Sprawdzanie dysku USB w Debianie.

O tym, że warto monitorować stan dysku, nie trzeba – mam nadzieję – nikogo przekonywać. Wystarczy tylko dodać, że wczesne wykrycie anomalii może pozwolić na proste i bezpiecznie skopiowanie wszystkich danych. Jeśli ktoś nie chce lub nie czuje się na siłach we wnikanie w dobrze opisane na wiki parametry S.M.A.R.T, to jako wariant minimum proponuję przyjąć, że jakakolwiek różna od zera wartość dla Reallocated Sectors Count jest sygnałem, że warto szybko zrobić backup danych. A już na pewno warto spisać dysk na straty, jeśli ta wartość rośnie.

Jeśli chodzi o desktopy, to – jak podpowiada ike w komentarzu – dysk można sprawdzić korzystając z gsmartcontrol (zapewne dostępne w repozytorium pakietów dla Twojej dystrybucji). Na pewno wygodniejsze i łatwiejsze rozwiązanie.

Pisałem już o odczycie S.M.A.R.T w Debianie dla dysków w kieszeniach USB. W zasadzie temat wyglądał na wyczerpany, bo nowe smartmontools obsługują dyski w kieszeniach USB, ale… nie do końca. Niedawno miałem do czynienia z dwiema kieszeniami USB dla dysków 2,5″ – na jednej smartmontools nie umiało sprawdzić stanu dysku, na drugiej działało bez problemu.

Przeszedł bym nad tym do porządku dziennego, szczególnie, że żadna z kieszeni nie była moja, ale okazało się, że moja kieszeń 3,5″ też nie pozwala na sprawdzenie stanu dysku tak po prostu:

smartctl -a /dev/sdb
smartctl 5.40 2010-07-12 r3124 [i686-pc-linux-gnu] (local build)
Copyright (C) 2002-10 by Bruce Allen, http://smartmontools.sourceforge.net

/dev/sdb: Unsupported USB bridge [0x04b4:0x6830 (0x001)]
Smartctl: please specify device type with the -d option.

Zatem jak sprawdzić dysk w kieszeni USB? Okazało się, że opcji do -d w smartmontools jest nieco więcej. Ten wpis podsunął rozwiązanie problemu, jest nim dodanie parametru -d usbcypress. Czyli ostatecznie komenda to:

smartctl -a -d usbcypress /dev/sdb

Wynik lsusb dla mojej kieszeni USB:

Bus 001 Device 002: ID 04b4:6830 Cypress Semiconductor Corp. CY7C68300A EZ-USB AT2 USB 2.0 to ATA/ATAPI

Podobno dość popularny producent chipsetów. Dla wyczerpania tematu – chyba wszystkie sprzętowe kontrolery RAID (przynajmniej znane mi) również pozwalają na sprawdzanie S.M.A.R.T dla dysków SATA. Też warto sprawdzać, bo można dostrzec nadchodzący błąd wcześniej, niż zgłosi go kontroler…

Upgrade Lenny do Squeeze – co poszło źle.

Ponieważ system po nieudanej aktualizacji już działa (w ogóle okazało się, że przyczyną „problemów z grubem” była w rzeczywistości najprawdopodobniej niedociśnięta taśma od stacji dysków) i mogę dostać się do swoich danych, to pora na konkrety i przestrogę.

Komunikat, który mówił o problemach z przejściem na dependency based boot przy upgrade z Lenny’ego do Sarge Squeeze i który może nie tyle zignorowałem, co chciałem zająć się nim po reboocie (bo zapisałem) wyglądał dokładnie tak:

Unable to migrate to dependency-based boot system

Tests have determined that problems in the boot system exist which prevent migration to
dependency-based boot sequencing:

insserv: warning: script 'K20atieventsd' missing LSB tags and overrides, insserv: warning: script
'atieventsd' missing LSB tags and overrides,

If the reported problem is a local modification, it needs to be fixed manually. If it's a bug in the
package, it should be reported to the BTS and fixed in the package. See
http://wiki.debian.org/LSBInitScripts/DependencyBasedBoot for more information about how to fix the
problems preventing migration.

To reattempt the migration process after the problems have been fixed, run "dpkg-reconfigure sysv-rc".

Skrypt atieventsd pochodzi z flgrx, z którego nie korzystałem od migracji na Lenny’ego. Taka zemsta ATI/AMD zza grobu.

Ale co sobie powalczyłem, to powalczyłem (kolejne sprawności zdobyte: instalator nie jest taki świetny i ma głupie defaulty dla instalacji gruba – kto to widział, że przy instalacji wszystkiego na sdb i niczego na sda chce umieścić gruba na sda?; rescue mode daje radę). Okazało się, że CD-ROM też już nie działa – zasilacz od dawna był słaby i miał problemy z kręceniem dwoma dyskami, ale teraz doszło do tego, że i jednym nie kręci, jeśli CD-ROM jest podpięty. No chyba, że stacja dyskietek tak bruździła. Nie wiem, nie wnikam, działa – nie dotykam (ładne rymowane motto, swoją drogą).

UPDATE: Inna możliwa przyczyna, to własny – a nie dystrybucyjny – kernel. Dziś kolejna osoba miała problem ze swoim kernelem na Squeeze, identyczne objawy (pusty /dev), a na dystrybucyjnym działało OK. Instalacja linux-image-2.6-amd64 (lub linux-image-2.6-486 dla systemów 32-bitowych) przed rozpoczęciem upgrade’u do Squeeze wydaje się dobrym pomysłem. 😉 Zresztą jest to opisane w release notes procesu aktualizacji Lenny do Squeeze (wersja robocza; TBH nie czytałem przed aktualizacją – nie wiem czy był już dostępny – mea culpa).

Historia pewnego upgrade

Minęły prawie 2 lata odkąd zrobiłem upgrade tej maszynki do Lenny’ego. Stwierdziłem, że Squeeze, którego używam od dłuższego czasu jest dobry, przydałoby się parę nowych pakietów no i można przetestować jak ten upgrade wychodzi. KDE 3.5 też jakoś nie jest tym, co mi ostatnio pasuje (a pasuje mi LXDE), więc stwierdziłem, że parę dni wolnego to dobry moment, żeby zrobić upgrade.

Problem numer jeden, który uniemożliwił mi zalecaną wersję upgrade’u, to za mała ilość wolnego miejsca. 1 GB wolnego na /, po porządkach 1,3 GB. Zdecydowanie nie to, co tygrysy lubią najbardziej. Postanowiłem, że po prostu podmienię wpisy w sources.list z lenny na squeeze, zrobię wajig update; wajig upgrade a następnie wajig dist-upgrade. Wcześniej wywaliłem jeszcze javę i OpenOffice. Gołe dist-upgrade niestety nie mieściło się.

Update poszedł bez problemu, po nim kontrolny reboot. Wszystko ładnie działa. Pora zatem na dist-upgrade. Ten też w zasadzie przebiegł bezproblemowo. Jedyne co pojawiło się z dziwnych rzeczy, to ostrzeżenie, że nie może korzystać z dependency based boot, które skrypty przeszkadzają i gdzie szukać pomocy. Oczywiście zapisałem sobie te komunikaty, dałem OK. Update się zakończył, pora na reboot.

I tu zaczęły się schody. Przy próbie montowania /home z osobnej partycji, stwierdził, że /dev/hda3 nie istnieje i zaproponował uruchamianie w maintaince mode. Hm! Stwierdziłem, że pewnie kwestia kernela (mam własny), więc doinstaluję dystrybucyjny. Prawie się udało, niestety grub nie chciał się zaktualizować – brak dysków w /dev. Faktycznie ich nie było. Trochę powalczyłem ze skryptami startowymi, które były prawdziwą przyczyną zamieszania (bez większych sukcesów, namierzyłem jedynie nieuruchomiony hald) i stwierdziłem, że skoro / jest na osobnej partycji, to najszybciej będzie zainstalować system debootstrapem. Przy okazji zmigruję z ext3 na ext4.

Tylko jak uruchomić debootstrap, jeśli USB jest nieczynne (dziękujemy padniętym kondensatorom na płycie), a live nie ma? Przełożę dysk! Tak też zrobiłem. Niedługo później system był zainstalowany. Teoretycznie, bo aktualnie przy wejściu do gruba wykonuje malowniczy reboot.

Właśnie ściągam płytę instalacyjną. Mam nadzieję, że nagrywarka i czytnik są sprawne i że po zainstalowaniu instalatorem będzie się bootował.

Podsumowując: mam dość upgrade’ów, a konkretnie żonglowania sprzętem, na dłuższy czas, a już na pewno nie na sprzęcie, gdzie w prosty sposób nie można odpalić live. Najlepiej z USB.