Dawno nie włączałem radia. RNŚ w tym wypadku. I właśnie wczoraj rano w radio RNŚ posłuchałem audycji. Trafiłem nieco w środek wątku o tym, czy bieżący rok jest przestępny, czy nie jest. No i słyszę z ust prowadzącego, że rok nie jest przestępny, bo dwadzieścia sześć nie dzieli się przez cztery. Ale gdyby się dzieliło, to by był przestępny. WTF?
Przyznaję, że nie pamiętałem od ręki wszystkich warunków z głowy[1], ale wiedziałem, że jest ich więcej, niż tylko podzielność przez cztery. Czyli, że trzeba brać cały rok, nie ostatnie 2 cyfry. I wiedziałem, że rok 2000 był przestępny, choć zachodził warunek dodatkowy, dzięki któremu nie byłby przestępny, bo zachodził kolejny warunek dodatkowy. I tu nawet mi poprawnie świtało, że trzecim warunkiem jest podzielność przez 400.
Wiem, że to może być przypadłość nerdów, ale IMO takie rzeczy to wypada wiedzieć. W szkole tego uczyli. Ew. można szybko sprawdzić w sieci, jeśli się czegoś nie pamięta dokładnie, a zabiera głos publicznie. Inaczej całe to prowadzenie to takie gadanie, aby gadać. Ani to mądre, ani ciekawe, ani nawet zabawne. Wolę, gdy prowadzący mówi o muzyce, albo nawet gdy niewiele mówi, poza zapowiedziami. Może właśnie dlatego WSQK mi tak przypasowało?
Cała sytuacja przypomina mi tę opisaną we wpisie o prowadzeniu audycji przez W. Cejrowskiego. I pozostawiła niesmak.
Zasadę, który rok jest przestępny, dokładnie i ładnie tłumaczy Wikipedia.
Ja pamiętam następująco: rok jest przestępny, jeśli dzieli się 4. Chyba, że dzieli się przez 100, to nie jest przestępny. Chyba, że dzieli się także przez 400, to jednak jest przestępny.
[1] Może bym sobie przypomniał lub wykombinował, ale nie podjąłem tego wysiłku i po prostu sprawdziłem.

Ale w sumie to jest przestępny, czy nie jest przestępny?
2026 nie dzieli się bez reszty przez 4, więc oczywiście nie jest.
Do dupy jest ten system, bo i tak się rozjedzie o cały dzień za jakieś 3500-4000 lat. Trzeba by szybciutko wprowadzić kolejną regułkę.
Prościej pewnie raz na te 2-3k lat wydać specjalne zarządzenie wyrównujące.
A oni tego techniczne w UTC jakoś nie naprawiają na bierząco, dodając odejmują gdzieś tam sekundę. Gdzieś na coś takiego trafiłem, tylko nie pamiętam w jakim to było celu – czy w zakresie błędu pomiaru czasu, czy właśnie nie poprawnego cyklu czasu.
Nope, sekunda przestępna dotyczy ruchu obrotowego Ziemi wokół własnej osi, nie wokół Słońca. https://en.wikipedia.org/wiki/Leap_second
E tam. Normalnemu człowiekowi ta wiedza potrzebna nie jest. Większość ludzi teraz żyjących nie będzie nigdy musiało znać zasady innej niż podzielność przez cztery. Zgodzę się, że cywilizowany człowiek powinien zdawać sobie sprawę, że zasada jest jakaś taka bardziej skomplikowana, ale już jak bardzo to aż takie istotne nie jest.
Oczywiście można redukować wiedzę potrzebną „normalnemu człowiekowi” niemal dowolnie. W sumie nawet czytać nie musi umieć, bo teraz wideo i rysunki… Ale jednak wolę przebywać w otoczeniu ludzi, którzy jakąś tam podstawową wiedzę o różnych rzeczach mają.
No i jednak chciałbym, żeby media – w tym radio – podnosiły poprzeczkę, nie obniżały ją. Więc nie, nie oczekuję znajomości z głowy, tylko właśnie wiedzy o tym, że jest to nieco bardziej skomplikowane.
Jeśli chodzi o „większość ludzi” to nie zaryzykuję sformułowania „większość”, ale duża część miała okazję praktycznie poznać tę regułę w 2000. Weźmy świadomych (10 lat i więcej), czyli urodzonych po 1990. W 1990 żyło jakieś 5,3 mld ludzi. Obecnie jest nas 8,3 mld.
Z racji roku podzielnego przez 400 ludziom urodzonym po 28 lutego 1900 wystarczała wiedza, że co czwarty rok jest przestępny i dopiero jak ktoś dożyje do 2100, to szczegółowa zasada będzie mu potrzebna.
Co do radia, to nie wiem, co dokładnie było powiedziane, więc nie oceniam. Jeżeli było to powiedziane tak przy okazji, to wcale nie uważam, że był to jakiś poważny problem. Sam zasadę doskonale znam — implementowałem ją nie jeden raz — ale przy okazji zwykłej rozmowy ze znajomymi jej przytaczać nie będę.
To czy ludzie w moim otoczeniu wiedzą dokładnie jak działa kalendarz, jest dość nisko na liście moich kryteriów. I tak jak Ty próbujesz mój argument zredukować do absurdu, ja też to potrafię. Czemu poprzestać na latach przestępnych? Czemu nie wymagać dokładnej wiedzy o sekundach przestępnych i mechanizmie działania UTC?
Zgadza się, wystarczała im ta wiedza. Ba, jakby się uprzeć to nawet tej nie potrzebowali – mogli polegać na wydrukowanych kalendarzach. Tylko za tą wiedzą idzie trochę więcej – i ruch Ziemi wokół Słońca, i jego długość. Bo czy cokolwiek musimy o nim wiedzieć?
Zdecydowanie pojawiło się przy okazji. Pełnego kontekstu nie miałem, bo jak pisałem, akurat włączyłem. Ale „obcięcie” roku do dwóch ostatnich cyfr wyklucza obecność pełnej wersji.
Nie jest to poważny problem. Bardziej obserwacja i smutek, bo wolałbym, żeby radio edukowało, a nie pogłębiało ignorancję.
Jeśli chodzi o sekundy przestępne to także wolałbym, żeby prowadzący sprawdził i doczytał, jeśli zamierza coś o nich mówić.
Pytanie, czy tak wiedza ogóle będzie potrzebna? Teraz w czasie elektroniki i drukowanych kalendarzy, nie musimy ręcznie liczyć dat, tylko sprawdzamy je gdzieś. Tak więc, wkrótce ta wiedza zejdzie do poziomu, by wiedzieć czemu w danym roku mamy ekstra dzień – a nie jak samodzielnie ustalić w którym roku ona wypada.
A najlepsze jest to, iż za 100-200 lat i tak będziemy musieli zmienić sposób mierzenia czasu. Bo jeden 24h@365 system nie będzie dział sensownie przy obecności na ziemi, księżycu i marsie.
Nic nie zapowiada obecności na Marsie w przeciągu najbliższego wieku. Szczególnie stałej, choć inna IMHO nie bardzo ma sens.
Poza tym, nawet gdyby powstało coś stałego, to ilu będzie tam ludzi? Kilkunastu? Nikt nie kiwnie palcem by dla nich coś zmieniać. Tym bardziej, że i tak będą mocno związani z Ziemią i zależni od niej.
Także nic nowego przez najbliższe dwa wieki nie będziemy wymyślać. Co widać też po tym, jak od blisko dekady bujamy się z wydawałoby się prostą rzeczą, jaką jest odejście od zmiany czasu z letniego na zimowy i odwrotnie.