Kolejna darmowa koszulka.

Wcześniej pisałem o tym, jak przy okazji zrobienia darmowego certyfikatu IPv6 zdobyć koszulkę. Jeśli chodzi o projekt Tor, to również rozdają koszulki. Znacznie lepsze (jakość, wygląd), niż te od HE, ale też trudniej je uzyskać.

Ogólnie, żeby dostać koszulkę, trzeba wesprzeć projekt. Najprostszy sposób to dotacja minimum 65 dolarów – trochę dużo jak za koszulkę. Kolejny prosty sposób to utrzymywanie przez minimum 2 miesiące exit node z odblokowanym portem 80 (przynajmniej) i uzyskanie średniego ruchu ponad 100 kB/s (bajtów, czyli ok. 800 kbps!). Mało wygodne, ze względu na potencjalne problemy ze służbami.

Jeszcze jeden wariant – i z niego skorzystałem – to utrzymywanie relay node o średniej przepływności 500 kB/s (czyli ok. 4 Mbps). W praktyce działał (i nadal działa) znacznie dłużej, niż wymagane 2 m-ce, a na samą koszulkę też przyszło poczekać IIRC kilkanaście tygodni. Moim zdaniem, jest to najłatwiejszy sposób.

Ostatni sposób to pomoc projektowi w inny sposób, czyli tłumaczenia, programy pomocnicze, orędownictwo na rzecz Tor, rozwiązywanie błędów. W sumie chyba najbardziej pracochłonne i kosztowne. Wszystko dokładnie w oryginale jest opisane na stronie projektu koszulka za wsparcie.

Koszulka, a w zasadzie zawartość paczki, bo i naklejki były, wygląda tak:

Tor t-shirt

Źródło: fot. własna.

Dodatkowo z tyłu, na karku jest napis (nawiązanie dla geeków oczywiste):

Tor t-shirt these aren't the nodes you're looking for

Źródło: fot. własna.

PS Tak, wiem fatalna jakość fotek, pod każdym względem. Z telefonu i na łóżku, wyjęte prosto z paczki. A druga to już w ogóle, aby tekst było widać.

Co bym zmienił w Nextbike?

W pierwszą sobotę września znowu korzystałem z usług Nextbike’a w Poznaniu. Spieszyłem sie na dworzec, a akurat byłem w pobliżu jednej ze stacji Nextbike. Krótki namysł i jednoznacznie padło na rower. Po prostu oczekiwany czas dojazdu na dworzec wyglądał korzystniej, biorąc pod uwagę weekendową częstotliwość kursowania tramwajów. Dodatkowo mniejsze odchylenie – co prawda pesymistycznie rower mógł się rozkraczyć i wtedy na pewno bym nie zdążył, a z tramwaju niby mogę w takiej sytuacji wysiąść i pobiec, ale szansa wystąpienia awarii roweru jest mała, a poza tym w przypadku awarii tramwaju dobiec pewnie i tak bym nie zdążył, mimo braku zepsutego roweru do taszczenia.

W każdym razie, korzystając z okazji, a także dlatego, że nieuchronnie zbliża się koniec sezonu rowerowego (przynajmniej teoretycznie, w sumie dobry rower miejski daje radę z deszczem, pytanie czy radę też dadzą kierowcy z nieochlapywaniem rowerzysty) postanowiłem zebrać główne wady/zarzuty systemu wypożyczania rowerów.

Słaba komunikacja – brakuje mi możliwości włączenia komunikatów SMS z kodem do zabezpieczenia roweru przy jego wypożyczeniu. Proste: data, godzina, numer roweru, kod zabezpieczenia. Brakuje mi również potwierdzenia zwrotu roweru. Znowu: timestamp, numer roweru. Nic wyszukanego i da się to tanio zrobić. Ba, pewnie bym włączył taką opcję nawet jakbym miał zapłacić te parę groszy za SMS, a przecież przy hurtowych ilościach SMS można teraz naprawdę tanio wysyłać. Zresztą, można wysyłać maila, czyli „za darmo” (cudzysłów, bo wszytko kosztuje).

Długi czas wypożyczania/zwrotu roweru. Automaty do wypożyczania rowerów mają swoje wady. Klawisze są mało precyzyjne, cyferek do wklikania trochę jest, o pomyłkę nietrudno. Zdarzają się kolejki po 2-3 osoby przy automacie. Zwykle nie ma to znaczenia, ale w sytuacji jak wczoraj, robiło mi to różnicę. Marzy mi się możliwość wypożyczenia/zwrotu z telefonu. Nawet niekoniecznie musi być aplikacja, jak w Mobilet – uproszczona, lekka strona dla urządzeń mobilnych wystarczyłaby w zupełności.

Pewność działania systemu. Są błędy i mam wrażenie, że czasami system działa niedeterministycznie. Na 12 moich wypożyczeń, 4 to zwroty od razu (minuta-dwie), czyli coś poszło nie tak – błędny kod do zabezpieczenia, brak roweru, bo ktoś przede mną wziął itp. Raz nie zauważyłem, że do wybranego roweru jest przypięty inny (albo ktoś przypiął w międzyczasie, ale raczej w to wątpię). Myślę, że jest świadomość, bo po zwrocie zaczęło się pojawiać pytanie problem z wypożyczeniem? ale kto ma czas klikać? A jakoś na stronie nie pochwalili się, czy tam więcej pytań będzie, czy tylko tak/nie.

Niejasne komunikaty o błędach. W przypadku błędnych danych nie ma komunikatu, co poszło nie tak, tylko od razu ponawiane jest pytanie. Biorąc pod uwagę pewność działania automatów, a raczej jej brak – irytujące i utrudniające korzystanie.

Mała ilość stacji. Takie neverending story, bo zawsze będzie za mało, ale poważnie, w Poznaniu jest ich wyjątkowo mało, porównując z innymi miastami – tylko siedem. Przydało by się choćby coś w okolicy poznańskiej palmiarni, Malty (wiem, że tam wypożyczalnia Maltabike jest, ale ale albo niech się dogadają, albo ktoś musi zwinąć interes, albo dwie obok siebie niech będą, bo inaczej konsumenci cierpią…), nowego ZOO (jakby jeszcze załatwić możliwość jazdy po ZOO to w ogóle byłby wypas). Być może coś dla studentów jeszcze.

Cieszę się, że wymieniono zapięcia na bardziej elastyczne – jest znacznie wygodniej, w końcu można odłożyć zabezpieczenie do koszyka i nie ma większego ryzyka, że nagle wyskoczy, z tendencją do atakowania szprych.

No i żeby nie było, że tak narzekam tylko i narzekam – jednak korzystam i cieszę się, że wypożyczalnie rowerów w Poznaniu funkcjonują, czyli klasyczne chodzi o to, żeby minusy nie przysłoniły nam plusów. Co prawda korzystam głównie w czasie weekendów jako zamiennik komunikacji miejskiej, co pewnie nie jest szczytem marzeń twórców systemu, ale korzystam.

Koniec ery IPv4.

W końcu nadszedł dawno oczekiwany i zapowiadany moment i RIPE przydzieliło dziś ostatnią /8. Nie jest to pierwszy RIR, u którego skończyły się adresy IPv4, ale dotyczy nas bezpośrednio, bo Polska podlega pod obszar działania RIPE właśnie.

I co z tego, i co teraz? Dokładnie to, co było zapowiedziane. Koniec przydzielania IPv4 w wersji PI (komukolwiek). LIR może się ubiegać o /22 (1024 adresy IP), pod warunkiem, że ma już alokację IPv6.

Oczywiście nie oznacza to końca IPv4 w sieci. Jakieś tam zapasy ludzie mają, część adresów zapewne da się odzyskać. Może w końcu bardziej ruszy IPv6, bo do tej pory było na razie działa. Ciekawe, ile o tym zdarzeniu będzie na tegorocznym PLNOG?

Źródło: RIPE NCC Begins to Allocate IPv4 Address Space From the Last /8