie tramwaj i szansa na nagrody. Więc czemu nie?

[1] Mam wrażenie, że ta informacja nie jest należycie nagłośniona. Co prawda był wpis na stronie i FB, ale nie ma jej w cenniku, a wpis jest „schowany” w archiwum.

Biletomaty w Poznaniu

Wiele złego mógłbym napisać o komunikacji miejskiej w Poznaniu. Gdy się przeprowadzałem tu parę lat temu, była to jedna z lepiej zorganizowanych rzeczy w mieście. Obecnie jest jedną z gorszych, zwłaszcza dla tych, którzy nie są stałymi mieszkańcami.

Weźmy na przykład biletomaty. Zawsze były z nimi problemy, typu brak możliwości doładowania KOMkarty. Często nie działały. Ostatnio po wymianie banknotów, przestały je przyjmować. W zasadzie ostatnio jeśli chcę kupić określony bilet w określonym biletomacie, to częściej mi się to nie udaje, niż udaje. A to nieczynny, a to nie przyjmuje danej monety/banknotu…

Niedawno (przedwczoraj jakoś) na Kórnickiej nie kupiłem biletu, bo biletomat był nieczynny. Dziś patrzę, stoi nowy. Nie to, że nowy egzemplarz – w ogóle nowy model. We trzech miejscach naraz świeci, dwa ekrany, taki nowoczesny. Aż mu fotkę zrobiłem:

Biletomat Poznań

Źródło: fot. własna

Pewne rzeczy są jednak na tym świecie niezmienne. Na przykład nieczynne biletomaty w Poznaniu.

MoBILET też ma głęboko zgłoszenia awarii (i FB, i mailem na podany na stronie adres). Wychodzi na to, że nie chcą, bym kupował bilety…