Radio Pawarota

Po wcześniejszych doświadczeniach daleki jestem od stwierdzenia że to właśnie ta stacja i w sumie innego radia internetowego nie potrzebuję. Ale, ponieważ i alias zrobiłem, i głównie to odtwarzam, odkąd pierwszy raz włączyłem, zasłużyło na wpis.

Szybki przegląd co było wcześniej, jeśli chodzi o radia internetowe. Radio Nowy Świat, Radio 357 – to wiadomo, pisałem. Potem było pseudo radio WSQK The Squawk, które pokazało mi, że można robić radio bez dużej ilości gadania, i że bardziej mi to pasuje. Potem było jeszcze radio Paradise, zarówno strumienie Main, jak i Rock. To ostatnie, choć ciekawe, nie dorobiło się wpisu. W sumie głównie dlatego, że nie do końca mi leżało, często przeplatałem strumienie i słuchając go i tak często używałem innych źródeł (streaming).

Wracając do bohatera wpisu – wydaje mi się, że gdzieś mi wyskoczyło w social media. I chyba nawet zaobserwowałem profil, ale miałem wrażenie, że to taka stacja, która ma audycje i nadaje tylko w określonych godzinach. Możliwe, że zmyliła mnie strona – wg mnie bardzo przeładowana informacjami i zwyczajnie nieczytelna. Najlepiej świadczy o tym fakt, że gdy już zdecydowałem się włączyć to dobre pięć minut szukałem miejsca, gdzież to jest ten strumień live[1]. O linku do samego strumienia nie wspominam – kto nie wie co to WinAmp, łatwo przeoczy.

Radio Pawarota włączyłem, bo była transmisja wydarzenia, na które w zasadzie powinienem pójść. Spotkanie (bo nie do końca koncert) Podsiadło i Patyczak w klubie Dragon to coś, czego nie wypada przegapić. Niestety, nie mogłem być osobiście, fizycznie, choć miałem bisko. Stwierdziłem, że w takim razie koniecznie posłucham na żywo. Co uczyniłem. Przy okazji, jak już znalazłem adres strumienia, dodałem go sobie do aliasów, co było strzałem w dziesiątkę.

I tak, transmisja niszowego, alternatywnego eventu to coś, co dobrze oddaje charakter radia. Bo o ile można próbować zdefiniować charakter granej muzyki przez punk, ska, reggae, to będzie to bardzo nieprecyzyjne. Owszem, jest sporo Jamajki. Ale nie tylko. Są rzeczy zupełnie odjechane. Raczej jest grane gitarowo i niszowo. Sporą część wykonawców znajdziemy tylko na Bandcamp. Najlepsze określenie to właśnie alternatywa. Z artystów, których dawno nie słyszałem w radio, pojawiają się Acid Drinkers, zespoły Maleńczuka, Pogodno. Ale raczej takie utwory sprzed dwóch-trzech dekad.

Co jeszcze wyróżnia Radio Pawarota? Brak dzielenia słuchaczy na lepszych i gorszych – wszyscy dostają dostęp do wszystkiego, niezależnie od tego czy płacą i jak często. Transmisja 320 kbps, działająca także w konsoli[2]. Sporo audycji nie jest prowadzonych na żywo, tylko odtwarzanych, stąd powtórzenia. Póki co nie przeszkadza mi to.

Radio – podobnie jak wymieniane wcześniej polskie radia internetowe – utrzymuje się z datków. Jednak – w porównaniu z „gigantami” – działa po taniości. Patrząc na wyniki zbiórek, potrzebują jakieś pół procenta tego, co zbierają duzi, żeby działać.

Tak czy inaczej, polecam spróbować. Strona Radia Pawarota.

[1] Oczywiście jest na samym początku. Możliwe, że nie załadowało się od razu z uwagi na ilość elementów, a ja przewinąłem niżej i szukałem… W każdym razie RNŚ czy R357 mają playera przyklejonego, którego nie sposób przeoczyć.
[2] Jeśli chcesz po prostu słuchać muzyki, bez wyświetlania reklam, rozpraszaczy itp., a nie potrzebujesz sterowania to odtwarzanie samego strumienia w programie VLC, mplayer, przeglądarce czy czymkolwiek to dobra opcja. Strona z polskimi i rockowymi stacjami radiowymi udostępniającymi strumienie w takim formacie – gotowe linki do użycia.

Streamripper

Dawno, dawno temu, nagrywało się utwory z radia – albo całe audycje – na kasety. Ponieważ zacząłem słuchać nieco więcej radia przez sieć, zacząłem się zastanawiać, jak to wygląda teraz. Bo przecież jest sporo ułatwień, choćby to, że strumień odtwarzany przy pomocy mplayer wyświetla informacje o odtwarzanym utworze.

To, że mplayer, ffmpeg czy vlc potrafią zapisać[1] strumień na dysk, wiedziałem. Już zabierałem się za zrobienie rozwiązania, które zapisze i audio, i informacje co było odtwarzane, gdy wpadłem na pomysł, by sprawdzić, czy przypadkiem nie ma jakiegoś gotowca w pakietach. Nie wiem jakiej frazy użyłem w wyszukiwaniu apt, ale trafiłem na streamripper z krótkim opisem download online streams into audio files.

Pobawiłem się chwilę i program mi się spodobał. Narzędzie jest bardzo proste[2], konsolowe. Ma swoje lata, ale działa i ma kilka przydatnych opcji. Przede wszystkim potrafi zapisywać strumień do pliku. Ale poza tym, potrafi zapisać tylko określoną ilość czasu lub megabajtów, zrobić reconnect. Czyli możemy sobie nagrać audycję, a przy problemach z siecią stracimy tylko fragment.

Potrafi też rozpoznać informacje o wykonawcy i tytule i wykorzystać je do nazwania zapisanego pliku. Niestety, nie ma co liczyć na zrobienie sobie w ten sposób biblioteki pojedynczych utworów w przyzwoitej jakości. Zwykle znaczniki z informacjami o utworze są przesunięte o kilka sekund. A to oznacza, że w utworach będzie brakowało początku lub końca, za to będzie nadmiar z innego kawałka. No chyba, że są nadawane z przerwami, wtedy może się udać. Możliwe też, że to zależy od stacji.

Jeśli jednak chcemy nagrać całą audycję, działa bardzo fajnie. Jeśli ktoś myśli o nagrywaniu radia internetowego, to polecam wypróbowanie streamrippera.

[1] Potrafią o wiele więcej – zmienić rozmiar video, audio, nadawać strumień do sieci. Kiedyś działałem z tym trochę więcej, ale to dawne dzieje.
[2] Tzn. opcji trochę jest, ale w porównaniu z ffmpeg czy mplayerem – niewiele.

Rok przestępny

Dawno nie włączałem radia. RNŚ w tym wypadku. I właśnie wczoraj rano w radio RNŚ posłuchałem audycji. Trafiłem nieco w środek wątku o tym, czy bieżący rok jest przestępny, czy nie jest. No i słyszę z ust prowadzącego, że rok nie jest przestępny, bo dwadzieścia sześć nie dzieli się przez cztery. Ale gdyby się dzieliło, to by był przestępny. WTF?

Przyznaję, że nie pamiętałem od ręki wszystkich warunków z głowy[1], ale wiedziałem, że jest ich więcej, niż tylko podzielność przez cztery. Czyli, że trzeba brać cały rok, nie ostatnie 2 cyfry. I wiedziałem, że rok 2000 był przestępny, choć zachodził warunek dodatkowy, dzięki któremu nie byłby przestępny, bo zachodził kolejny warunek dodatkowy. I tu nawet mi poprawnie świtało, że trzecim warunkiem jest podzielność przez 400.

Wiem, że to może być przypadłość nerdów, ale IMO takie rzeczy to wypada wiedzieć. W szkole tego uczyli. Ew. można szybko sprawdzić w sieci, jeśli się czegoś nie pamięta dokładnie, a zabiera głos publicznie. Inaczej całe to prowadzenie to takie gadanie, aby gadać. Ani to mądre, ani ciekawe, ani nawet zabawne. Wolę, gdy prowadzący mówi o muzyce, albo nawet gdy niewiele mówi, poza zapowiedziami. Może właśnie dlatego WSQK mi tak przypasowało?

Cała sytuacja przypomina mi tę opisaną we wpisie o prowadzeniu audycji przez W. Cejrowskiego. I pozostawiła niesmak.

Zasadę, który rok jest przestępny, dokładnie i ładnie tłumaczy Wikipedia.

Ja pamiętam następująco: rok jest przestępny, jeśli dzieli się 4. Chyba, że dzieli się przez 100, to nie jest przestępny. Chyba, że dzieli się także przez 400, to jednak jest przestępny.

[1] Może bym sobie przypomniał lub wykombinował, ale nie podjąłem tego wysiłku i po prostu sprawdziłem.