Jak sprawdzić IP?

Ten wpis to takie małe HOWTO i przegląd zagadnienia dla mniej zaawansowanych. Zagadnienie ogólne to jak sprawdzić IP? Można to rozumieć przynajmniej na dwa sposoby. Pierwszy to z jakim IP jesteśmy widoczni w sieci, drugi to jakie IP ma ustawiony mój komputer.

Sprawdzenie IP widocznego w Internecie

Generalnie, jeśli po drodze nie ma jakiejś zaawansowanej magii typu serwer proxy czy kreatywne przekierowania lub równie kreatywny routing, to do wszystkich serwisów w Internecie łączymy się z takiego samego IP. Z jakiego? Najprościej sprawdzić w logach dowolnego serwera, jeśli taki posiadamy. Jeśli nie, wystarczy skorzystać z którejś ze stron do sprawdzania IP:

Ostatnia ze stron umożliwia również sprawdzanie w sposób automatyczny, przyjazny programistom raz na 5 minut (szczegóły w FAQ na stronie).

Spawdzanie swojego IP pod Linuksem

Konfiguracja sieci w Debianie i Ubuntu znajduje się w /etc/network/interfaces, ale niekoniecznie znajdziemy tam nasz adres IP, szczególnie, jeśli jest on pobierany z serwera DHCP. Bieżącą, działąjącą konfigurację sieci z przydzielonymi adresami pozwoli nam za to zobaczyć polecenie ifconfig (w Debinanie przez zwykłego użytkownika należy wywołać z pełną ścieżką, czyli /sbin/ifconfig). Inna metoda, o ile mamy zainstalowany pakiet iproute, to wpisanie ip address. Albo, krócej ip a.

Sprawdzanie IP komputera pod Windows

Metoda najdoskonalsza, czy w wierszu poleceń. Wybieramy Start -> Uruchom wpisujemy cmd i naciskamy klawisz Enter. Pojawi się czarne okno w którym możemy pisać. Wpisujemy ipconfig i naciskamy enter. Jeśli chcemy więcej danych, wpisujemy ipconfig /all (znowu zatwierdzając enterem). Dla porządku jeszcze niezawodne polecenie diagnozujące sieć opartą o DHCP – ipconfig /renew. Na pewno działa pod Windows 2000, Windows XP, Vistą i zapewne pod Windows 7 (tego ostatniego nie sprawdzałem).

Sprawdzanie IP dla macos

Jak sprawdzić IP komputera z firmy Apple? W przypadku macos jest podobnie jak dla Linuksa. W terminalu wpisujemy ifconfig i gotowe.

Sprawdzanie działania IPv6

Trzy strony pozwalające na sprawdzanie, czy nasz komputer obsługuje łączność, albo inaczej czy działa IPv6. Każda ma swoje wady i zalety i sprawdza trochę co innego.

Działanie IPv6 można też sprawdzić poprzez ping ipv6.google.com.

Facebook takes it all.

Niedawno znajomy napisał, na Facebooku zresztą, coś w stylu „wygląda, że Facebook chce przejąć rolę LinkedIn”. Chodziło o to, że można dodać swoje miejsce pracy i wskazać, kto ze znajomych też tam pracuje. Czyli, upraszczając okrutnie, posocjalizować się na temat pracy.

Jest to oczywiście prawdziwe, ale IMO niepełne. Facebook to, moim zdaniem, praktycznie państwo w państwie, Internet w Internecie. Nisza trochę na wzór wewnętrznych serwisów tworzonych przez Tora czy Freenet, z tą różnicą, że dostępna w prosty sposób, skrajnie nieanonimowa i… powszechna. Dodatkowo, co chyba najważniejsze, publiczna. O ile Tor czy Freenet tworzą wewnętrzne, separowane sieci, to FB wręcz przeciwnie – jest otwarty na wszystko i wszystko chce wchłonąć lub przyłączyć.

Szybki przegląd serwisów/usług, które występują w wersji Facebookowej.

  • Poczta email – oczywiście możemy wysłać wiadomość do innej osoby z Facebooka, co w sumie odpowiada wysłaniu maila przez WWW. I bez spamu praktycznie. Przynajmniej u mnie. Póki co. Zintegrowanie z tradycyjną pocztą to w zasadzie formalność, chyba tylko spam ich powstrzymuje, bo podawanie hasła do poczty w celu „znalezienia znajomych” jest popularne.
  • Komunikator tekstowy (głosowego chyba jeszcze nie ma?) – jak najbardziej istnieje, zarówno przez stronę, jak i – o czym mniej osób wie – przez zewnętrznego klienta. Oparty o XMPP, czyli otwarty.
  • Uwierzytelnianie – OpenID nigdy nie zdobyło szerokiej popularności, mimo, że wielu dostawców oferowało usługę, a „zaloguj z Facebookiem” już jest popularne.
  • Gry online – można pograć „na Facebooku” i podzielić się tym ze znajomymi (pochwalić osiągnięciami, zaprosić do gry).
  • Reklamy – można kupić dokładnie sprofilowaną reklamę. A wydawca jest jeden – FB.
  • Strony WWW – zespoły, firmy itp. – wiadomo, ale często nawet portale internetowę mają… stronę na FB. Taka strona o stronie.
  • Blog/miniblog – w prosty sposób można prowadzić coś na kształt (mini)bloga na FB.
  • LinkedIn – opisana na początku wpisu funkcjonalność. W sumie bez problemu każda społecznościówka się łapie…
  • Album ze zdjęciami – można podzielić się ze znajomymi fotkami z wakacji? Można.
  • Newsy/forum – chyba nie wymaga komentarza, bo to podstawowa funkcja.
  • Wyszukiwarka – przede wszystkim znajomych, ale nie tylko. Z racji trzymania wszystkiego u siebie nawet nie muszą specjalnie kombinować z indeksowaniem.
  • Antymalware – tylko teoretycznie, bo chyba w tej chwili łatwiej złapać szkodnika przez FB, ale mają potencjał do monitorowania wszystkich linków już w momencie ich dodawania.

Coś pominąłem? Zapewne tak. Niezależnie od tego Facebook to taki Internet cyferka.zero (modna numeracja, mylę się w numerkach, nie wiem który dać ;-)) – wszyscy są zalogowani, monitorowani, uwierzytelnieni (zgodnie z regulaminem nie można mieć konta na nieprawdziwe dane, odpada problem multikont), bezpieczni… Wszystko pod pełną kontrolą – wiadomo dokładnie, który użytkownik co klika, kiedy klika, co pisze itd. Oczywiście najwięcej wiadomości ma sam Facebook – zna zainteresowania, wie, czym chcemy się z kim dzielić, z jakich IP i urządzeń się łączymy, dzięki widgetom na stronach WWW wie, jakie strony WWW odwiedzamy i to niekoniecznie w momencie, gdy jesteśmy zalogowani do Facebooka. Prywatność cierpi okrutnie, ale… chyba większości ludzi to nie przeszkadza.

W komentarzach do wpisu na temat śmierci Steve’a Jobsa (dead link) zasugerowałem, że Mark Zuckerberg już zasługuje na stawianie w szeregu z najlepszymi. I moim zdaniem dokładnie tak jest. Już w tej chwili, bo już tej chwili jesteśmy bliscy sytuacji, kiedy nowi użytkownicy mogą zacząć korzystać z Internetu właśnie przez Facebooka. I wyłącznie przez Facebooka (oczywiście także logując się do innych serwisów, pytanie na ile świadomie). Podobnie, jak kiedyś utożsamiano Internet z przeglądarką. Tylko o poziom dalej.

Polecam też dzisiejszy ciekawy artykuł na Antyweb o Facebooku, o którym dowiedziałem się praktycznie po napisaniu tego wpisu (OK, zainspirował drobne zmiany).

Pomiary Internetu – RIPE Atlas probe

Jakiś czas temu pisałem o pomyśle MI na minimalną prędkość Internetu. Niedawno sonda z projektu RIPE Atlas dotarła i została uruchomiona. Wydaje mi się, że to dobry pomysł, żeby wrócić do tematu, bo jest parę analogii.

Sama sonda to prosty komputer, wielkości mniej więcej pudełka zapałek (określenie „beczułka” do łączenia kabli ethernetowych jest bliższe, ale pewnie większość ludzi nie będzie wiedziała o co chodzi), zasilany przez USB, z gniazdem na wtyczkę sieciową. Otrzymać go (za darmo, zarówno sprzęt – który pozostaje własnością RIPE, jak i wysyłka) może teoretycznie każdy. Ale póki co chyba głównie do ISP wysyłają. I tego szpiega trzeba umieścić w sieci, z dostępem do Internetu, żeby robił pomiary.

W zamian dostajemy dostęp do danych (wykresy) zebranych przez naszą sondę. Co może pomóc w monitorowaniu sieci (nic, czego nie dałoby się zrobić samodzielnie, ale jest ładny gotowiec). W chwili obecnej mierzone są głównie opóźnienia od „ważniejszych miejsc” w Internecie. Poza tym, właściciel może oznaczyć sondę jako publiczną i wtedy każdy, kto założy konto, będzie mógł oglądać jej wykresy. Publicznych sond całkiem sporo, jeśli ktoś ma nadmiar czasu to może sobie pooglądać.

Analogii z pomysłem MI jest sporo – są pomiary, jest „niezależny” sprzęt. Cudzysłów, bo wiadomo, że wyniki z centralnego punktu sieci nijak muszą się mieć do tego, co dostanie Kowalski, kreatywny QoS też jest możliwy… Ładnie widać, jakie są koszta (kupno i wysłanie sond, system do zbierania danych), widać, jakie są efekty („obiektywny” pomiar). Nie jestem przekonany, czy Kowalski będzie w stanie wyciągnąć jakiekolwiek sensowne wnioski z danych prezentowanych przez sondę.

Faktem jest, że w chwili obecnej sonda mierzy głównie dostępność sondy i opóźnienia do określonych hostów w sieci, nie przepływności. Docelowo będzie prawdopodobnie mierzyć jedno i drugie, w panelu jest opcja – obecnie nieużywana – pozwalająca na określenie przydzielonego pasma. Ale chodzi o sensowność interpretacji wyników – dla kogo istotne są opóźnienia do USA czy Japonii? Jasne, można zebrać wyniki, jakoś uśrednić i zrobić ranking, ale… Do obiektywnego pomiaru jakości sieci u Kowalskiego, który chciało zrobić MI nadal bardzo daleko.