Jak przenieść aplikację na kartę SD w systemie Android? HOWTO

Na jednym starym urządzeniu z Androidem mam śmieszną ilość wbudowanego dysku w urządzeniu – poniżej 512 MB. Do tego wydawało mi się, że aplikacje ze sklepu Google Play mogą być instalowane tylko na wbudowanym flash w urządzenie. Dziś dowiedziałem się, jak zmusić Androida (przynajmniej poniżej wersji 5) do instalacji oprogramowania bezpośrednio na karcie SD. Operacja jest umiarkowanie prosta, więc jeśli ktoś ma problem z brakiem miejsca na telefonie, to polecam. Co zdziwiło mnie najbardziej to fakt, że nie jest konieczne rootowanie telefonu. Zatem jak przenieść aplikację na kartę?

Wymagania

Aby odblokować możliwość przenoszenia praktycznie dowolnego oprogramowania na kartę SD, potrzebne będą:

  • kabel USB do połączenia telefonu i komputera,
  • Android w wersji niższej niż 5,
  • włączenie USB debugging na urządzeniu na czas zmiany ustawień,
  • oprogramowanie Android Debug Bridge (ADB) zainstalowane na komputerze (w przypadku Linuksa powinno być w repozytoriach).

Odblokowanie przenoszenia aplikacji na kartę SD

  • upewniamy się, że tryb USB debugging jest włączony lub włączamy go,
  • podłączamy urządzenie do komputera,
  • sprawdzamy, czy jest widoczne (polecenie adb devices),
  • jeśli jest widoczne, wydajemy polecenie adb shell,
  • w powstałej konsoli wydajemy polecenie pm get-install-location – zapewne zobaczymy 0 lub 1, co oznacza odpowiednio wybór automatyczny lub wewnętrzną pamięć flash,
  • zmieniamy wartość na 2: pm set-install-location 2,
  • zamykamy konsolę adb, odpinamy telefon od komputera, wyłączamy USB debugging.

Przenoszenie programów na kartę SD

  • na telefonie wybieramy Ustawienia -> Aplikacje -> Na karcie SD,
  • „ptaszek” przy nazwie programu oznacza, że jest on na karcie SD,
  • wybieramy kolejno aplikacje i w ich ustawieniach wybieramy przenieś na kartę SD.

Po chwili powinniśmy zauważyć przyrost wolnego miejsca na wbudowanym w urządzenie nośniku.

Wady

Poza oczywistą zaletą, czyli możliwością instalacji większej ilości programów, co często oznacza być albo nie być dla urządzenia, są też wady:

  • wbudowana pamięć flash jest zwykle szybsza, niż karta, ale w praktyce nie odczuwam tego, na typowej lowendowej karcie,
  • niektóre aplikacje, zwł. systemowe lub Google nadal nie dają się przenieść,
  • przenoszone aplikacje zajmują nadal trochę miejsca na wewnętrznej pamięci.

Na zakończenie polecam lekturę pełniejszego opisu, z obrazkami (ang.) opisującego jak przenieść aplikację na kartę. Widziałem kilka opisów, ale ten wydaje mi się najlepszy i najbardziej przystępny.

UPDATE

Debugowanie USB w Androidzie 4.2 i nowszych

W przypadku Androida w wersji 4.2 i nowszych, nie można tak zwyczajnie włączyć debugowania USB. Należy najpierw odblokować ukryte menu, a żeby to zrobić należy zostać programistą.
Wybieramy Ustawienia -> System -> Informacje o urządzeniu -> O telefonie i naciskamy 7 razy (nie, to nie jest żart). Po tym otrzymujemy informację, że zostaliśmy programistą. Następnie standardowo w Opcje programisty wybieramy Debugowanie USB.

Let’s encrypt i lighttpd – HOWTO

Czym jest Let’s Encrypt wie już chyba każdy, kogo interesują certyfikaty SSL. Wypada jednak jakieś wprowadzenie napisać, więc: to prosty sposób na odnawialne automatycznie, rozpoznawane przez przeglądarki, bezpłatne certyfikaty SSL dla każdego. Projekt jest w fazie public beta, więc przystąpić może każdy. Stoją za nim duzi (przykładowi, bardziej znani sponsorzy: Mozilla, EFF, Cisco, OVH, Google Chrome, Facebook), więc raczej coś z tego będzie. Jest krokiem w kierunku zwiększania bezpieczeństwa w sieci pod hasłem wszystko po HTTPS. Które to rozwiązanie ma wady, ale o tym już było.

Let's Encrypt logo

Źródło: https://letsencrypt.org/trademarks/

Ponieważ właśnie dostałem maila od Let’s Encrypt, że wygenerowany przez nich, darmowy certyfikat SSL dla mojej domeny wygasa, postanowiłem skorzystać z największego dobrodziejstwa, czyli zautomatyzować całość. Prosty skrypt, który zadziała dla lighttpd i jednej domeny:

#!/bin/bash LECMD="/opt/bin/letsencrypt/letsencrypt-auto"DOMAIN="mojadomena.com"WEBROOT="/var/www/mojadomena.com/html/"EMAIL="adres@email"$LECMD --renew-by-default -a webroot --webroot-path $WEBROOT --server https://acme-v01.api.letsencrypt.org/directory --email $EMAIL --text --agree-tos -d $DOMAIN authcat /etc/letsencrypt/live/$DOMAIN/privkey.pem /etc/letsencrypt/live/$DOMAIN/cert.pem > /etc/letsencrypt/live/$DOMAIN/ssl.pemservice lighttpd restart

Zakładam oczywiście, że skrypt letsencrypt jest pobrany z gita. Dodatkowo masz dostęp do roota, lighttpd jest skonfigurowane i ma podpięty certyfikat SSL. Plus, że w konfiguracji lighttpd jest linia w stylu:

ssl.pemfile = "/etc/letsencrypt/live/mojadomena.com/ssl.pem"

To co wyżej to sama esencja, brakuje choćby kontroli błędów/statusu wykonania poleceń. Ale wywołane z ręki działa i pewnie dodam do crona wykonywanie raz w miesiącu (wzmocnione przez && w ramach „kontroli błędów”). Opisuję, by mi nie zginęło. Poza tym, widziałem albo skrypty automatyzujące, albo opisy uruchomienia letsencrypt z lighttpd. Liczę więc, że zebrane do kupy się komuś przyda.

UPDATE Wpis się lekko zdezaktualizował o czym więcej w tym wpisie. A krótko: jest gotowiec od EFF o nazwie Certbot do automatycznego zarządzania darmowymi certyfikatami SSL Let’s Encrypt. Z opisami użycia dla różnych serwerów.

Jak zrobić router GSM na Linuksie?

Niedawno miałem awarię netu. Stwierdziłem, że warto przy tej okazji poćwiczyć awaryjne udostępnianie sieci na Linuksie. Oczywiście zrobienie routera z komputera z Linuksem to kwestia paru poleceń, ale stwierdziłem, przećwiczyć udostępnianie sieci po WiFi.

Istnieje pakiet hostapd, który ułatwia zamianę komputera z Linuksem w access point. Instalacja pakietu hostapd:

apt-get install hostapd

Jakość pakietu nie zachwyca, ale jest niezły tutorial do hostapd. Skrypt init nie zadziała – należy go uzupełnić o ścieżkę do pliku – zmienna DAEMON_CONF. Podobnie sam pakiet nie dostarcza – jak to zwykle ma miejsce w przypadku pakietów Debiana – pliku konfiguracyjnego umieszczonego w katalogu /etc. Przykładowy plik konfiguracyjny dla hostapd znajdziemy jednak w /usr/share/doc/hostapd/examples.

Żeby nie przedłużać, poniżej cały plik konfiguracyjny, którego ostatecznie użyłem:

interface=wlan0country_code=PLssid=NAZWA_SIECIhw_mode=gchannel=6wpa=2wpa_passphrase=TAJNE_HASLOwpa_key_mgmt=WPA-PSKwpa_pairwise=TKIPrsn_pairwise=CCMPauth_algs=1macaddr_acl=0

Jak widać, są lekkie różnice w stosunku do tutoriala. Brakujące ustawienie zmiennej w skrypcie startowym znalazłem później, więc ostatecznie uruchamiałem hostapd z ręki, bez demonizacji (w ramach debugu, zresztą).

Oczywiście sama konfiguracja hostapd nie wystarczy. Trzeba mieć jeszcze skonfigurowane „przyjście” netu. W moim przypadku internet był dostarczony z modemu GSM (tutaj opis konfiguracji Aero2 na modemie Huawei E3131). Użycie modemu LTE pozwoli oczywiście zrobić szybszy router GSM na Linuksie. Przyda się również serwer DHCP i konfiguracja DNS. Obie rzeczy może załatwić dość dokładnie opisany kiedyś dnsmasq. Ale dla przydzielania adresów IP systemom łączącym się z naszym routerem GSM wystarczą dla ww. konfiguracji dwie linie w /etc/dnsmasq.conf:

interface=wlan0dhcp-range=192.168.1.100,192.168.1.200,255.255.255.0,1h

Należy też dodać adres IP na interfejsie wlan0, włączyć forward pakietów dla IPv4 oraz uruchomić NAT. Wersja „ręczna” ww. czynności (dla mojej konfiguracji, interfejsy mogą się zmieniać) to:

ip a a 192.168.10.1/24 dev wlan0
ip link set wlan0 up
service dnsmasq restart
echo "1" > /proc/sys/net/ipv4/ip_forward
iptables -t nat -A POSTROUTING -o ppp0 -j MASQUERADE

Po tym wszystkim, inne komputery powinny móc się połączyć z naszym linuksowym routerem GSM, dostać adres IP oraz posiadać dostęp do internetu za jego pośrednictwem. W przypadku problemów warto sprawdzić kolejno: otrzymanie adresu IP, ping do routera (192.168.10.1), ping do świata po IP, ping do świata pod domenie (w zasadzie: resolvowanie DNS).

Na rynku jest sporo sprzętów, które pozwolą zbudować mocny routera GSM na Linuksie. Choćby przykładowo Banana Pi, Orange Pi czy nieśmiertelne Raspberry Pi. Oczywiście jeśli miałby być to sam router, to nie bardzo widzę sens ekonomiczny, bo zestaw modem+płytka+karta wifi+zasilacz pewnie będzie kosztował więcej, niż tani router LTE (no chyba, że ktoś akurat – jak ja – ma ww. graty pod ręką 😉 ), ale w przeciwieństwie do taniego routera GSM można tu uruchomić dodatkowe funkcjonalności typu NAS, VPN czy serwer WWW. Ten ostatni to może niekoniecznie na łączu GSM…

Mam nadzieję, że opis się przyda. Gdybym o czymś zapomniał, albo coś nie działało, proszę o uwagi.

PS. Oczywiście mam świadomość, że udostępnienie internetu z GSM potrafi w trzech kliknięciach zrobić chyba każdy smartfon z Androidem. W przypadkach awaryjnych jest to pewnie najszybsza droga. I tak, użyłem Aero2 i pakietu testowego bez captcha. Niskie opóźnienia pozytywnie zaskakują.

UPDATE: Istnieje coś takiego jak projekt RaspAP, o którym warto wspomnieć. Narzędzie umożliwia konfigurację access pointa WiFi w ładny (GUI) sposób. Wsparcie dla wielu języków, wygodny dostęp do wielu opcji.