Praca na desktopie z małą ilością RAM po raz trzeci – zram.

W poprzednich wpisach było parę przemyśleń i sugestii poprawy komfortu pracy na desktopie wyposażonym w niewielką ilość pamięci RAM, bez finalnego rozwiązania choć z paroma trickami poprawiającymi pracę, więc pora na podejście trzecie do tematu, inspirowane przez kumpla z IRC, który sprzedał mi „newsa” o zram.

Od pewnego czasu (okolice kernela 2.6.37, jeśli dobrze widzę) w kernelu Linuksa obecny jest moduł zram, pozwalający na tworzenie kompresowanych urządzeń blokowych w pamięci RAM. Wykorzystać to można podobnie jak compcache, czyli do tworzenia kompresowanego obszaru pamięci, używanego przez system przed przeniesieniem danych na swap na dysku. Idea jest prosta – swap na dysku jest tragicznie wolny i obciąża I/O, procesor zwykle się trochę nudzi, zresztą nie będzie miał dużo więcej pracy, a ilość wolnej pamięci się zwiększy.

Ogólnie zram jest ideowym spadkobiercą compcache, ale wygląda mi na prostszy i ideowo, i w użyciu. No i jest obecny w kernelu. Idea działania jest prosta: tworzymy swap z wyższym priorytetem, niż swap na dysku, na urządzeniu blokowym umieszczonym w kompresowanym obszarze pamięci. Początkowo dane tradycyjnie są w RAM, w przypadku, gdy system musi korzystać z przestrzeni wymiany, umieszcza je najpierw na swapie w RAM, a dopiero później – tradycyjnie – na swapie na dysku.

Prosty skrypt realizujący powyższe:

#!/bin/bash
modprobe zram
echo $((200*1024*1024)) > /sys/block/zram0/disksize # 200 MB
mkswap /dev/zram0
swapon -p 60 /dev/zram0

Kolejno: załadowanie modułu zram (można korzystać z parametrów), określenie rozmiaru dysku dla urządzenia /dev/zram0 na 200 MB (i jest to rozmiar swap, będący jednocześnie maksymalną wielkością zużytej pamięci, nie rozmiarem przeznaczonej pamięci na swap!), utworzenie swapu na urządzeniu  /dev/zram0, włączenie utworzonego swap z priorytetem 60.

Podobno efekty są świetne – zaczynam testy u siebie, wstępnie nie wygląda źle, na pewno niebawem podzielę się wrażeniami (jako update do tego wpisu) po dłuższym teście. Jeśli chodzi o rozmiar swap dla modułu zram, to zacząłbym od 10-20% całości RAM (u mnie 200 MB przy 1 GB RAM). Z tego co zauważyłem, skompresowane dane zajmują w praktyce ok. 40-50% oryginalnych.

Parę przydatnych poleceń diagnostycznych:

  • cat /sys/block/zram0/compr_data_size – rozmiar danych po kompresji
  • cat /sys/block/zram0/orig_data_size – rozmiar nieskompresowanych danych
  • cat /sys/block/zram0/mem_used_total – całkowita ilość zużytej pamięci
  • swapon -s – rozmiar i wykorzystanie poszczególnych swap (inna jednostka!)

Linki w temacie, które zdecydowanie warto przejrzeć, jeśli ktoś jest bardziej zainteresowany:

Szczególnie ostatni wpis zawiera fajny, uwzględniający ilość procesorów skrypt startowy. Można rozważyć użycie po przeanalizowaniu. IMHO dla 1-2 procesorów trochę kosmiczne wartości będą, uzależnianie wielkości swap od ilości procesorów też jest średnie, ale poprawienie to nic trudnego. Za to obsługą utworzonego urządzenia blokowego zajmie się w tamtym wariancie więcej, niż jeden procesor. Z drugiej strony kto ma więcej niż dwa rdzenie i mało RAM?

Miałem obawy co do działania hibernacji (z użyciem pm-utils, z uswsusp miałem problem…) w takiej konfiguracji. Niepotrzebnie, bo wygląda, że działa OK – zapewne hibernacja jest na tyle inteligentna, że rozpoznaje, czy ma do czynienia z fizycznym urządzeniem blokowym.

Oczywiście swap to nie jedyne możliwe zastosowanie modułu zram – więcej przykładów w linku do wiki Gentoo.

Jak sprawdzić IP?

Ten wpis to takie małe HOWTO i przegląd zagadnienia dla mniej zaawansowanych. Zagadnienie ogólne to jak sprawdzić IP? Można to rozumieć przynajmniej na dwa sposoby. Pierwszy to z jakim IP jesteśmy widoczni w sieci, drugi to jakie IP ma ustawiony mój komputer.

Sprawdzenie IP widocznego w Internecie

Generalnie, jeśli po drodze nie ma jakiejś zaawansowanej magii typu serwer proxy czy kreatywne przekierowania lub równie kreatywny routing, to do wszystkich serwisów w Internecie łączymy się z takiego samego IP. Z jakiego? Najprościej sprawdzić w logach dowolnego serwera, jeśli taki posiadamy. Jeśli nie, wystarczy skorzystać z którejś ze stron do sprawdzania IP:

Ostatnia ze stron umożliwia również sprawdzanie w sposób automatyczny, przyjazny programistom raz na 5 minut (szczegóły w FAQ na stronie).

Spawdzanie swojego IP pod Linuksem

Konfiguracja sieci w Debianie i Ubuntu znajduje się w /etc/network/interfaces, ale niekoniecznie znajdziemy tam nasz adres IP, szczególnie, jeśli jest on pobierany z serwera DHCP. Bieżącą, działąjącą konfigurację sieci z przydzielonymi adresami pozwoli nam za to zobaczyć polecenie ifconfig (w Debinanie przez zwykłego użytkownika należy wywołać z pełną ścieżką, czyli /sbin/ifconfig). Inna metoda, o ile mamy zainstalowany pakiet iproute, to wpisanie ip address. Albo, krócej ip a.

Sprawdzanie IP komputera pod Windows

Metoda najdoskonalsza, czy w wierszu poleceń. Wybieramy Start -> Uruchom wpisujemy cmd i naciskamy klawisz Enter. Pojawi się czarne okno w którym możemy pisać. Wpisujemy ipconfig i naciskamy enter. Jeśli chcemy więcej danych, wpisujemy ipconfig /all (znowu zatwierdzając enterem). Dla porządku jeszcze niezawodne polecenie diagnozujące sieć opartą o DHCP – ipconfig /renew. Na pewno działa pod Windows 2000, Windows XP, Vistą i zapewne pod Windows 7 (tego ostatniego nie sprawdzałem).

Sprawdzanie IP dla macos

Jak sprawdzić IP komputera z firmy Apple? W przypadku macos jest podobnie jak dla Linuksa. W terminalu wpisujemy ifconfig i gotowe.

Sprawdzanie działania IPv6

Trzy strony pozwalające na sprawdzanie, czy nasz komputer obsługuje łączność, albo inaczej czy działa IPv6. Każda ma swoje wady i zalety i sprawdza trochę co innego.

Działanie IPv6 można też sprawdzić poprzez ping ipv6.google.com.

Monitoring Tora w konsoli – howto.

Jak wiadomo m.in. z poprzedniego wpisu, prowadzę węzeł Tora. Bez połączeń wychodzących, czyli robię tylko za żuczka dokładającego jeden hop w ścieżce w celu zwiększenia anonimowości korzystających z tego programu. Od pewnego czasu miałem wrażenie, że jedyne, co robi mój Tor, to zajmuje pamięć (ponad 30% na biednym Dockstarze). Nie robiłem żadnych dokładnych statystyk, po prostu obserwowałem ilość ruchu na interfejsach, ale wyglądało, że jest mniej, niż kiedyś.

Postanowiłem sprawdzić, co się dzieje w rzeczywistości. Już kiedyś widziałem, że jest projekt arm czyli anonymizing relay monitor, ale wtedy nie było pakietów w Debianie, więc nie instalowałem, a pozwala on na znacznie więcej, niż tylko obejrzenie ilości ruchu, więc postanowiłem zainstalować arm.

W tej chwili paczka tor-arm jest dostępna w Debianie unstable (na stable instaluje się czysto), więc doinstalowałem ją (wajig install tor-arm). Samo uruchomienie (wpisanie arm) nic nie dało (używa domyślnej konfiguracji), więc po pierwsze, skopiowałem domyślną konfigurację (położenie w Debianie nieco inne niż podawane w manualu):

zcat /usr/share/doc/tor-arm/armrc.sample.gz > .arm/armrc

Nadal nic. Kolejna sprawa, to uruchomienie portu do kontroli w samym Torze, czyli dodanie w configu opcji:

ControlPort 9051

Po ponownym uruchomieniu arm jak najbardziej się połączył, ale ostrzega, że port do kontroli jest otwarty. Co prawda maszynka jest firewallowana, ale wypadałoby dodać hasło do zarządzania. Nie jest to trywialne i znalezienie zajęło mi dłuższą chwilę (chociaż jest w dokumentacji), więc opiszę. Najpierw generujemy hash hasła:

tor --hash-password jakieshaslo 

Otrzymujemy coś w stylu ciągu

16:2CCAAB2DEEB082CD60610B3BE6A0FF2A90EEFC92AD434C9C8CBFA42B0B

Następnie w konfiguracji Tora dodajemy linię

HashedControlPassword 16:2CCAAB2DEEB082CD60610B3BE6A0FF2A90EEFC92AD434C9C8CBFA42B0B

i restartujemy Tora (/etc/init.d/tor restart). Na koniec edytujemy ~.arm/armrc i uzupełniamy linię z startup.controlPassword, by miała postać:

startup.controlPassword jakieshaslo

Po zmianach okazało się, że miałem nosa i faktycznie niewiele się dzieje. Nawet bardzo niewiele. Praktycznie nic. Ponieważ kiedyś ruchu było więcej, postanowiłem sprawdzić, czy winnym nie jest ustawienie węzła jako bridge node. Bingo! Po zmianie od razu jest więcej ruchu. Zatem w chwili obecnej mój konfig Tora wygląda następująco:

ControlPort 9051
RelayBandwidthRate 20 KBytes
RelayBandwidthBurst 30 KBytes
ExitPolicy reject *:* # no exits allowed
ORPort 443
HashedControlPassword 16:2CCAAB2DEEB082CD60610B3BE6A0FF2A90EEFC92AD434C9C8CBFA42B0B

UPDATE: Przy okazji wygląda, że wyłączając tryb bridge node upiekłem dwie pieczenie na jednym ogniu. Po 16 godzinach zużycie pamięci RAM przez Tor wynosi ledwie 9%, zamiast wspomnianych 30%. Czyżby jakiś bug związany z trybem bridge? W każdym razie średni ruch upload i download teraz to po 50 Kbps, zużycie pamięci, które mnie trochę bolało mniejsze. Jednym słowem: lubię to! 😉