Zabijaj uważnie

Zabijaj uważnie to w oryginale Achtsam Morden, i już sam tytuł serialu oddaje wiele. Mamy „uważność”, znaną u nas bardziej jako „mindfulness”, mamy morderstwa, mamy dość absurdalne połączenie. I dokładnie to będzie w niemieckim serialu wyprodukowanym Netflix.

Zaczyna się od tego, że adwokat, pracujący na zlecenie mafii, ma problemy. Z pracą, z rodziną, z brakiem równowagi w życiu. Rozpoczyna terapię u psychologa (stąd tytułowa uważność), co… zmienia jego życie w dość nieoczekiwany sposób.

Jest sporo absurdu, momentami klimat/humor kojarzył mi się z Fargo. Twórcy nie biorą jeńców, jeśli chodzi o poprawność polityczną, szczególnie w kwestiach ekologii. Intryga jest dość prosta, sporo zwrotów akcji.

Całość ma dwa sezony, składające się z półgodzinnych odcinków. Być może na tym się skończy, bo sezon drugi kończy się pewnego rodzaju zamknięciem, ale… fabuła jest prowadzona w taki sposób, że nic nie nie stoi na przeszkodzie, by nakręcić kolejny.

Serial Zabijaj uważnie to komedia, mi się podobał, oglądałem bez zmęczenia – odcinki są krótkie, fabuła bez zbędnych dłużyzn. Daję znać, bo chyba nie zdobył u nas większego rozgłosu, ja trafiłem przypadkiem, zaintrygowany tytułem.

Krótki film

Jakiś czas temu Netflix, z okazji którejś rocznicy wejścia do Polski, dodał do oferty coś, co można nazwać klasyką polskiego kina. Filmy są w dobrej jakości, więc stwierdziłem, że odświeżę i nadrobię braki.

Jednym z braków był Krótki film o zabijaniu. O filmie przypomniał mi ten artykuł. Nie jest w żaden sposób wyjątkowy, jest po prostu kompilacją informacji z innych źródeł. Niemniej, jest nowy i to właśnie on pojawił się we właściwym momencie i przypomniał mi o filmie.

Pamiętam, że zdziwiły mnie i zachwyty nad filmem, i to, że podobno stał się ważnym elementem dyskusji o karze śmieci, bo „wstrząsnął” opinią publiczną. Zdziwiły do tego stopnia, że po obejrzeniu szukałem informacji na ten temat.

Jeśli chodzi o to, co można uznać za zalety to… Film jest mocny. W tym sensie, że zabijanie ludzi jest pokazane w sposób drastyczny i dosłowny. Ekipa filmowa podobno była straumatyzowana i wierzę w to. Klimat filmu, uzyskany został poprzez wykorzystanie odpowiednich filtrów światła na kamerach. Nie znam się na technice filmowej i na ile to było nowatorskie, ale doceniam. I potwierdzam, że jest efekt.

Cała reszta… no słaba jest. Niespecjalnie coś z czegoś wynika i trzyma się kupy. Fabuła dość szczątkowa. Młody prawnik przyklejony jakby na siłę. Luki w fabule – nie są pokazywane ważne rzeczy, bo przecież czas został zużyty na pokazywanie mniej istotnych i zabijania. Błędy faktograficzne – co przytomniejsi podnosili kwestię, że bohater za czyn pokazany w filmie nie mógł w świetle ówczesnego prawa zostać skazany na karę śmierci.

Trochę odbieram to jako artysta kręci film lobbujący. Odwołujący się do uczuć, pomijający rozum. Niemniej, zadanie spełnił. Tak czy inaczej, Krótki film o zabijaniu obejrzałem wyłącznie z tego względu, że klasyka.

Jestem zmęczony

Utwór Jestem zmęczony trafił na moją playlistę już jakiś czas temu. I tak, wiedziałem, że pochodzi z serialu Siedem życzeń, ale do serialu jakoś mnie nie ciągnęło. Zmieniło się to za sprawą wpisu.

Zachęcony recenzją i informacją o serialu, odświeżyłem. Przyznaję, że ten serial to całkiem zgrabna konstrukcja, choć kontekst zginął po drodze w wielu miejscach i raczej może być niezrozumiały dla dzisiejszej młodzieży.

Wszystko o serialu jest we wspomnianym wpisie[1], dodać tylko mogę, że jakość po rekonstrukcji jest naprawdę dobra. Sam serial jest dla mnie – z perspektywy – dobrym serialem młodzieżowym. Trochę uproszczeń, stereotypów, sporo humoru i mrugania okiem. Jedyne, co mnie wkurzyło, to podejście do zwierząt w ostatnim odcinku. Zdecydowanie mamy do czynienia z rzucaniem kotami i napis nie ucierpiało żadne zwierzę się nie należy. Ale to też znak czasów.

No i bardzo dobra ścieżka dźwiękowa. Poza utworem tytułowym[2], jest kilka innych mocnych pozycji, świetnie pasujących i do serialu, i będących samodzielnymi utworami. Mam wrażenie, że teraz takie rzeczy nie powstają. Jeśli się mylę, to proszę o wyprowadzenie z błędu.

W każdym razie, obejrzenie serialu, pierwotnie z kronikarskiego obowiązku, okazało się zaskakująco dobrą rozrywką. Bo obecnymi produkcjami, w stylu netfliksowego Wiedźmina, jestem zmęczony.

[1] Jakby komuś było mało, to jest jeszcze artykuł na Wikipedii, warto zerknąć.
[2] Chodzi o tytuł wpisu, nie serialu.