Wpisy, których nie było

Uważny czytelnik zauważy, że na blogu ostatnio dość często pojawiały się wpisy z adnotacją, że przeleżały sporo czasu jako szkice. Jakoś tak mam, czasem temat wydaje mi się ciekawy i żeby o nim nie zapomnieć robię zalążek wpisu. Ale czasem nie rozwijam tego zalążka później, bo po namyśle wychodzi, że temat jednak tak ciekawy nie jest. Albo czasem robię prawie cały wpis, ale z jakiegoś powodu nie kończę go. Zwykle brakuje sprawdzenia jakiegoś miejsca, o którym pamiętałem, albo wyszukania i dołożenia grafik. A takiego niedokończonego nie opublikuję przecież, prawda? Co zabawne, później często okazuje się, że niektórym tym szkicom naprawdę niewiele brakuje do finalnej postaci.

Jednak jest tak, że te szkice – aktualnie 16 sztuk – leżą i mnie męczą. Zatem, żeby nie męczyły, skasuję je. Może nie wszystkie, ale przynajmniej znaczącą większość z nich. Ale zanim to zrobię, napiszę tutaj ich tytuły i pokrótce o czym miały być. Może kogoś skłoni do przemyśleń w temacie? A może wyniknie dyskusja i nawet zdecyduję się jednak rozwinąć temat?

Pythona z bibliotekami problemy – szkic z 2018 o tym, że w bibliotekach Pythona jest bałagan i problemy z kompatybilnością. Nie tylko między Python 2.x a 3.x, choć tam to już w ogóle był cyrk.

Kompresja – nieco chaotyczny wpis z 2020 o tym, że VPSy w Aruba cloud podrożały z 4 zł na 12 zł i w związku z tym zrobiłem porządki, a w efekcie tytułową kompresję i z dwóch VPSów przeszedłem na 1 VPS z 20 GB dysku. Plus mała historia wcześniej gdzie miałem hosting bloga. Z kronikarskiego obowiązku: aktualnie nadal w Oracle Cloud (free tier).

Cloud is fraud – w sumie tytuł i jedno zdanie z 2020. Miało być o tym, że cloud (obliczeniowy/hostingowy, czyli AWS, GCP itp.) to trochę ściema, jest drogi i – przede wszystkim – nie daje użytkownikom łatwej możliwości kontroli maksymalnego kosztu. Skomplikowane, wielopozycyjne cenniki z wieloma warunkami też nie pomagają. W tle wszyscy ci, których zaskoczył rachunek za chmurę na koniec miesiąca, czy to za sprawą włamania, czy niespodziewanej popularności.

Radio Nowy Świat – znowu niewiele ponad tytuł i trzy zdania na krzyż. Wpis z 2020, w zamierzeniu o genezie tej stacji i tego, czym dla mnie jest (tzn. czym wtedy było). Sytuacja była dynamiczna, pojawiło się Radio 357, które dla odmiany doczekało się wpisu, choć nieco o czymś innym. Teraz stacja ma inne problemy, a jeszcze wcześniej obie straciły dla mnie mocno na znaczeniu za sprawą streamingu (Tidal, Spotify). Niedawno pojawił się wpis o powrocie do słuchania radia internetowego.

Pirx is dead – kolejny wpis z 2020, znowu tylko tytuł i jedno zdanie. Wrażenia po lekturze Lem: Życie nie z tej ziemi (błędnie zapisałem tytuł jako Fantastyczne życie Lema). O tym, że świetny pisarz, ale jako człowiek – trudny, delikatnie mówiąc. I zdecydowanie nie kryształowy.

Netflix – Zawsze jest coś do obejrzenia, ale jak szukasz konkretnego filmu, to nie ma – to pierwsze zdanie wpisu z 2021. Jest piękne, nadal aktualne i uniwersalne także w stosunku do innych streamingów. Poza tym, trochę o UX, trochę o cenach – w sumie bez sensu. Wpis o streamingu ostatnio chodził mi po głowie, bo sytuacja jest kiepska. Można wydawać niewąskie kwoty, mieć 2-3 subskrybcje i nadal nie móc obejrzeć tego co się chce. Przynajmniej bez dopłaty. Dramat. Skończyło się wpisem.

Szczepionkowe kłamstwa – wpis z końca 2021 w zamyśle punktujący kłamstwa rządowej propagandy zachęcającej do szczepień przeciw COVID-19. Strona zachęcająca do szczepień nadal istnieje. Było też o plakacie, mówiącym, że 99% (sic!) zgonów to osoby niezaszczepione. Wpisu nie dokończyłem, chwilę później pisałem o oficjalnych statystykach, które jawnie przeczą tej rządowej propagandzie. Skończyło się wpisem.

Co się stało z ARMami? – wpis z połowy 2022 o tym, że tanie SoC z procesorami ARM praktycznie znikneły z rynku. ARMy żyją, zyskały na wydajności, ale jest drogo. Nie skończyłem, bo w sumie poza RPi nie jest to do końca prawda.

Dungeons of Dreadrock – miał być wpis z końca 2022 o grze. Nic poza tytułem. O grze można poczytać tu.

Czemu czasem nie warto brać pieniędzy – wpis z początku 2023 o tym, że gdy Blox się kończył, to popełniłem skrypt do migracji blogów (pierwotnie na własne potrzeby) do WordPressa i chciałem komercyjnie migrować blogi. I o tym, że to nie wypaliło w sensownej skali. Z różnych powodów, zaczynając od tego, że Agora cenzurowała informacje o skrypcie i możliwości eksportu blogów z komentarzami, przez konkurencję, po kontakt zainteresowanych na nieużywanym FB, zamiast na mailu (jeden przypadek). Wreszcie kończąc na tym – i to chyba najważniejsze – że ludzie chyba jakoś nie widzieli wartości w migracji z komentarzami. Teraz pewnie bym to rozegrał lepiej.
Z perspektywy czasu uważam, że lepiej było oddać ten skrypt za darmo. Choć nie wiem, czy ludzie by sobie poradzili.

O tym, jak AI odbiera pracę – wpis z połowy 2023 o tym, jak to AI odbiera pracę i czemu nie. Znaczy, że niektórym odbiera, ale globalnie niekoniecznie. Ale tak naprawdę jest tylko narzędziem, a pracę odbierają wybory ludzi[1], którzy wolą generalnie wolą może trochę gorzej, ale taniej. A w ogóle globalnie AI jest kolejnym przejawem automatyzacji, tyle, że nie pracy fizycznej, jak to miało miejsce dotychczas, a powiedzmy twórczej. Bardziej: umysłowej.

Czy to wszystkie szkice? Oczywiście nie. Ale jest to zdecydowana większość.

Fun fact: ten wpis też trochę przeleżał w szkicach.

[1] Pewnie mniej ludzi, bardziej korporacji. Ale ludzi też. Oraz: za każdą korporacją stoją ludzie.

Odnośnie wad Joggera…

Pisałem już porównanie Blox i Joggera, ale wpis o wadach Joggera mnie lekko zdrażnił, więc…

To o czym pisze autor to pikuś. Gorzej, że Jogger nie tylko ułatwienia pisania ma z poprzedniej epoki, także mechanizmy kontroli dostępu pozostawiają wiele do życzenia (są przyzerowe). Brak choćby moderacji trackbacków, dlatego skomentuję ten wpis, mimo blokady komentarzy. 😉 No chyba, że w końcu dopisali, bo chyba od kwartału piszą…

Jogger i blox – porównanie.

Niedawno na kanale IRC padło pytanie, jak to mi na tym blox.pl jest. Ponieważ minał trzeci miesiąc, to uważam, że mogę pokusić się o małe, subiektywne porównanie z Joggerem.

Na początek rzeczy dobre: blox.pl jest prosty. Czasem prosty do bólu i nie na wszystko pozwala (chociaż jak patrzę na niektóre blogi, to myślę, że po prostu nie umiem, lub jest to mocno nieintuicyjne), ale generalnie można wziąć gotowy szablon, który nie rani uczuć estetycznych, dostosować go kilkoma kliknięciami w opcjach i go używać, bez konieczności doktoryzowania się z tagów typu COMMENT_BLOCK_NOT_EXIST, jeśli chcemy coś zmienić. Default jest sensowny, a doprowadzenie do obecnej wersji wymagało co prawda grzebania w kodzie, ale było to kilka zmian cyferek i wyhaszowanie kilku linii (grafiki). Z drugiej strony – nadal nie wiem, jak umieścić coś swojego pod każdym wpisem (OTOH zrezygnowałem z oceniania wpisów, wiec nie szukałem), chociaż wiem, że się da (widziałem u kogoś outbrain.com). Dokumentacja jest wystarczająca w obu przypadkach.

Kontynuując dobrą passę: zabezpieczenia przed niechcianymi użytkownikami/komentarzam są o niebo lepsze, niż na joggerze. Rozbudowany system kontroli, od moderowania komentarzy, trackbacków (Jogger do tej pory nie ma moderowania trackbacków, co – jeśli komuś by zależało – umożliwia efektywne, automatyczne spamowanie w komentarzach), przez elastyczny system blokowania po IP/domenie czy po określonych wyrazach. No i oczywiście można blokować użytkownika po loginie (i można wymusić, bo komentować mogli tylko zalogowani). Jogger się chowa.

Miejsce. Na blox.pl dostajemy 30 MB na pliki, przy czym, jeśli dłużej istniejącemu (ponad 5 m-cy) blogowi będzie się kończyło miejsce, to dostanie kolejne 5 MB (w sumie nie jest jasno określone, czy jednorazowo, czy w miarę potrzeb co miesiąc, podejrzewam to drugie). Na jogger.pl takich luksusów nie ma (dostajemy 1 MB, co jest wartością śmieszną), można się posiłkować – ocierającym się o abuse – osadzaniem plików graficznych w treści…

Statystyki to kolejna sprawa, w której blox.pl wypada lepiej. Statystyka wejść ze stron jest fajna i zbliżona do tej ze stat4u.pl w tym zakresie. Dla niewymagających – bardzo fajne i w pełni wystarczające. Wymagający i tak skorzystają z czegoś innego. Jogger co prawda miał dobre zamiary z webalizerem, ale wykonanie jest fatalne i de facto poza transferem niczego sensownego nie można się było z tych statystyk dowiedzieć. A transfer na cudzym hostingu to nie jest przecież coś, co szczególnie usera interesuje.

Wady blox.pl to brak integracji z jabberem (coś tam jest, ale tylko dla jabber.gazeta.pl, więc się nie liczy). Za to są SMSy i MMSy, których brak na Joggerze. Dla mnie wada, bo SMSów nie piszę, a z jabbera korzystałem. Minus dla blox.

Irytujące na blox.pl są ograniczenia na typu zamieszczanych plików (chodzi o rozszerzenia). Brak rozszerzenia .torrent jestem w stanie jakoś zrozumieć, ale brak .gz i .tgz? Przesada. Miałem zgłosić buga, ale ciągle zapominam. Na joggerze mogłem zamieścić cokolwiek, ale co można zamieścić w 1 MB? Niewiele.

Brak poziomów wpisów na blox.pl. Wpisuję dla porządku jako wadę, bo nigdy nie uważałem tego za realne zabezpieczenie (nie tylko z uwagi na dziury w zabezpieczeniach), choć z funkcjonalności – dla porządku – korzystałem. Po prostu, dla własnego dobra, jak nie chcesz, żeby coś było publicznie dostępne, to nie wrzucasz tego do sieci (bez ciężkiego krypto, przynajmniej).

Inne sprawy… Żadna z platform nie wspiera wersji językowych (taki zarzut padł na kanle, więc opiszę). W obu można założyć drugie konto (w przypadku Joggera – płatne SMSem) lub korzystać z kategorii. Remis.

Społeczność Joggera, tak podkreślana i coś, czego nie zrozumiałem nigdy. Cóż. Jak dla mnie to bardziej zawężony krąg odbiorców, po prostu. Jak widzisz ciągle te same nicki, to może i odczuwasz więź społeczną. Ja nie. Blox nie ma społeczności jako takiej. Czytam kilka blogów na blox.pl i raczej nie powtarzają się komentujący, a jeśli nawet, to raczej ze względu na znajomość pozablogową. Za to komentarzy od użytkowników jest na Joggerze zdecydowanie więcej, choć częściej są to onelinery i płytkie kłótnie – czyżby kłaniało się komentowanie przez komunikator?. A może po prostu ludzie lepiej się znają, więc komentują częściej? Tak czy inaczej plus dla Joggera.

Przedostatnia rzecz, to „promowanie” różnej maści. Jogger ma stronę główną, blox też. Tyle, że wpis na głównej (najnowsze) w blox jest widoczny w ciągu dnia kilka-kilkanaście minut. Dla wpisów technicznych na Joggerze jest wydzielony techblog (zamieścić wpis na techblogu może każdy, ale wpisów jest niewiele). Z kolei blox ma Syndykat, czyli wydzielone blogi i ma służyć oddzielaniu sygnału od szumu. Trudno się dostać do Syndykatu, za to wpisów jest dużo. Plus, blox ma kategorie tematyczne blogów. Ciekawa sprawa, na znalezienie podobnych blogów. Jogger musi w tym zakresie posiłkować się zewnętrznymi serwisami (znam w tym zakresie tylko folksr.com, który niestety nie jest zbyt popularny). Około remisu, ale ze wskazaniem na blox.

Ostatnia sprawa to ilość odwiedzających. Ktoś przepowiedział, że jak przeniosę się na blox, to nikt nie będzie czytał i znudzi mi się pisanie. Trochę racji w tym stwierdzeniu jest, trochę nie ma. Ilość odwiedzających spadła, to fakt. Obecnie lekko ponad tysiąc UU miesięcznie, gdzie z samych wyszukiwarek na blogu joggerowym jest ok. półtora raza więcej. OTOH nijak ma się to do chęci pisania, poza tym, pogadamy za trzy lata… 😉

Podsumowując: na punkty serwisy wypadają podobnie (niby jeden punkt więcej dla blox), choć zdobywają je w zupełnie innych aspektach (jak ktoś chce podpiąć własną domenę, to blox odpada). Celowo nie oceniam kontaktu z administatorami i ogólnie ich podejścia. Raz, że za mało miałem z nimi kontaktu w przypadku blox (choć bardzo pozytywny), dwa, że ich postawa była bezpośrednią przyczyną rezygnacji z Joggera.

UPDATE: Jeszcze, gwoli ścisłości, słowo o Syndykacie. Niby są tam blogi istniejące dłużej niż 6 miesięcy i regularnie aktualizowane, ale jak patrzę na kategorię Komputery i internet, to w 10 blogach widzę ostatnie wpisy m.in. z maj, sierpień, początek września, kwiecień, wrzesień. Trochę śmierdzi trupem.