LXDE, laptop, jasność i głośność – HOWTO

Jest taka rzecz w laptopach z Linuksem, która często nie działa zaraz po instalacji. Przynajmniej nie na środowiskach korzystających z Openbox, np. LXDE. Chodzi o sterowanie jasnością ekranu oraz głośnością dźwięku, czyli klawisze multimedialne.

Nie pamiętam, czy coś się ostatnio zmieniło, czy zawsze tak było, tylko miałem skonfigurowane, ale ostatnio konfigurowałem laptopa z LXDE i jak wszystko działało, tak sterowanie głośnością i jasnością ekranu – nie. Wydaje mi się, że kiedyś obsługa tzw. klawiszy multimedialnych była robiona przez ACPI i skrypty (zob. linki na końcu wpisu), ale teraz można prościej.

W obu przypadkach wykorzystywany będzie plik ~/.config/openbox/lxde-rc.xml.

Jasność

Na początek kontrola jasności. W przypadku karty intela, bo taką miałem, kontrola jasności odbywa się z wykorzystaniem programu xbacklight, który musiałem doinstalować. Rozwiązanie powinno działać także dla innych kart. Dodatkowo musiałem utworzyć plik /etc/X11/xorg.conf.d/20-intel.conf o następującej zawartości:

Section "Device"
    Identifier "Intel Graphics"
    Driver "intel"
    Option "Backlight" "intel_backlight"
EndSection

W pliku XML zaś dodałem:

<keybind key="XF86MonBrightnessDown">
  <action name="Execute">
    <command>xbacklight -5</command>
    <startupnotify>
      <enabled>yes</enabled>
      <name>Decrease screen brightness</name>
    </startupnotify>
  </action>
</keybind>
<keybind key="XF86MonBrightnessUp">
  <action name="Execute">
    <command>xbacklight +5</command>
    <startupnotify>
       <enabled>yes</enabled>
       <name>Increase screen brightness</name>
    </startupnotify>
  </action>
</keybind>

Głośność

Trzeba oczywiście mieć zainstalowane programy, które będziemy wykorzystywać – w przypadku instalacji pełnego środowiska LXDE i Debiana 10 wszystko już było zainstalowane. Natomiast w pliku konfiguracyjnym XML wystarczy dodać:

  <keybind key="XF86AudioRaiseVolume">
    <action name="Execute">
      <execute>pactl set-sink-volume 0 +10%</execute>
    </action>
  </keybind>
  <keybind key="XF86AudioLowerVolume">
    <action name="Execute">
      <execute>pactl set-sink-volume 0 -10%</execute>
    </action>
  </keybind>
  <keybind key="XF86AudioMute">
    <action name="Execute">
      <execute>pactl set-sink-mute 0 toggle</execute>
    </action>
  </keybind>

Istnieją warianty wykorzystujące inne polecania pamixer czy amixer (zob. linki).

Oczywiście w ten sposób można zmieniać zachowanie dowolnych skrótów i wykorzystywać dowolne klawisze, nie tylko te wymienione. Pełna lista w źródłach (zob. linki)

Linki:

UPDATE: Skoro już konfigurujemy klawisze multimedialne, warto też pod Print Screen dodać robienie screenshotów. Podobno jest domyślnie, nie potwierdzam, ale może „zasługa” unstable.

    <keybind key="Print">
      <action name="Execute">
        <command>gnome-screenshot -i</command>
      </action>
    </keybind>

Aktualizacja do Catalina 10.15.5

Dawno nie było nic o macOS. Jest stabilnie, czyli korzystam i zbyt zadowolony nie jestem. Ostatnio zrobiłem aktualizację do 10.15.5, więc jest okazja do narzekania.

Przede wszystkim, robiłem aktualizację z 10.15.3, nie z 10.15.4, który był wydany pod koniec marca. Co też świadczy w jakiś sposób o tym, że te aktualizacje nie są wcale takie lekkie, łatwe i przyjemne, bo lubię mieć aktualny soft. Czynników było oczywiście więcej, taki drobiazg jak średnia wygoda by mnie nie powstrzymał. A to zespół opiekujący się systemami w firmie nie dał zielonego światła od razu, a to pandemia, więc trochę strach, że nie pójdzie i co wtedy, a to dyżury i wypada mieć sprzęt działający. Koniec końców, zdążyli wydać 10.15.5, nim zaktualizowałem.

Sama aktualizacja przypomniała mi, czemu nie jest to miły proces – stąd notka. 5 GB danych do pobrania, więc dużo. Wiedziałem, że to trwa, więc załączyłem i poszedłem precz. Gdy wróciłem, system marudził, że nie umie zamknąć programów. Znaczy głaszcz mnie użytkowniku, pozamykaj i try again. Zamknąłem kilka programów, dłuższą chwilę trwała walka z edytorem Atom. Bardzo nie chciał się zamknąć i koniec końców używałem force quit. Jeśli ktoś jest przyzwyczajony do podejścia linuksowego, gdzie system robi co mu się każe, bez szemrania i dodatkowego popychania – bardzo słabo to wygląda.

Jak już wszystko pozamykałem i w końcu się zrestartował, przypomniała mi się anegdotka o tym jak Windows liczy czas/postęp: ostatnie 5 min/5% trwa kwadrans/jedną trzecią czasu. Jak podczas pobierania wiało optymizmem, że będzie pół godziny, tak pół godziny to zbierał się po reboocie. To już nawet nie tylko Linux, ale nawet Windows jakoś szybciej sobie radzi z aktualizacjami.

Potem, po uruchomieniu, było z górki, za wyjątkiem jednego ostrzeżenia, które wyglądało tak:

Informacja o przestarzałym rozszerzeniu systemowym

Existing software on your system loaded system extension signed by „Fumihiko Kakayama”, which will be incompatible with a future version of macOS. Contact the developer for support.

Zgadza się, nie jest napisane o jaki program chodzi. Za to jest imię i nazwisko developera, który podpisał rozszerzenie systemowe. Nie wiem jak czytelnicy, ale ja kojarzę jakiego softu używam, nie kto go jest developerem, a już o rozszerzeniach i osobach je podpisujących nie mam pojęcia. No ale ja truskawki cukrem… Odnośnika brak, w learn more również pustka.

W każdym razie szybkie wyszukanie ujawniło, że chodzi o Karabiner. I jestem trochę przerażony, bo bez tego softu macbook będzie dla mnie nieużywalny praktycznie. Przynajmniej w zakresie pisania z pl-znakami. Mam nadzieję, że poprawią lub będzie inna opcja na przemapowanie klawiszy[1].

Trochę jestem zdziwiony, że nie jest napisane o którą wersję chodzi. Dużą? Małą? Najbliższą? Którąś kolejną?

[1] UPDATE Po czasie okazało się, że można przemapować klawisze bez Karabiner Elements.

Rozważania o wymianie laptopa

W związku z pandemią koronawirusa pojawiła się konieczność zdalnego nauczania. Spowodowało to wzrost cen kamer internetowych w Polsce. Wydały mi się na tyle drogie, że zacząłem się zastanawiać, czy nie prościej kupić cały poleasingowy laptop, z wbudowaną kamerą. I faktycznie, poleasingowe laptopy na Allegro w dość sensownych konfiguracjach „do internetu” (CPU i3/i5, dysk, system[1], 4 GB RAM, kamera) zaczynają się od 400 zł, przy zakupie od firm – pomijam detal. Trzeba uważnie czytać opisy często czegoś im brakuje. Na przykład nie ma baterii, albo są sprawne technicznie, ale mają uszkodzenia obudowy, rozmiar ekranu to tylko 12,5-14″. Niemniej da się znaleźć w pełni sprawne, a nawet takie do nauki wystarczą i o dolną granicę ceny chodziło. To oczywiście drożej, trochę niż sama kamera, ale… porównywalnie.

Pomyślałem jednak o czymś innym – czy warto, ze względu na pobór prąd wymienić laptopa na coś współczesnego? Nawet jeśli mamy do dyspozycji sprawny stary sprzęt. Powiedzmy jakieś C2D z 4 GB RAM i 95W zasilaczem. Trochę ponaciągałem, trochę uprościłem, wrzuciłem dane w kalkulator zwrotu i… się zdziwiłem.

Przyjąłem aż 8h działania laptopa dziennie. Pobór prądu nowego sprzętu na poziomie 15W (raczej zaniżony), pobór starego na poziomie 100W. Ten ostatni zawyżony, skoro zasilacz ma 95W, to rzeczywisty pobór będzie co najwyżej taki, w praktyce sporo mniejszy. Stary sprzęt już jest, nowy kosztuje 400 zł. Cenę prądu przyjąłem 55 gr/kWh, czyli sprzed podwyżek, ale zmiana nie była duża.

Okazało się, że laptop będzie się zwracał aż 3 lata. Bardzo długo, szczególnie, że nie nie mówimy tu o nowym sprzęcie, tylko używanym, więc nawet nie wiadomo, czy tyle „pożyje”. Oczywiście można rozważać inne korzyści, typu bogatsze wyposażenie (szczególnie, jeśli potrzebujemy kamery internetowej, a stary sprzęt nie ma), większa wydajność (dyskusyjne), ale ze względu na sam pobór prądu wymiana nie ma sensu.

Przypomniało mi się, że z podobnych względów nie kupiłem najbardziej oszczędnego sprzętu AGD do domu. Różnica była na poziomie 400-500 zł, co oznaczało zwrot ok. 5 lat, a na tyle szacowałem czas życia produktów. Tu patrząc z perspektywy akurat trochę żałuję decyzji, bo sprzęt działa już dłużej, ceny prądu rosną, ale… to wiem dopiero po fakcie. I nadal przy zakupie AGD nie zakładałbym, że podziała ponad 5 lat.

1. Zwykle Windows 7, ale można go zaktualizować do Windows 10, zresztą tu powinien wystarczyć Linux.