Tickmate

Pisałem kiedyś o programach dla Androida, które IMO trzeba mieć zainstalowane na telefonie. Od tamtej pory nic mnie nie urzekło, ale ostatnio zobaczyłem. Przez przypadek w F-Droid, pewnie jako nowa aplikacja, albo w kategorii „niedawno zaktualizowane”, mignął mi program Tickmate. Zaintrygował mnie opis: one bit journal.

Screenshot z appki Tickmate
Źródło: Tickmate GitHub

Zainstalowałem i… bardzo fajny soft. Prosta idea (zaznacza się, czy coś się wydarzyło danego dnia, czy nie), zgrabne wykonanie – IMO estetyczny, spójny i działa szybko, sensowny projekt – można grupować, można używać od razu, ale jak ktoś potrzebuje, to jest więcej opcji pod spodem, typu rzeczy, które mogą zdarzyć się kilka razy dziennie. Są oczywiście statystyki.

Fajna sprawa do śledzenia nawyków, czy to do wyrabiania nowych, czy do wykorzeniania istniejących. Albo do treningów. Appka jest open source, więc dorobiłem polską wersję językową. Pewnie będą zmiany, bo muszę zobaczyć na żywo i ew. poprawić.

Przy okazji okazało się, że mam problem ze zgrabnym przetłumaczeniem dwóch słów. Pierwsze to track, jako rzeczownik, w sensie zapisu przebiegu jakiejś czynności. Zdecydowałem się na ślad, ale… trochę nie leży mi to tłumaczenie. Myślę o zapis lub dziennik.

Drugie słowo to tick, zarówno jako czasownik, jak i rzeczownik, w kontekście czegoś, czego wykonanie zaznacza się na liście. Póki co jest (chociaż nie wprost, raczej jako czasownik) zaznaczenie, ale w grę wchodzą fajka, haczyk, ptaszek. Tylko to wszystko mocno potoczne… Myślę o haczyk, zwł. odhaczyć.

Appka do pogrania ze sklepu Google Play oraz z wolnego repozytorium Android. Kod źródłowy jest dostępny na GitHub.

Jak już wyjdzie wersja z polskim tłumaczeniem, to uwagi/sugestie mile widziane.

„Must have” aplikacje na telefon z Androidem

Android robot - logo

Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Android_(operating_system)

Okazuje się, że trochę z Androida jednak na telefonie korzystam. Do tej pory znalazłem dwie sprytne aplikacje, które bardzo ułatwiają mi życie.

Pierwsza z nich to Screebl Lite.

Zadaniem aplikacji jest blokowania funkcji wygaszania ekranu, jeśli wygląda na to, że korzystamy z urządzenia, czyli trzymamy je w ręku. Używanie wykrywane jest po nachyleniu – jeśli odłożymy telefon na płask, to się wygasi normalnie, ale jeśli będzie pod kątem, to się nie wygasi. W połączeniu z agresywnym ustawieniem wygaszania (zawsze takie miałem), pozwala oszczędzać baterię, ale z drugiej strony nie przeszkadza w pracy.

Przyznaję, że na początku po poleceniu przez D. (thx!) i instalacji Screebl Lite nie zauważyłem różnicy i stwierdziłem, że w sumie nieprzydatny bajer, ale po namyśle i dłuższym korzystaniu – wręcz przeciwnie, znacznie wygodniej jest z tą appką. Doceniłem różnicę, gdy wyłączyłem aplikację… A wyłączyłem, bo niezupełnie dobrze współgra z Yanosikiem – podczas jazdy przy aktywnym Screebl, ekran cały czas pozostał niewygaszony.

Druga sprytna aplikacja to Wi-Fi Matic.

Zasada działania jest prosta: aplikacja zapamiętuje lokalizacje, w których włączamy Wi-Fi, a następnie wyłącza Wi-Fi po ich opuszczeniu, a włącza po powrocie do tych lokalizacji. Proste i skuteczne, zwalnia z konieczności ręcznej aktywacji Wi-Fi w telefonie i pozwala oszczędzać pakiet danych u operatora GSM. Okres, co ile ma być sprawdzana lokalizacja można zdefiniować w aplikacji, a określanie lokalizacji nie korzysta z GPS, tylko jest zrobione sprytnie, w oparciu o stacje bazowe GSM.

Z Wi-Fi Matic korzystam raptem od paru dni, ale jestem bardzo zadowolony. Przy okazji, aplikacja posiada wolny kod źródłowy dostępny na Githubie i jest dostępna w repozytoriach F-Droid.

Bonusowo: F-Droid.

F-droid, czyli manager wolnoźródłowych i wolnych (także dodatki i dane) appek dla Androida. Pozwala na łatwe wyszukiwanie i instalowanie aplikacji z opisywanego kiedyś repozytorium f-droid.org. Spodoba się pewnie głównie miłośnikom Linuksa, ale i tak warto się zainteresować – trochę ciekawych aplikacji, wszystkie appli dostępne bez reklam i opłat, z wyszczególnionymi zagrożeniami prywatności.

Powtarzalne budowanie pakietów w Debianie

Dyskusji nt. zgodności pakietów binarnych z dostarczanymi źródłami teraz nie znajdę (podrzucenie mile widziane), ale Półtora roku temu pisałem o braku weryfikacji, czy kod źródłowy jest zgodny z wersją binarną. Pamiętam, że w różnych dystrybucjach wyglądało to różnie, a chyba w żadnej dobrze. IIRC na testowanym pakiecie różnice w Debianie były minimalne, bo dotyczyły tylko timestampu ale… były. W praktyce dla użytkownika końcowego oznacza to brak możliwości łatwego zweryfikowania, czy dostarczony (bardziej: deklarowany) kod źródłowy odpowiada dostarczonej wersji binarnej pakietu[1].

Implikacje są oczywiste: możemy uruchamiać co innego, niż sądzimy, że uruchamiamy. Z jednej strony może dojść do naruszenia licencji (zwł. GPL) i użytkownik może mieć problemy z modyfikacją oprogramowania, z drugiej, bardziej praktycznej: mogą pojawić się problemy z bezpieczeństwem. Nie tylko developer może dołożyć coś od siebie (developerom ufamy),. Także atakujący może w wyniku włamania przejąć klucze jakiegoś developera i wprowadzić zmodyfikowaną wersję binarną pakietu do repozytorium.

Wiadomo, że dokładna i systematyczna kontrola podstawą zaufania, w związku z tym w Debianie ogłoszono projekt Reproducible Builds. Ma on na celu dostarczenie narzędzi i środowisk do kontroli. Oraz poprawę pakietów tak, aby można było w prosty sposób sprawdzić zgodność pakietu binarnego ze źródłem. Czyli każdy będzie mógł łatwo odpowiedzieć na pytanie: czy dany pakiet powstał z deklarowanego źródła?

Projekt dotyczy raczej przyszłych wersji Debiana, ale na pewno jest krokiem w kierunku zwiększenia wolności użytkowników i bezpieczeństwa.

Wg danych projektu Reproducible Builds w chwili obecnej udało się potwierdzić powtarzalność budowy ponad 83% pakietów z repozytorium main dla Debiana unstable.

[1] Nie miejsce na dyskusję nad wyższością dystrybucji pakietów w źródłach nad wersją binarną i odwrotnie.