Banana Pi i ekran LCD podłączony po i2c

Dawno temu NAS został wyłączony, ale zmierzam do jego reaktywacji. Po głowie chodziło mi zamknięcie wszystkiego (zasilacz, dysk, Banana Pi) w zgrabnej, tym razem dedykowanej do elektroniki, obudowie.

Trochę z myślą o programie do przełączania łącza internetowego, a trochę o pomiarze temperatury przy pomocy komputera, przyszedł mi pomysł, by sygnalizować stan różnych rzeczy w sposób nie wymagający łączności sieciowej, czyli najdoskonalszy, analogowy: migając diodą. Oczywiście szybko doszedłem do wniosku, że jedna dioda nie wystarczy. Wbudowane diody to trochę mało, ale przecież w Raspbery Pi i analogach mamy GPIO, możemy tych LEDów podłączyć kilka…

Nie wiem jak dokładnie doszło do tego, ale podczas poszukiwań szybko wpadłem na ekrany LCD z serii 1602, które również można podłączyć przez GPIO. Skoro tak, to pomyślałem, że nie ma się co ograniczać. Zamiast prostej sygnalizacji stanu i konieczności pamiętania która kombinacja co oznacza można po prostu wyświetlać dowolny tekst. Niezbyt długi, ale nadal jest to znacznie większa ilość informacji, niż z kilku czy nawet kilkunastu LEDów. W dodatku cena takiego jest bardzo przystępna, czego o różnych ekranach dotykowych czy e-ink powiedzieć nie można.

Pierwotnie chciałem podłączyć LCD do Orange Pi zero, ale niestety, nie ma on pinów GPIO. Są wyprowadzenia, ale trzeba by lutować, co pewnie docelowo zrobię, ale bardziej chodziło mi o sprawdzenie sterowania. Zatem użyłem będącego pod ręką Banana Pi. Gdy szukałem schematu jak podłączyć ekran do Banana Pi, natknąłem się na coś znacznie ciekawszego. Wersję ekranu LCD ze sterownikiem podłączanym przez interfejs i2c. Dzięki podłączenie temu jest bardzo proste. Wystarczą raptem cztery przewody, nawet nie trzeba lutować, o ile używa się gotowych przewodów z końcówkami. Dodatkowo – i to najlepsza część –  całością daje się w elegancki sposób sterować za pomocą Pythona.

Efekt końcowy wygląda tak:

LCD 1602
LCD 1602 Źródło: fot. własna

Zdjęcie zrobione telefonem, po ciemku. Z tyłu płytki jest potencjometr pozwalający na regulację kontrastu. Poziom podświetlenia jest stały, można tylko włączyć i wyłączyć LED, zarówno hardware’owo (zworka), jak i programowo. Ekran LCD bierze bardzo mało prądu – przy pomocy watomierza nie udało mi się zarejestrować różnicy, czyli całość zużywa poniżej 0,1 W.

Jak to zrobić? Powtórzę instrukcje, z których korzystałem. Instalujemy dodatkowe pakiety:

apt-get install i2c-tool python-smbus

Następnie podłączamy ekran i sprawdzamy adres przy pomocy polecenia:

i2cdetect -y 1

Otrzymaną wartość należy wpisać w skrypcie (stała ADDRESS, linia 29 w przytoczonym przykładzie).

Następnie możemy sterować ekranem z poziomu języka Python. Na przykład wywołanie efektu widocznego na ekranie można zrobić przy pomocy polecenia:

python test_lcd.py "Pomiedzy bitami" "https://zakr.es/"

Gdzie test_lcd.py ma zawartość:

import sys

from i2c_lcd import *

display = lcd()
display.lcd_display_string(sys.argv[1], 1)
display.lcd_display_string(sys.argv[2], 2)

Biblioteka pozwala na dużo więcej, między innymi na własne znaki, ale tym się póki co nie bawiłem. Wyświetlony tekst pozostaje na ekranie po zakończeniu programu do momentu wpisania nowego lub skasowania poprzedniego. Jeśli do ekranu będzie dostarczone napięcie, to wyłączenie Banana Pi nie wpływa na wyświetlany tekst. Dlatego jeśli chcemy monitorować, czy nasz komputer się nie zawiesił, musimy zmieniać okresowo tekst. W innym wypadku zawartość LCD nie świadczy o niezawieszeniu się komputera.

Sterowanie włączaniem i wyłączaniem podświetlania to:

display.backlight_on(False)
display.backlight_on(True)

Wyświetlać przy pomocy Banana Pi na ekran LCD można cokolwiek – temperaturę, zajętość dysku, opóźnienia/straty na sieci, kurs BTC (pozdro dla L.!), adres IP (po starcie!), informacje o nowych mailach…

Pozostało mi wymyślenie, w jaki sposób zrobić sensowne sterowanie. Po głowie chodzi mi demon, który będzie pobierał informacje do wyświetlenia z jakiejś kolejki, w zależności od ich priorytetu, czasu ostatniego wyświetlenia i pory dnia sterował oświetleniem i wyświetlał informacje. A może już jest coś takiego?

I garść linków pomocnych przy tworzeniu ww. rozwiązania AKA źródła:

  1. pinout Banana Pi
  2. Raspberry Pi i ekran LCD na i2c
  3. Banana Pi i urządzenia i2c
  4. Skrypt w Pythonie (dead link)
  5. Biblioteka Python do obsługi ekranów LCD po i2c

UPDATE Dla zainteresowanych kupnem – ekran z modułem do komunikacji i2c kosztuje ok. 12 zł na Allegro. Na zdjęciu jest wersja zielona, ale istnieją też wersje niebieskie, gdzie tło jest ciemne, a napisy jasne.

SMTP IP reputation checker

We wpisie o sprawdzaniu obecności serwera pocztowego na RBL odgrażałem się, że pojawi się skrypt do monitorowania reputacji IP serwera pocztowego. No i stało się: skrypt SMTP IP reputation checker do sprawdzania reputacji IP jest na GitHubie.

Na razie bardzo podstawowa funkcjonalność – sprawdza reputację IP tylko w jednym źródle, ale… na początek powinien wystarczyć. Lepszy rydz, niż nic.

Podobnie jak poprzednik służący do sprawdzania wystąpień IP na RBL zaprojektowany do łatwej integracji np. z Zabbiksem.

Google CTF begginers quest – wrażenia

O Google CTF dowiedziałem się zupełnym przypadkiem, prawdopodobnie info mignęło mi na Twitterze. Do głównego nie podchodziłem i z braku czasu, i umiejętności. Jednak stwierdziłem w sobotę, że pobawię się chociaż zadaniami dla początkujących przy kawie, czyli begginers quest. Pierwsze wrażenie jak najbardziej pozytywne, jest fabuła, jest estetyczna strona.

Google CTF screenshot
Google CTF screenshot – poza ostatnim dolnym te zadania albo umiałem rozwiązać, albo bardzo niewiele zabrakło

Zadanie pierwsze (letter) trywialne, zadanie drugie (floppy) też poszło szybko i… się wciągnąłęm. Zadanie trzecie (JS safe) już nie takie proste. Tzn. niby widzę o co chodzi, ale JS to nie moja działka, więc próbuję innej ścieżki. Na warsztat poszło zadanie z dolnej ścieżki (moar) i… wpadłem w mailny, niepotrzebnie walcząc z socat zamiast przejść do sedna. TBH zmyliło mnie zepsute wyświetlanie i liczyłem, że flaga będzie po prostu gdzieś w manualu, jak tylko naprawię wyświetlanie, tj. połączę się przy pomocy socat zamiast nc. Żeby było śmieszniej o prawidłowym rozwiązaniu też pomyślałem, ale… zafiksowałem się na tym, że najpierw wymagany jest socat i nie drążyłem tematu.

Postanowiłem zajrzeć w górną ścieżkę i… bingo, pierwsze zadanie (OCR is cool) wygląda na proste. Najwięcej czasu zeszło mi na OCR. Dda się znaleźć sensowne online, niemniej jak potem testowałem to najlepiej od kopa działał lios. Kolejne zadania idą dość szybko, choć nie zawsze do końca ortodoksyjnie. Utknąłem dopiero na Media DB. Oczywiście prawidłowo rozpoznałem i typ, i miejsce, gdzie jest luka ale… Zabrakło skilla, a w przykładach w sieci dominuje PHP, MySQL i… nieco inne payloady, niż wymagany. Jak się później okazało, chciałem to zrobić w sposób mocno przekombinowany. Chwilę powalczyłem, ale nie wiedząc, czy specyfika Pythona, czy SQLite, odpuściłem, robiąc finalnie sześć zadań.

Przyznaję, że CTF bardzo mi się podobał. Niestety trochę słabo z czasem stałem, poza tym, to jedna z pierwszych tego typu zabaw. Chociaż z tego co pamiętam w jakieś podobne zagadki kiedyś się okazjonalnie bawiłem. Przy czym może nie do końca się to CTF nazywało i bardziej związane ze steganografią były. Klimat nieco podobny jak przy konkursach związanych z programowaniem, choć tu się bardziej psuje/debuguje, niż tworzy. 😉

Tak czy inaczej polecam zabawę, jeśli ktoś ma chwilę. Przez jakiś czas serwis powinien jeszcze działać, choć nie jest już supportowany, można się pobawić (dlatego bez spoilerów). Bardzo staranne przygotowanie, choć zadania trochę trudne, jak dla początkujących i bardzo przekrojowe.

Jeśli komuś się znudzi, albo po prostu utknie, to Gynvael pokazywał na YouTube rozwiązanie wszystkich zadań z Google CTF dla początkujących na żywo. Jest podział na zadania, można przeskoczyć do wybranego, co się przydaje, bo materiału trwa prawie cztery godziny.

Co do samego streamu mam mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo fajnie i live, z drugiej trochę chaosu i momentami dłużyzn. Ale takie są uroki rozwiązywania na żywo. Za to jest klimat i wytłumaczenie okolic i przyległości. Gdyby coś było za szybko lub niezrozumiałe, to materiały powinny już być na GitHubie. Zatem ostatecznie polecam, tym bardziej, że nie kojarzę innego miejsca z kompletem rozwiązań.

Okazało się, że brakuje mi porządnego deassemblera. Moje hexedytory też nie do końca spełniają oczekiwania (lub nie umiem ich sprawnie używać). Ale przede wszystkim muszę dojść do porozumienia z terminalem, bo w zadaniu Fridge TODO list zamiast bannera widzę krzaki. I szczerze mówiąc myślałem, że pozbycie się ich to część zadania, dopiero ww. stream pokazał, że zupełnie nie o to chodzi… 😉

UPDATE: Tu znajdziesz wpis o Google CTF 2019.