Kaucje

Cieszyłem się na wieść, że będą kaucje na butelki plastikowe i puszki. I automaty do oddawania. Wieki temu widziałem ten system za granicą. Po prostu wrzucało się np. butelki plastikowe, ale grubsze, wielorazowe, dostawało kwitek i można było albo zapłacić za zakupy, albo wypłacić pieniądze w kasie. Zero pytań, zero problemów, zero narzutu. Nawet nie trzeba było iść specjalnie do kasy „z człowiekiem”, bo kas automatyczncyh jeszcze nie było. Z mojego punktu widzenia wszystko po prostu działało.

Przyznaję, że początkowo miałem wrażenie, że u nas będzie podobnie. W dużych sklepach, w dużym mieście, nie miałem problemów ze zwrotem. Automaty działały, nie było kolejek. Lidl przyjmuje także niekaucjowane[1]. Wypłacać pieniędzy nie miałem potrzeby, bo zwroty przy okazji zakupów robiłem, po kilka sztuk. Ale podobno też działa bez problemu.

Ostatnio miałem okazję się przekonać, że nie trzeba być rowerzystą, by zauważyć braki systemu kaucyjnego. W trakcie majówki wylądowałem w plenerze ze znajomymi na dłuższym posiedzeniu. W trakcie postanowiliśmy kupić coś do jedzenia i picia. Wzięliśmy puszki i udaliśmy się do sklepu z zielonym płazem w logo. A tam:opakowań nie przyjmujemy gdyż automat jest pełen, a sklepy o powierzchni poniżej 200 m kw. nie mają obowiązku przyjmowania. Kiedy będzie opróżniony? Dzisiaj to już nie. To co możemy zrobić? Można spróbować w innym sklepie z zielonym płazem w logo. Oczywiście nie przeszkodziło to sprzedawcy naliczyć kaucji za kolejne puszki…

Także jednak mamy patologię. Raz, że nie wszystkie opakowania, zarówno plastikowe, jak i szklane, są kaucjowane. Dwa, że właściciele małych sklepów grają przeciw klientom, zmuszając ich do płacenia kolejnych kaucji i nie przyjmując zwrotów. Czyli albo wyrzucasz opakowania do śmieci i tracisz pieniądze, albo bawisz się w zbieractwo i noszenie do dużych punktów. Cwaniaczek właściciel cieszy się, że jego mały automacik jest pełen i teraz to nie jego problem, bo on nie ma obowiązku. A pieniądze za kaucję zostają u nie go w kasie, hehe.

Jak długo będzie się cieszył? Przypuszczam, że niezbyt długo. Ludzie nie lubią czuć się kantowani, więc będą wybierać sklepy, które ze zwrotem nie robią problemów. Bo może i sklep nie ma obowiązku przyjmowania opakowań, ale ja nie mam obowiązku robienia zakupów tam, gdzie czuję, że mnie olewają i biorą ode mnie pieniądze pod pozorem kaucji. Bo skoro jednocześnie nie mogę oddać identycznych opakowań w miejscu, gdzie kupuję, w momencie zakupu, to nie jest kaucja, tylko opłata.

Chodzić do innego sklepu tylko po to, żeby oddać opakowania raczej nie będzie się ludziom chciało. Zresztą, zapewne na to stawia od dawna Lidl, przyjmując także opakowania bez kaucji. Raz, żeby przyciągnąć ludzi do przyjścia, dwa, żeby budować pozytywne skojarzenia z marką. Czy zaraz będzie płacz, jak to „małe, lokalne” punkty upadają, bo, duże, złe markety[2] je wykańczają?

Po drugie wierzę, że wkrótce miłościwie nam panujący wpadną na prosty sposób uzdrowienia systemu w postaci wprowadzenia obowiązku przyjmowania opakowań tego samego typu i ilości, czyli „na wymianę” przez wszystkie punkty. Bo nie chodzi o to, żeby obciążać małe sklepy obowiązkiem przyjmowania hurtowych ilości opakowań kupionych gdzie indziej np. w trakcie majówki. Ale jeśli sprzedają dwie puszki z kaucją, to co najmniej tyle powinni przyjąć na wymianę. Przy okazji można jeszcze rozszerzyć obowiązek kaucyjny na wszystkie opakowania szklane i będzie to w miarę funkcjonowało.

[1] W sumie tylko jednej mi nie przyjął, po kwasie chlebowym, choć wcześniej przyjął tego typu. No ale to był inny producent kwasu.
[2] Że niby Żabka to mała firma, ta, jasne…

Opakowania

Gdy robię zakupy online, to raczej nie przywiązuję wagi do opakowania. Po pierwsze, nie ono jest najważniejsze – interesuje mnie kupiony towar, czyli zawartość. Po drugie, niespecjalnie mam na nie wpływ. To od sprzedawcy zależy, jak zapakuje towar. Ostatnio jednak robiłem trochę zakupów, które skłoniły mnie do pewnej obserwacji.

Jeśli chodzi o opakowania i ochronę towaru, to naprawdę słabe doświadczenie miałem tylko raz. Zakup wentylatora pionowego na Allegro, zapakowanego w pojedynczy karton. Kurier dostarczył połamany. Sprzedawca stwierdził, że to częste zjawisko i zaproponował wysłanie kolejnego, zapakowanego tak samo. Ponieważ niespecjalnie interesuje mnie generowanie odpadów, to wybrałem zwrot pieniędzy (bez problemu). Wentylator kupiłem w Lidlu, też online. Zapakowali w… podwójny karton, co tworzyło całkiem solidną konstrukcję.

Ale chodzi o coś innego. Ostatnio kupiłem parę rzeczy na Amazonie. Mam kupiony Prime, w sumie co prawda bardziej do filmów, ale ponieważ Allegro darmową dostawę ze Smart daje dopiero od wyższej kwoty, to w praktyce drobiazgi z Amazon wychodzą taniej. To, co zwraca uwagę przy zakupach z Amazona, to sposób pakowania. Jest minimalistyczne i ekologiczne. Może kwestia zamawianych rzeczy, ale praktycznie zawsze jest to tylko kartonowa koperta od Amazon. Wystarczy oderwać niezbyt mocno, choć pewnie trzymającą się naklejkę oraz pasek z klejem od zamknięcia i można wrzucać do makulatury. Oczywiście czasem sam towar ma jeszcze własne, fabryczne opakowanie – to już kwestia producenta.

Kolejnym etapem jest Allegro i większość sklepów online. Tu króluje folia bąbelkowa plus karton. Czasem, przy większych przesyłkach, dodatkowo jest jeszcze stretch, ale folię bąbelkową spotkamy nawet przy drobiazgach. Jeśli nie oddzielną, to w formie koperty bąbelkowej. Z takiej koperty trudno zerwać naklejkę. Przy większych przesyłkach często w ogóle nie ma naklejki, tylko kieszonka z folii przyklejona bardzo mocno do przesyłki, z włożoną kartką z adresem. Zwykle dodatkowo użyta jest gdzieś taśma samoprzylepna przezroczysta lub brązowa. Czyli jest to pakowane podobnie jak zrobiłbym to ja, nie mając żadnego doświadczenia, pakuję przesyłki.

Teoretycznie w przypadku koperty bąbelkowej można oddzielić folię od papieru, ale jest to trudne. A część z łączeniem zawsze jest trwałym połączeniem obu materiałów. Czasem – raczej w sklepach online, nie na Allegro – spotykam worek foliowy do którego jest włożony towar.

Paczka z Allegro. Czarny stretch z naklejką.
Typowa paczka z Allegro, zakup od firmy. Źródło: fot. własna.
Paczka z Allegro. Widoczny karton po odsłonięciu stretchu.
Typowa paczka z Allegro, zakup od firmy – odsłonięta folia. Źródło: fot. własna.

Ostatni rodzaj opakowania to chińskie koperty bąbelkowe, znane z zakupów na Aliexpress. Dziwny twór z trudnego do sklasyfikowania materiału, z czymś na kształt folii bąbelkowej wewnątrz. Naklejki nieusuwalne, bąbelki trwale połączone z wierzchnią częścią koperty. Wg mnie niesortowalne w żaden sposób, w żadnej części i tylko do odpadów zmieszanych się nadaje. Wg mnie najmniej ekologiczne.

Zastanawiam się, ile czasu zajmie pozostałym dotarcie do poziomu Amazon. Pamiętam, że Allegro nawet przy zakupach we własnym sklepie stosowało zwykłe kartony. Z wypełnieniem. Bo często kartony były o wiele za duże w stosunku do zamawianych przedmiotów. Nie wiem czy jest tak nadal – dawno ze sklepu Allegro nic nie zamawiałem.

Zastanawiam się też na ile na opakowanie zwracają kupujący. Ja tylko tyle, że po wielu latach zakupów online powstał ten wpis. Jak pisałem, uważam, że wpływu nie mam, a i zakupów online nie robię aż tak dużo, żeby to miało jakieś istotne znaczenie. Jednak ziarnko do ziarnka…

HTC-1 skócona instrukcja

Kontynuując tradycję zamieszczania instrukcji, z okazji tego, że musiałem wymienić baterię i jak zwykle nie pamiętałem jak ustawić czas, tym razem instrukcja do HTC-1.

Co to w ogóle jest HTC-1? Jest to tani zegarek LCD przeznaczony do użytku wewnętrznego, z funkcją pomiaru wilgotności i temperatury. Zasilany jest jedną baterią AAA[1], na której działa długo. Nie posiada żadnej łączności zdalnej, czyli nie sczytamy sobie wskazań do komputera. Ot, po prostu wyświetla godzinę, temperaturę i wilgotność. Posiada także alarm, ale z niego nie korzystam. Zgaduję, że nazwa HTC-1 pochodzi od humidity, temperature, clock.

O ile wskazania zegarka są OK, przynajmniej w moim egzemplarzu, to temperaturę pokazuje tylko z grubsza poprawnie. O wilgotności lepiej w ogóle nie wspominać[2]. No ale w zastosowaniu łazienkowym, czyli wyświetleniu czasu i przy okazji sugestii, czy dogrzać lub przewietrzyć pomieszczenie, jest OK, więc działa od lat.

Baterie wymienia się rzadko, ale – jak pisałem na wstępie – zawsze zapominam, jak ustawić datę i godzinę, zatem dla pamięci:

Ustawianie daty i godziny oraz trybu wyświetlania czasu (12/24h) na HTC-1

Korzystamy tylko z dwóch przycisków: MODE oraz ADJ.

  • Przytrzymujemy przycisk MODE przez 2 sekundy, aż cyfry zaczną migać.
  • Używamy przycisku ADJ aby zmienić wartość.
  • Kolejne krótkie naciśnięcie MODE przenosi do ustawiania kolejnej pozycji.
  • Ostatnie naciśnięcie MODE powoduje powrót do wyświetlenia zegara i normalnego działania.

Ustawianie alarmu w HTC-1

Alarm w HTC-1 ustawiamy analogicznie. Jedyna różnica jest taka, że najpierw przechodzimy w tryb alarmu raz krótko naciskając przycisk MODE.

Zupełne włączenie i wyłączenie alarmu osiągniemy poprzez naciskanie przycisku ADJ w trybie alarmu.

Źródło: HTC-1 instructions.

[1] Akumulator AAA działa równie dobrze i tak właśnie korzystam.
[2] Porównania w firmie, gdzie było suche powietrze. Profesjonalne mierniki miały wskazania inne, szybciej i zbieżne między sobą.