Gotowanie żaby

Dziś będzie o gotowaniu żaby, czyli jak my, obywatele, oddajemy bezczynnie coraz więcej swojej wolności państwu. Po małym kawałeczku. Wpis jest zainspirowany dyskusją na kanale IRC o tym, jak to my, społeczeństwo bez protestu przyjmujemy to, co wymyśla rząd AKA miłościwie nam panujący.

Poszło o rządową cenzurę stron przy pomocy DNS. O sprawie pisał DI, pisała też Fundacja Panoptykon. Oczywiście, sprawa nikogo nie dotyczy – mało kogo interesuje hazard przez Internet, poza tym, co to za zabezpieczenie przez blokadę w DNS, skoro można zmienić DNS? No i mamy Tora i VPNy, łatwo można obejść ustawę za parę euro miesięcznie, jak pisałem. Zresztą na innych portalach branżowych również są instrukcje dotyczące czy to zmiany serwerów DNS, czy zdobycia łatwego VPNa. Niby nie ma sprawy.

Tyle, że powstało pozwolenie na pewną czynność i pewien mechanizm. Czynność to blokowanie dostępu do stron WWW czyli informacji na rozkaz państwa. Przy pomocy centralnego rejestru. Oczywiście na razie to tylko hazard i tylko nieskuteczna blokada DNS, ale… jaki problem rozszerzyć za jakiś czas indeks stron zakazanych o strony porno? Porno złe! I nikt nie będzie protestował. Albo krytykujące miłościwie nam panującego prezydenta. Albo równie miłościwie nam panujący rząd? Krytyka zła! I nikt nie będzie protestował.

Na razie mechanizm blokady jest nieskuteczny i prosty do obejścia, więc się godzimy na niego. Ale jaki problem za jakiś czas poprawić go? Omijają kontrolowane przez rząd DNSy? Wymuśmy, by ISP – nieodpłatnie rzecz jasna – przekierowywał każdy ruch DNS na nie. Używają Tora? Wiadomo do czego! Zablokujmy Tora! Nikt nie zaprotestuje. Używają dnscrypt i VPNów? Wiadomo do czego! Zablokujmy! Nie da się w DNSach? To nic, doda się obowiązek utrzymywania blokowania po IP. Nawet prostszy w implementacji… Nikt nie zaprotestuje.

Zwrócono w dyskusji uwagę, że przy ACTA były protesty na ulicach i że ten język rządzący rozumieją. Bo czy ten wpis, czy linkowane wyżej artykuły Panoptykonu czy DI, czy opinie Ministerstwa Cyfryzacji spływają po miłościwie nam panujących jak po kaczce. Teraz nie ma żadnych działań.

Nie chodzi o tę jedną ustawę, oczywiście. Przypominam, że powstaje (albo już powstał) ogólnopolski projekt monitorowania ruchu internetowego. Oczywiście znowu w imię walki z przestępczością i terroryzmem. Potem wystarczy dorzucić, że próby obejścia rządowej blokady są przestępstwem, wytypować korzystających z Tora, VPNów itp. i… z głowy. A wiadomo, że służby muszą mieć sukcesy. I że jak się ma młotek, to wszystko wygląda jak gwóźdź…

Inne, podobne: pamiętacie obowiązek rejestracji kart SIM, wprowadzony w imię walki z terroryzmem? Niektórzy zastanawiali się, co z niezarejestrowanymi. Niektórzy nie wierzyli jak pisałem, że po prostu za jakiś czas każą operatorom zablokować wszystkie niezarejestrowane karty. Że prawo nie może działać wstecz, że umowa, że operator się nie zgodzi. Otóż Plus już zmienił regulaminy:

Klienci zawierający umowę o świadczenie usług telekomunikacyjnych od dnia 25 lipca 2016 r. będą zobowiązani do dokonania rejestracji powyższych danych oraz umożliwienia ich weryfikacji z dokumentem potwierdzającym tożsamość przed zawarciem umowy i rozpoczęciem korzystania z usług.

Abonenci Na Kartę, którzy zawarli umowę o świadczenie usług telekomunikacyjnych przed dniem 25 lipca 2016 r. obowiązani są podać powyższe dane i umożliwić ich weryfikację najpóźniej do dnia 1 lutego 2017 r. Zgodnie z ustawą o działaniach antyterrorystycznych niedokonanie rejestracji powyższych danych będzie skutkowało całkowitym zaprzestaniem świadczenia usług z dniem 2 lutego 2017 r.

Nikt nie protestuje, nikogo to nie dotyczy, jaki problem zarejestrować kartę?

Temperatura wody rośnie, żaba nie reaguje…

Panoptykon narzeka na ministerstwa i blokowanie Tora

Fundacja Panoptykon po raz kolejny narzeka na blokowanie przez ministerstwa IP, na którym mają uruchomiony węzeł Tor (relay-node). Sytuacja skłoniła mnie do wpisu, bo mam wrażenie, że zachodzi grube niezrozumienie tematu. Z obu stron…

Logo projektu Tor

Źródło: https://media.torproject.org/image/official-images/2011-tor-logo-flat.svg

 

Czy warto blokować ruch z sieci Tor?

To zależy. Ruch z sieci Tor pozwala na łatwe uzyskanie stosunkowo wysokiej anonimowości w sieci. Z jednej strony jest to wykorzystywane do anonimowej komunikacji przez zwykłych ludzi, z drugiej jest wykorzystywane do nadużyć i wandalizmu. Ze znanych serwisów wymienionych w FAQ – Wikipedia blokuje edycję artykułów z sieci Tor, podobnie Slashdot. Oczywiście takich serwisów jest o wiele więcej. Po prostu stosunek sygnał/szum jest w przypadku sieci Tor wyjątkowo niski.

Są też inne, poważniejsze powody do blokowania. O ile sieć Tor ma raczej słabą przepustowość i nie nadaje się do ataków wolumetrycznych, to zdecydowanie ułatwia łatwe, anonimowe ataki na aplikację, SQLi itp. Czyli raj dla script kiddies. I dokładnie taki jest oficjalny powód podany przez rzecznika ABW cytowany na Niebezpieczniku.

Jak blokować ruch z sieci Tor?

Autorzy projektu Tor podkreślają, że wezły sieci Tor mają indywidualne polityki, ale.. Patrząc z punktu widzenia administratora serwisu docelowego i ekonomii działania: sieć Tor to jakieś ułamki promila ruchu, w dodatku często ruchu niepożądanego. Jeśli ktoś zdecyduje się już blokować ruch z sieci Tor, to raczej nie będzie bawił się w polityki poszczególnych węzłów, tylko zablokuje wszystkie. Czy to na poszczególnych maszynach, czy to na centralnym firewallu, czy wręcz null-route’ując na routerach ruch kierowany do węzłów Tor (co uniemożliwi komunikację TCP). Ostatnia metoda jest i prosta w implementacji, i prosta w utrzymaniu (centralne miejsce do zarządzania), i wydajna.

Z których węzłów ruch blokować?

Tu jest pies pogrzebany. Fundacja Panoptykon nie prowadzi exit node, czyli nie przekazuje ruchu z sieci Tor do „normalnego internetu”. Niestety, oficjalne narzędzia udostępniane przez projekt Tor IMO nie są zbyt przyjazne administratorom (szczególnie tym, którzy są mniej świadomi zasad działania Tora lub którzy nie mają czasu). Blokowanie wszystkich węzłów Tora widziałem spotkałem, zarówno jako użytkownik końcowy (tak, relay node w domu, ruch z normalnego IP i komunikat o niewpuszczaniu z sieci Tor w serwisie), jak i administrator. Przede wszystkim brakuje oficjalnej listy węzłów wyjściowych łatwej do przetwarzania, czyli zawierającej same IP. Przypominam, że pisałem we wpisie o blokowaniu węzłów Tor, że udostępniam taką listę. Tylko exit nodes, tylko adresy IP.

Podsumowując, obie strony są winne:

Dziwią mnie żale ze strony Panoptykonu, gdy sytuacja jest typowa i opisana w FAQ Tora:

You might also find that your Tor relay’s IP is blocked from accessing some Internet sites/services. This might happen regardless of your exit policy, because some groups don’t seem to know or care that Tor has exit policies. (If you have a spare IP not used for other activities, you might consider running your Tor relay on it.)

Jak widać, projekt Tor zaleca prowadzenie węzłów na oddzielnych IP, nieużywanych do innych usług. Tak, wiem, sekcja dotyczy węzłów wyjściowych, ale idę o zakład, że pomysłodawca/admin w Panoptykonie nie czytał. Poza tym, zdrowy rozsądek zaleca analizę możliwych konsekwencji przed uruchomieniem usługi i stosowanie oddzielnych IP w tym przypadku.

Dziwi mnie też implementacja blokowania Tora na rządowych serwerach, wskazująca na niezrozumienie tematu. Oczywiście nie mam złudzeń co do korzystania przez nich np. z mojej listy (sam bym tego na ich miejscu nie zrobił), ale samodzielna implementacja to nie rocket science… Plus, niezrozumienie tematu może prowadzić do fałszywego poczucia bezpieczeństwa – tak naprawdę nie sposób zablokować 100% ruchu z sieci Tor, przynajmniej nie w oparciu o adresy IP.

Wybór kraju w sieci Tor

Dawno nie było notki. W sumie to chyba jeszcze nie było tak długiej przerwy między wpisami. Nie dlatego, że nic się nie dzieje, bo się dzieje aż za dużo, ale po pierwsze jakaś blokada przed jakimkolwiek pisaniem (nie tylko na blogu), po drugie, jakiś taki wypompowany z pracy przychodzę, że mi się nie chce już pisać, nawet jak są ciekawe tematy. No to może na przełamanie o wyborze kraju podczas korzystania z sieci Tor…

Logo Tor

Źródło: https://media.torproject.org/image/official-images/2011-tor-logo-flat.svg

Ostatnio jeden z czytelników przysłał maila z pytaniem: czy jest możliwość zmodyfikowania TOR-a tak by zawsze przydzielał polski adres IP? Już zacząłem odpisywać, że byłoby to bez sensu, bo przecież wybór exit node tylko z jednego kraju znacznie zmniejsza poziom anonimowości (nie rozwijając: i łatwiej podsłuchać, i łatwiej namierzyć korzystającego), ale… coś mnie tknęło i zacząłem drążyć temat. Bo patrząc na to z drugiej strony, do pewnych usług dostęp może być tylko z pewnych lokalizacji geograficznych, więc funkcjonalność w postaci możliwości wyboru kraju w sieci Tor miałaby sens.

Podrążyłem nieco temat i – ku memu niewielkiemu zdziwieniu – okazuje się, że można wybrać kraj.  Oznacza to, że można na przykład użyć sieci Tor do obejścia blokady regionalnej. Co lepsze, można wybrać zarówno konkretny exit node, z którego chcemy korzystać, jak i sam kraj. W obu przypadkach może to być zbiór, nie pojedyncza wartość.

Wybór konkretnego exit node wygląda następująco:

ExitNodes server1, server2, server3
StrictExitNodes 1

Natomiast wybór kraju (lub krajów) w sieci Tor:

ExitNodes {pl}, {de}
StrictNodes 1

Za każdym razem zmiany należy wprowadzić w pliku torrc (pod Debian/Ubuntu: /etc/tor/torrc) i przeładować konfigurację demona Tor. Podobno działa, ale nie testowałem, bo wykorzystując dystrybucję TAILS nie udało się wyedytować konfiga i uruchomić ponownie Tora. Nie drążyłem specjalnie, bo nie zależało mi i nie mam powodu nie wierzyć dokumentacji.

Źródła, czyli więcej informacji, w tym lista kodów krajów:

  1. wybór serwera w sieci Tor [en]
  2. wybór kraju w sieci Tor, lista kodówkrajów [en]