Darmowe i legalne filmy, muzyka, książki na torrentach.

Pewnie nie wszyscy wiedzą, ale całkiem sporo filmów i książek jest dostępnych zupełnie legalnie i za darmo na stronach archive.org. Oczywiście nie są to najnowsze produkcje, ale zupełnie regularne filmy. Czasem warto obejrzeć, jak wyglądał (czy też: był prezentowany) świat kilkadziesiąt lat temu.

W przypadku książek jest o tyle lepiej, że nie starzeją się tak szybko, a wybór audiobooków czytanych przez ludzi jest naprawdę duży (choćby Fundacja Asimova). Oczywiście dominuje angielski, więc raczej dla znających ten język lub uczących się. Nawiasem, oglądanie filmów czy czytanie książek to świetny sposób nauki/ćwiczenia języków obcych.

Wpisu by nie było, gdyby nie ostatnia zmiana wprowadzona przez archive.org – od tej pory większość materiałów jest dostępna w formie torrentów (hm, czemu nie magnet link?). W tej chwili dostępnych jest ponad milion torrentów. O tyle ważne z punktu widzenia wolności w sieci, że to chyba pierwszy przypadek użycia protokołu p2p (tu: torrent) do dystrybucji legalnych treści artystycznych na taką skalę. No dobrze, były jeszcze serwisy związane z wolną kulturą, ale tu mamy do czynienia ze zwykłą dystrybucją. W końcu p2p zaczyna być wykorzystywane do tego, do czego powinno i do czego się idealnie nadaje na szerszą skalę, a nie tylko do dystrybucji obrazów płyt Linuska i utworów wolnej kultury.

Oczywiście całość nie jest perfekcyjna – torrenty zawierają wszystkie wersje pliku (w przypadku Fundacji – VBR mp3, ogg, mp3 64kbps), więc pobierzemy i na dysku zajmą znacznie więcej, niż pobrane tradycyjnie. Niemniej: seed!

Prawo autorskie, wolność a filmy.

Zawsze uważałem, że prawo autorskie nie tylko nie do końca przystaje do zmieniających się technologii, ale też i nie do końca słusznie równo traktuje teksty pisane, muzykę i filmy. Bo przecież książkę każdy może napisać – wystarczy maszyna do pisania i papier. Wróć. Wystarczyły. Teraz do napisania (i wydania, przynajmniej wersji elektronicznej) książki czy innego tekstu wystarczy komputer. Podobnie z obrazami i grafiką – każdy może je stworzyć. Czy to tradycyjnie, czy elektronicznie.

Z muzyką niby jest nieco więcej zachodu, ale istnieje sporo dobrze grających amatorskich kapel i praktyka pokazuje, że istnieją serwisy z dobrą, darmową muzyką, zatem nie ma się co obawiać, że bez „ochrony” wytwórni muzyka nie będzie powstawała. Poza tym, muzycy zawsze mogą dorobić na koncertach…

Zastanawiał mnie film. Przecież stworzenie filmu musi być drogie, wymagać zaangażowania dużej liczby ludzi, na dodatek żeby jakoś wyglądał, potrzebne będą studio, sprzęt i efekty specjalne. Przy braku „ochrony” praw autorskich twórcy przestaną tworzyć, więc może ten DRM na filmy nie jest taki zły?

Ostatnio obejrzałem parę filmów, które zmieniły mój stosunek do tego zagadnienia. Amator Kieślowskiego unaocznił mi, że tak naprawdę, podobnie jak przy innych dziedzinach sztuki,  niewiele potrzeba sprzętu, pieniędzy i ogólnie zasobów materialnych, by stworzyć film. No tak, ale to tylko dokument pokazany, w dodatku realia sprzed ponad 30 lat. Gdzie mu tam do tego, co widzimy na ekranach kinowych? Co prawda sam film Amator też wygląda na niewymagający specjalnych środków, ma wysoką ocenę na IMDB ale gdzie mu tam do dzisiejszych produkcji?

I tu pojawił się film, który obejrzałem wczoraj: Star Wreck: In the Pirkinning. Darmowy (licencja Creative Commons), pełnometrażowy, zrobiony przez garstkę zapaleńców. Przyznam, że jeśli chodzi o efekty specjalnie, to zbierałem szczękę z podłogi, a trzeba pamiętać, że to produkcja sprzed sześciu lat, wykonana głównie w mieszkaniu (szczegóły na stronie filmu Star Wreck). IMHO nie odbiega pod tym względem od komercyjnych produkcji. Znaczy sceny walk w przestrzeni kosmicznej. Pozostałe ciężko oceniać, bo to parodia, ale myślę, że poziom Gwiezdnych Wojen (oryginalnych) spokojnie utrzymany, pod wszystkimi względami. Próbka poniżej.

Kadr z filmu Star Wreck: In the Pirkining

Źródło: http://www.starwreck.com/pages/cgi2.html

Czyli jakieś 30 lat do tyłu, więc to nic nie warte – może ktoś zaoponować. OK, skoro nic nie warte, to czemu filmy sprzed 30 lat mają nadal być objęte prawem autorskim? Tak, pod pewnymi względami one odstają, to fakt. Ale pod pewnymi (IMO ważniejszymi) nic nie straciły.

W każdym razie stwierdziłem, że brak filmów, przy braku ochrony praw autorskich, podobnie jak brak lektury i muzyki nam nie grozi i można zasadne jest traktowanie ich na równi z pozostałymi dziełami. Zachęcam do obejrzenia Star Wreck: In the Pirkinning. Film, podobnie jak inne ciekawe, legalne, darmowe produkcje do pobrania ze strony z darmowymi, legalnymi filmami – ClearBits (dead link).

Niebezpieczny świat.

Ostatnie wydarzenia coraz bardziej skłaniają mnie do – paranoicznego, przyznaję – wniosku, że żadne dane, niezależnie od tego jak zabezpieczane, nie są bezpieczne i prędzej czy później nastąpi ich ujawnienie. O ile tylko komuś będzie zależało.

Na początek – hasła. Niektóre portale, jak Allegro, trzymają hasła otwartym tekstem. Niezależnie od podjętych środków bezpieczeństwa, przy takim podejściu wyciek tych haseł jest IMHO kwestią czasu.

Wiele nie zmienia trzymanie skrótów (hashy) haseł. Ostatnio – poza małymi wyciekami polskimi typu JPwyciekły hashe haseł z Gawkera i niesolone hashe haseł z FSF. To drugie jest wielką porażką, bo mówimy o środowisku z – teoretycznie – wysoką świadomością dotyczącą bezpieczeństwa i spraw technicznych, a tymczasem korzystano z najsłabszej funkcji skrótu i w najgorszym wydaniu. Powinno być najlepiej, było najgorzej. Klasyczne szewc bez butów chodzi.

Zresztą, pomału można zacząć stawiać znak równości między wyciekiem hashy haseł (zwł. niesolonych), a wyciekiem samych haseł – crackery MD5 są coraz szybsze. Co prawda to tylko benchmark, ale najnowsza wersja crackera whitepixel, który podobno jest chyba obecnie najszybszy, sprawdza 33 miliardy (nie miliony, miliardy) kombinacji na sekundę (dla pojedynczego hasha). Na potężnym, co prawda (4 dwurdzeniowe GPU; 1,2 kW poboru prądu przy obciążeniu, 2700 USD w tej chwili), ale pojedynczym komputerze PC.

Inne funkcje skrótu też nie są wiele lepsze. SHA1 to wg tego benchmarku w tym momencie 390 milionów kombinacji na sekundę, oczywiście na pojedynczej maszynie. A przecież bez problemu można mieć tych maszyn więcej, i to za niewielkie pieniądze.

Ale nie tylko haseł się to tyczy. Dane, które nie powinny ujrzeć światła dziennego wyciekły z „wewnętrznego”, rządowego systemu. Oczywiście mowa o wikileaksowym Cablegate. Swoją drogą ciekawe, jak długo w tych okolicznościach w stanie nieujawnionym pozostanie polisa Wikileaks (dead link)?

Głośno też było o rzekomym backdoorze w OpenBSD, a konkretniej IPSEC, który miało zamieścić FBI 10 lat temu (celowo nie linkuję, AFAIK rozeszło się po kościach i backdoora nie było, ale nie śledziłem). Co nie jest takie niemożliwe, bo korzystając z różnych „dziwnych” właściwości matematyki, da się zmusić algorytm szyfrujący, by „wyciekał” klucze. W mało zauważalny sposób – na przykład 128 bajt zaszyfrowanej wiadomości, przexorowany przez arbitralny klucz, będzie ujawniał klucz, którym była szyfrowana cała wiadomość. Albo coś na podobnej zasadzie – sky – i wiedza matematyczna – is the limit.

I raczej nie wierzę w to, żeby programista – czy użytkownik, który zwykle nie ma wielkiej wiedzy matematycznej/kryptograficznej, był w stanie coś takiego zauważyć. Przykład tego widać było przy dziurze w OpenSSL w Debianie. Efekt był dość spektakularny – do każdego konta umożliwiającego logowanie SSH po kluczach można się było dostać przy – IIRC – maksimum 65 tys. prób (bo tylko tyle różnych kluczy było generowanych). Na dowolnym systemie. O ile tylko klucz publiczny użytkownika był generowany na podatnym Debianie.

Niedowiarkom przykład ciekawych właściwości matematycznych można łatwo i zrozumiale zaprezentować na przykładzie listy 18 ulubionych filmów. Oto test (przetłumaczyłem na polski, z wyjtkiem tytułów, polecam IMDB):

Zrób test i dowiedz się, jaki film jest twoim ulubionym. Ten prosty matematyczny quiz przewiduje, który z 18 filmów spodoba ci się najbardziej. Nie pytaj w jaki sposób, ale to działa!

  • Wybierz cyfrę z zakresu 1-9.
  • Pomnóż ją przez 3.
  • Do wyniku dodaj 3.
  • Otrzymany wynik ponownie pomnóż przez 3.
  • Zsumuj obie cyfry otrzymanej liczby. Wynik to numer twojego przewidzianego ulubionego film na poniższej liście:

Lista filmów:

  1. Gone With The Wind
  2. E.T.
  3. Blazing Saddles
  4. Star Wars
  5. Forrest Gump
  6. The Good, The Bad, and the Ugly
  7. Jaws
  8. Grease
  9. The Joy of Anal Sex With A sheep
  10. Casablanca
  11. Jurassic Park
  12. Shrek
  13. Pirates of the Caribbean
  14. Titanic
  15. Raiders Of The Lost Ark
  16. Home Alone
  17. Mrs. Doubtfire
  18. Toy Story

W zasadzie koniec mijającego roku widzę trochę na zasadzie do kogóż to włamano się dzisiaj? I to tylko patrząc na najgłośniejsze i ujawnione sprawy i dziury (taki wariant minimum dla administratora – trochę wypada się w security orientować)…

Korzystając z okazji – bo to ostatni wpis, życzę wszystkim użytkownikom komputerów (ze specjalnym uwzględnieniem adminów) w nadchodzącym Nowym Roku mniej dziur bezpieczeństwa i awarii.

UPDATE: Paranoje dotyczące postępującej szybkości łamania hashy studzi ten wpis o przechowywaniu haseł. Polecam.