Autossh

Jak zapowiedziałem w notce o porządkach, przepiąłem się z łącza ADSL na komórkę. Decyzję przyspieszyła wydatnie awaria ADSL, polegająca na tym, że transfery liczone są w pojedynczych kB, a mimo obiecującego początkowego kontaktu, awaria nadal trwa… Przy czym po tym jak odesłałem parametry łącza, które chcieli, to przestali się odzywać. Mimo dwóch kontaktów mailowych z mojej strony.

Nie obyło się bez zawirowań i ledwo działający dostęp ADSL ratował mi tyłek, ale może o tym w innej notce. W tej chwili sytuacja wygląda tak, że cały ruch leci przez modem GSM wpięty do routera na Banana Pi. Jeśli chodzi o dostawcę łącza, to poszedłem na łatwiznę i jest to Aero2. W zeszłym miesiącu zużyłem (tj. bardziej rodzice) niecałe 2GB z 3GB pakietu. Czyli przewidywany koszt łącza to 5-10 zł/m-c. Wyższe pingi nie są problemem, zresztą różnica w stosunku do BSA jest niewielka. Prędkość to jakieś 3/1 Mbps[1], więc też lepiej, niż było.

Problemem okazał się dostęp do routera, który chciałbym zachować. Znalazłem autossh, o którym wspominałem w komentarzach do notki o porządkach, ale uruchomienie zajęło znacznie więcej czasu, mimo prostych instrukcji. Oczywiście wszystko przez moje niezrozumienie tematu, albo raczej wcześniejsze wyobrażenia. Liczyłem, że po zestawieniu tunelu, łącząc się do zdalnego hosta na określonym porcie, zostanę automagicznie przekierowany do hosta za NAT, z którego jest zestawiony tunel.

Tak jednak nie jest. Autossh słucha na zdalnym hoście wyłącznie na adresie lokalnym (127.0.0.1) i zdebugowanie tego zajęło mi dłuższą chwilę. Może oszczędzę tym wpisem komuś szukania. Korzystając z instrukcji dostępnych w sieci faktycznie połączymy się do hosta za NAT, ale tylko z maszyny do której jest zestawiony tunel. Można wystawić ten dostęp na świat, ale wymaga to dodatkowego przekierowania portu, czy to przy pomocy iptables, czy programu redir.

Ostatecznie wypracowałem następujący schemat. Połączenie zestawione z hosta za NAT przy pomocy autossh (uruchamiane przy starcie systemu, logowanie po kluczach bez hasła):

autossh -f -M 5122 -N -R 8888:127.0.0.1:22 user@host

Jeśli chcę się dostać do routera (hosta za NAT) to na hoście docelowym uruchamiam przekierowanie portów:

redir --lport=8888 --laddr=IP_PUBLICZNE --cport=8888 --caddr=127.0.0.1

W tym momencie łącząc się na port 8888 maszyny z publicznym IP, de facto łączę się do routera za NAT:

ssh -p 8888 user_za_nat@host

Oczywiście analogicznie mogę także zestawiać tunele SSH itp., które umożliwią mi wyjście w świat przez modem GSM.

Czemu redir, a nie iptables? Nie potrzebuję dostępu do tej maszyny cały czas. Wolę więc uruchomić na chwilę przekierowanie, niż wystawiać router na świat, chociaż po docelowym zabezpieczeniu pewnie się to zmieni.

[1] Tzn. 3/1Mbps wykazał speedtest, ale może być lepiej, zwł. download . Później zauważyłem, że konfigurując router ustawiłem limitowanie pasma na 3 Mbps dla pojedynczej końcówki za NAT.

Planeta Joggera – About

Planeta Joggera dorobiła się strony about. Normalnie bym nie pisał o tym, ale prośba do linkujących do planety o… zmianę linkowania i kierowanie bezpośrednio na stronę O planecie.

Powód jest prosty – indeksowanie w wyszukiwarkach. Poruszano w komentarzach, że ludzie szukający Joggera w wyszukiwarce nie mają szansy trafić na planetę i… Faktycznie nie mają szansy, bo indeksowanie treści na planecie jest wyłączone, czyli Planeta Joggera nie jest indeksowana. Bo to, by nie podbierać treści właściwym blogom. A na stronie Jogger.pl nie ma żadnej wzmianki o planecie (i nie mam na to żadnego wpływu).

Żeby wilk był syty i owca cała wymyśliłem takie rozwiązanie. Strona about będzie deklarować wyszukiwarkom, że chce być indeksowana, archiwizowana i w ogóle. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będzie ona – i tylko ona – widoczna w wyszukiwarkach. Zatem linkujemy bezpośrednio do niej.

Oczywiście aktualna wersja to raczej zalążek. Jeśli ktoś czuje się na siłach, pomoc w skleceniu sensowniejszego about mile widziana.

Smogly – miernik poziomu smogu

Dużo ostatnio mówi się w mediach o smogu i zanieczyszczeniu powietrza, widzę też, że pomału wśród znajomych popularne stają się różnego rodzaju, mniej lub bardziej DIY, mierniki poziomu zanieczyszczeń powietrza. Niezależnie od tego, co słychać w mediach, istnieją oddolne obywatelskie inicjatywy, mające na celu monitorowanie zanieczyszczenia powietrza w miastach. Przykładem jest Smogly AKA EnviroMonitor.

Czym jest Smogly?

Celem projektu jest stworzenie otwartego, zarówno sprzętowo, jak i programowo, przystępnego cenowo rozwiązania do monitoringu zanieczyszczenia powietrza, zbudowanie społeczności zainteresowanej jakością powietrza i finalnie zbieranie danych z wielu punktów pomiarowych w celu tworzenia pełnego obrazu jakości powietrza, nie tylko w Polsce, choć większość twórców – o ile nie wszyscy – pochodzi z Polski.

Istnieją co prawda podobne rozwiązania, ale brakuje im przekrojowości. Przykładowo w Poznaniu są dwa czujniki zanieczyszczeń dostępne online – jeden na obrzeżach miasta, drugi w okolicach centrum, ale zanieczyszczenia potrafią się różnić znacząco między poszczególnymi rejonami miasta, nawet między sąsiednimi dzielnicami.

Projekt Smogly składa się z kilku części. Zasadniczą jest sam miernik jakości powietrza. Potrafi on mierzyć ciśnienie, wilgotność, temperaturę oraz zanieczyszczenie pyłami PM 2.5 oraz PM 10. Czujnik przeznaczony jest do samodzielnego montażu (DIY) i wysyła dane do serwera łącząc się z internetem przy pomocy WiFi. Można skorzystać z własnego serwera lub – co jest lepszym rozwiązaniem – wysyłać dane do serwera utrzymywanego przez twórców projektu.

Koszt części (bez obudowy) szacowany jest na ok. 150-200 zł. Nie jest to dużo, biorąc pod uwagę, że – jak
zapewniają twórcy – pomiary były konfrontowane z wykonywanymi przez WIOŚ i różnice w przypadku wersji z grzałką, zapewniającą osuszenie powietrza przed pomiarem zanieczyszczeń, są na poziomie kilku procent.

Kolejne elementy układanki to wspomniany serwer, odbierający dane z sensorów, frontend, prezentujący dane w
przeglądarce oraz obudowa. Sonda badająca jakość powietrza musi być zamontowana na zewnątrz, do zasilania wystarcza zasilacz o prądzie 1A.

Czemu Smogly?

Wyróżniki Smogly na tle „konkurencji” są następujące:

  • montaż zewnętrzny, zapewniający realne dane nt. stanu powietrza w okolicy
  • grzałka, zapewniająca poprawne działanie także w warunkach zwiększonej wilgotności
  • usieciowienie, czyli zbieranie danych z różnych punktów do wspólnej bazy, możliwość odczytu wyników za pomocą np. smartfona
  • otwarty projekt, pozwalający na swobodne ulepszanie i dający nadzieję na utrzymanie i rozwój

Jak pomóc?

W tej chwili najpotrzebniejszą rzeczą są ochotnicy, którzy zbudują i zamontują czujki. Ambicją twórców projektu są 2-3 sensory w każdej dzielnicy, żeby zapewnić miarodajne wyniki. Na pewno projektowi przyda się nagłośnienie, więc jeśli macie znajomych interesujących się ochroną środowiska albo geeków interesujących się Arduino, to dajcie im znać. Podobnie dajcie znać znajomych zainteresowanych kupnem gotowego miernika – prawdopodobnie taniej mogą mieć urządzenie dokładniejsze, o większych możliwościach i bardziej użyteczne społecznie.

Przyłączyć się można za pośrednictwem GitHuba – standardowy flow pracy, czyli zgłaszanie issues,
forkowanie i pull requesty. Projekt korzysta również ze Slacka, dostępnego na zaproszenie – automat zapraszający dostępny jest tutaj.

Na koniec garść linków na temat pyłów smogu, mierzenia jakości powietrza PM10 i PM2.5:

  1. O pyłach PM2.5 i PM10 https://airnow.gov/index.cfm?action=aqibasics.particle
  2. Artykuł na Wikipedii https://en.wikipedia.org/wiki/Particulates
  3. Strona projektu Smogly https://github.com/EnviroMonitor
  4. Wpływ zanieczyszczeń na zdrowie http://smog.imgw.pl/content/health
  5. Dopuszczalne normy zanieczyszczeń powietrza http://smog.imgw.pl/content/norm
  6. Poziomy zanieczyszczeń PM2.5 i PM10 online: http://aqicn.org/