Jak zrobić router GSM na Linuksie?

Niedawno miałem awarię netu. Stwierdziłem, że warto przy tej okazji poćwiczyć awaryjne udostępnianie sieci na Linuksie. Oczywiście zrobienie routera z komputera z Linuksem to kwestia paru poleceń, ale stwierdziłem, przećwiczyć udostępnianie sieci po WiFi.

Istnieje pakiet hostapd, który ułatwia zamianę komputera z Linuksem w access point. Instalacja pakietu hostapd:

apt-get install hostapd

Jakość pakietu nie zachwyca, ale jest niezły tutorial do hostapd. Skrypt init nie zadziała – należy go uzupełnić o ścieżkę do pliku – zmienna DAEMON_CONF. Podobnie sam pakiet nie dostarcza – jak to zwykle ma miejsce w przypadku pakietów Debiana – pliku konfiguracyjnego umieszczonego w katalogu /etc. Przykładowy plik konfiguracyjny dla hostapd znajdziemy jednak w /usr/share/doc/hostapd/examples.

Żeby nie przedłużać, poniżej cały plik konfiguracyjny, którego ostatecznie użyłem:

interface=wlan0country_code=PLssid=NAZWA_SIECIhw_mode=gchannel=6wpa=2wpa_passphrase=TAJNE_HASLOwpa_key_mgmt=WPA-PSKwpa_pairwise=TKIPrsn_pairwise=CCMPauth_algs=1macaddr_acl=0

Jak widać, są lekkie różnice w stosunku do tutoriala. Brakujące ustawienie zmiennej w skrypcie startowym znalazłem później, więc ostatecznie uruchamiałem hostapd z ręki, bez demonizacji (w ramach debugu, zresztą).

Oczywiście sama konfiguracja hostapd nie wystarczy. Trzeba mieć jeszcze skonfigurowane „przyjście” netu. W moim przypadku internet był dostarczony z modemu GSM (tutaj opis konfiguracji Aero2 na modemie Huawei E3131). Użycie modemu LTE pozwoli oczywiście zrobić szybszy router GSM na Linuksie. Przyda się również serwer DHCP i konfiguracja DNS. Obie rzeczy może załatwić dość dokładnie opisany kiedyś dnsmasq. Ale dla przydzielania adresów IP systemom łączącym się z naszym routerem GSM wystarczą dla ww. konfiguracji dwie linie w /etc/dnsmasq.conf:

interface=wlan0dhcp-range=192.168.1.100,192.168.1.200,255.255.255.0,1h

Należy też dodać adres IP na interfejsie wlan0, włączyć forward pakietów dla IPv4 oraz uruchomić NAT. Wersja „ręczna” ww. czynności (dla mojej konfiguracji, interfejsy mogą się zmieniać) to:

ip a a 192.168.10.1/24 dev wlan0
ip link set wlan0 up
service dnsmasq restart
echo "1" > /proc/sys/net/ipv4/ip_forward
iptables -t nat -A POSTROUTING -o ppp0 -j MASQUERADE

Po tym wszystkim, inne komputery powinny móc się połączyć z naszym linuksowym routerem GSM, dostać adres IP oraz posiadać dostęp do internetu za jego pośrednictwem. W przypadku problemów warto sprawdzić kolejno: otrzymanie adresu IP, ping do routera (192.168.10.1), ping do świata po IP, ping do świata pod domenie (w zasadzie: resolvowanie DNS).

Na rynku jest sporo sprzętów, które pozwolą zbudować mocny routera GSM na Linuksie. Choćby przykładowo Banana Pi, Orange Pi czy nieśmiertelne Raspberry Pi. Oczywiście jeśli miałby być to sam router, to nie bardzo widzę sens ekonomiczny, bo zestaw modem+płytka+karta wifi+zasilacz pewnie będzie kosztował więcej, niż tani router LTE (no chyba, że ktoś akurat – jak ja – ma ww. graty pod ręką 😉 ), ale w przeciwieństwie do taniego routera GSM można tu uruchomić dodatkowe funkcjonalności typu NAS, VPN czy serwer WWW. Ten ostatni to może niekoniecznie na łączu GSM…

Mam nadzieję, że opis się przyda. Gdybym o czymś zapomniał, albo coś nie działało, proszę o uwagi.

PS. Oczywiście mam świadomość, że udostępnienie internetu z GSM potrafi w trzech kliknięciach zrobić chyba każdy smartfon z Androidem. W przypadkach awaryjnych jest to pewnie najszybsza droga. I tak, użyłem Aero2 i pakietu testowego bez captcha. Niskie opóźnienia pozytywnie zaskakują.

UPDATE: Istnieje coś takiego jak projekt RaspAP, o którym warto wspomnieć. Narzędzie umożliwia konfigurację access pointa WiFi w ładny (GUI) sposób. Wsparcie dla wielu języków, wygodny dostęp do wielu opcji.

„Must have” aplikacje na telefon z Androidem

Android robot - logo

Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Android_(operating_system)

Okazuje się, że trochę z Androida jednak na telefonie korzystam. Do tej pory znalazłem dwie sprytne aplikacje, które bardzo ułatwiają mi życie.

Pierwsza z nich to Screebl Lite.

Zadaniem aplikacji jest blokowania funkcji wygaszania ekranu, jeśli wygląda na to, że korzystamy z urządzenia, czyli trzymamy je w ręku. Używanie wykrywane jest po nachyleniu – jeśli odłożymy telefon na płask, to się wygasi normalnie, ale jeśli będzie pod kątem, to się nie wygasi. W połączeniu z agresywnym ustawieniem wygaszania (zawsze takie miałem), pozwala oszczędzać baterię, ale z drugiej strony nie przeszkadza w pracy.

Przyznaję, że na początku po poleceniu przez D. (thx!) i instalacji Screebl Lite nie zauważyłem różnicy i stwierdziłem, że w sumie nieprzydatny bajer, ale po namyśle i dłuższym korzystaniu – wręcz przeciwnie, znacznie wygodniej jest z tą appką. Doceniłem różnicę, gdy wyłączyłem aplikację… A wyłączyłem, bo niezupełnie dobrze współgra z Yanosikiem – podczas jazdy przy aktywnym Screebl, ekran cały czas pozostał niewygaszony.

Druga sprytna aplikacja to Wi-Fi Matic.

Zasada działania jest prosta: aplikacja zapamiętuje lokalizacje, w których włączamy Wi-Fi, a następnie wyłącza Wi-Fi po ich opuszczeniu, a włącza po powrocie do tych lokalizacji. Proste i skuteczne, zwalnia z konieczności ręcznej aktywacji Wi-Fi w telefonie i pozwala oszczędzać pakiet danych u operatora GSM. Okres, co ile ma być sprawdzana lokalizacja można zdefiniować w aplikacji, a określanie lokalizacji nie korzysta z GPS, tylko jest zrobione sprytnie, w oparciu o stacje bazowe GSM.

Z Wi-Fi Matic korzystam raptem od paru dni, ale jestem bardzo zadowolony. Przy okazji, aplikacja posiada wolny kod źródłowy dostępny na Githubie i jest dostępna w repozytoriach F-Droid.

Bonusowo: F-Droid.

F-droid, czyli manager wolnoźródłowych i wolnych (także dodatki i dane) appek dla Androida. Pozwala na łatwe wyszukiwanie i instalowanie aplikacji z opisywanego kiedyś repozytorium f-droid.org. Spodoba się pewnie głównie miłośnikom Linuksa, ale i tak warto się zainteresować – trochę ciekawych aplikacji, wszystkie appli dostępne bez reklam i opłat, z wyszczególnionymi zagrożeniami prywatności.

Orange, wvdial i modem Huawei E1752C

Ponieważ w ramach jednego projektu (hm, na razie nic nie nadaje się do publikacji) klikałem na dwa modemy GSM, to obok mojego Huawei E3131 w laptopie pojawił się pożyczony modem GSM Huawei E1752C z kartą sieci Orange. Dla pamięci i gdyby komuś miało się przydać – konfiguracja dostępu do internetu dla sieci Orange pod Linuksem.

W lsusb Huawei E1752C jest widoczny jako:

new high-speed USB device number 11 using ehci-pci
New USB device found, idVendor=12d1, idProduct=141b
New USB device strings: Mfr=3, Product=2, SerialNumber=4
Product: HUAWEI Mobile
Manufacturer: HUAWEI Technology

w dmesg jako:

Bus 002 Device 011: ID 12d1:141b Huawei Technologies Co., Ltd.

Sam modem działał od kopa (kernel 4.1.0-1-amd64, Debian unstable) i nie wymagał żadnych ingerencji, ale zaznaczam, że trafił do mnie jako używka, więc nie wiem, czy było grzebane.

Szybka przeróbka mojej konfiguracji dla Aero2, w oparciu o oficjalne instrukcje ze strony Orange nie zakończyła się sukcesem. Poszukiwania w sieci naprowadziły mnie na ten artykuł nt. konfiguracji modemu GPRS dla sieci Orange w Debianie. Potwierdzam, działa. Ale IMO trochę przydługie, więc postanowiłem skrócić do wersji mniej więcej minimalnej. Skończyłem z takim konfigiem do wvdial:

[Dialer orange-pin]
Modem = /dev/ttyUSB0
Init1 = ATZ
Init2 = AT+CPIN=1234

[Dialer orange]
Modem = /dev/ttyUSB0
Init3 = AT+CGDCONT=1,"IP","internet"
Username = "internet"
Password = "internet"
Phone = "*99#"
Dial Command = ATDTW
Stupid Mode = yes
Dial Attempts = 0

Najpierw trzeba wywołać wvidal orange-pin, a gdy się zakończy, można połączyć się z siecią przy pomocy wvidal orange. Jak widać, kluczową różnicą było ustawienie parametru Dial Command.

Samo połączenie z Orange można uruchomić na Linuksie prościej, ponieważ na desktopie da się wyklikać konfigurację w network manager. Sprawdzone na Debianie Jessie z kernelem w okolicach 4.0. Czasem jednak może przydać się wersja bardziej ręczna, szczególnie jeśli ktoś nie ma GUI w maszynce.