MacOS problemy z zaśnięciem

Dawno niczego o macOS nie pisałem, bo nie było o czym. System generalnie działa, jest trochę słabo konfigurowalny, ale działa. Trochę potrafi się znarowić i przymulać, głównie za sprawą wygaszacza ekranu zżerającego cykle procesora, ale odkąd zmieniłem wygaszacz na inny, to jakby przestało występować.

Jednak jedna rzecz nie daje mi spokoju. I wbrew temu co może sugerować tytuł, nie chodzi o kofeinę[1]. Mam stację dokującą, do której podłączone są trzy rzeczy: zasilacz, by dostarczać prąd, dodatkowy monitor oraz mysz. Mysz zwykła, pecetowa, taka jak lubię. Sama stacja dokująca jest podłączona do komputera przez USB C.

Problem polega na tym, że gdy uśpię system przy pomocy sleep (bez zamykania ekranu), to jakiekolwiek naciśnięcie klawisza na klawiaturze czy ruch myszą wybudzają go. Klawiatura to nie problem, ale mysz – trochę tak. Wystarczy szturchnięcie biurka i już obudzony.

Dopóki korzystałem z myszy bezprzewodowej, wyłączałem ją przełącznikiem. Niezbyt wygodne, ale przywykłem. Tak samo mógłbym traktować bezprzewodową klawiaturę, ale nie miałem potrzeby. Niestety mysz zaczęła ostatnio nieco szwankować, więc wymieniłem ją. Stwierdziłem, że przewodowa będzie lepsza, bo i tak używam stacjonarnie. No i jest lepsza. Poza jedną rzeczą, czyli nieszczęsnym wybudzaniem.

Poradziłem się znajomych i rady były… nieco dziwne. Odłączanie kabla od stacji dokującej (meh). Odłączanie kabla myszy (meh). Usypianie przez zamykanie klapy. To ostatnie nie było takie całkiem nieakceptowalne, więc spróbowałem. Niestety, macOS, który ma podłączony monitor i zasilanie, traktuje zamknięcie klapy jako sygnał do przełączenia wyświetlania na monitor, nie sygnał uśpienia. Co prawda wybranie sleep po zamknięciu klapy już usypia system tak, że nie reaguje na ruchy myszą, ale nie jest to zbyt wygodne.

Wiem, problemy pierwszego świata. ale może znacie jakieś magiczne zaklęcia konsolowe, które pozwolą zahibernować system z podłączonym monitorem i zasilaniem? Tak, żeby poruszenie myszą go nie wybudzało? Dodatkowe, zewnętrzne programy raczej odpadają – polityka firmy. Pozostaje to, co przychodzi z systemem.

[1] Caffeinate znaczy.

Solaar – parowanie urządzeń bezprzewodowych Logitech

Urządzenie bezprzewodowe podłączane do komputera składa się z właściwego urządzenia, oraz odbiornika, podłączanego do komputera. Ten ostatni jest niewielki, przez co łatwo go zgubić. Bywa też, że w środowisku, gdzie podobnych urządzeń jest wiele, urządzenia zostaną zamienione. Z racji częstego przenoszenia, niewielkich rozmiarów urządzeń i braku elementów charakterystycznych, opisywany problem dotyczy raczej myszy bezprzewodowych.

Mysz bezprzewodowa Logitech

Źródło: https://www.mwave.com.au/

Zatem tam, gdzie jest sporo bezprzewodowych urządzeń podobnego typu, na przykład w biurach, często zdarza się, że stopniowo pojawiają się zdekompletowane lub przemieszane zestawy bezprzewodowe. Teoretycznie niesprawne, ponieważ szybki test polegający na włożeniu nowej baterii i podłączeniu urządzenia nie da żadnych efektów. Urządzenie nie zadziała ze względu na nieprawidłowe parowanie urządzenia z odbiornikiem.

Jak dowiedziałem się niedawno podczas rozmowy o przydasiach, użytkownicy systemu Linux mają rozwiązanie na tego typu problemy. Przynajmniej dla wielu urządzeń firmy Logitech. Istnieje bowiem program Solaar, czyli narzędzie pozwalające na zarządzanie parowaniem urządzeń bezprzewodowych tej firmy.

W przypadku Ubuntu i Debiana wystarczy zainstalować pakiet solaar, a następnie uruchomić program. Użycie jest bardzo proste, wystarczy włączyć urządzenie, które ma być sparowane.

Poza umożliwieniem parowania z dowolnym odbiornikiem tego samego typu, daje ono – na niektórych urządzeniach – dostęp funkcji, do których standardowo nie ma dostępu. Praktycznie dla wszystkich urządzeń pozwala na odczyt stanu baterii (akumulatora!). Dzięki temu można zawczasu przygotować się do wymiany i uniknąć przykrej niespodzianki w postaci niespodziewanego rozładowania.

Dodatkowo program można teoretycznie wykorzystać do zmniejszenia ilości podłączonych urządzeń USB. Do jednego odbiornika można bowiem przypisać kilka urządzeń, np. mysz i klawiaturę, o ile korzystają z odbiornika tego samego typu. Nie testowałem jednak konfiguracji z podłączonymi jednocześnie kilkoma urządzeniami.

Tak czy inaczej, posiadając „niesprawne” lub zdekompletowane urządzenie firmy Logitech, niekoniecznie trzeba od razu je wyrzucać. Może się ono jeszcze komuś przydać. Jeśli istnieją podobne rozwiązania dla innych systemów, dajcie znać w komentarzach.