Konklawe

Niedawno na spotkaniu ze znajomymi ktoś wspomniał o filmie Konklawe. Zobaczyłem, że jest na Amazon Prime, więc stwierdziłem, że obejrzę. Choć fabułę znałem bo lata temu przesłuchałem książkę Roberta Harrisa na Legimi. A z tego, co wywnioskowałem na podstawie krótkiej, bezspoilerowej rozmowy, fabuła filmu odpowiada książce. Spoilerów nie będzie i tu.

Na tyle na ile pamiętam książkę, film jest w zasadzie wierną ekranizacją. Sprawdziłem na IMDB, są drobne, kosmetyczne zmiany typu zmiana narodowości poszczególnych bohaterów. Reszta się zgadza.

Jak sugeruje tytuł, film mówi o konklawe, czyli wyborze nowego papieża po śmierci poprzedniego. Większość akcji w zamkniętym, odosobnionym miejscu. Trochę można to skojarzyć z klimatami znanymi z filmów typu Dwunastu gniewnych ludzi.

Jak pisałem, znałem treść, więc mogło to rzutować na odbiór, ale film mnie nie zachwycił. Jest poprawnie i… tyle. Jest trochę ładnych ujęć. Trochę przesadzonych jak na mój gust. Typu kardynałowie z jednakowymi parasolami. Raz czarnymi, raz białymi. Rozumiem, że Watykan może dbać o wygląd, ale czy aż do tego stopnia, by były jednakowe parasole, w dodatku osobne na deszcz i słońce?

Jeśli ktoś nie zna książki – można obejrzeć. Ale mi się książka bardziej podobała.

Boty są złe

Od pewnego czasu obserwuję social media i dochodzę do wniosku, że boty są złe. Przynajmniej w social mediach. Przynajmniej niektóre.

Pisząc o botach mam na myśli rozwiązania, które cyklicznie biorą aktualny stan, zamieszczają go w formie wpisu w social mediach. Klasycznym przykładem jest aktualna pogoda czy też jej prognoza w danym mieście. Ale może to być też zużycie energii w jakimś kraju. Pomijam – przynajmniej na razie, przynajmniej w tym wpisie – boty, które informują jednorazowo o pewnych wydarzeniach, jak np. zamieszczenie wpisu na blogu.

Dlaczego to jest złe? Powodów jest kilka. Po pierwsze, zamieszczane w ten sposób dane tylko pozornie są aktualne. Być może nawet będą aktualne w momencie zamieszczania, ale to wymaga od użytkownika (bardziej: obserwatora) obserwacji non-stop. Czyli karmią FOMO. Jeśli użytkownik zajrzy na nie po jakimś czasie od zamieszczenia, dane będą nieaktualne. Lepiej by uczynił, sprawdzając je u źródła.

Po drugie, tylko pozornie tworzona jest historia. Owszem, jest to jakiś zapis, który jakoś można sprawdzić, ale… jest to skrajnie nieefektywne w porównaniu z dedykowanymi sposobami prezentacji zmian w czasie. Takim jak np. wykres. Czy dostarczania danych źródłowych, takimi jak np. plik CSV. Szczególnie prawdziwe dla większych częstotliwości zamieszczania danych.

Nieeleganckie odpytywanie i przetwarzanie przez cały czas, niezależnie od rzeczywistej potrzeby, zamiast na żądanie – czyli generowanie zbędnego ruchu – to już detal. Wspominam o tym tylko ze względów porządkowych.

Ostatecznie doszedłem do wniosku, że dane dostarczane przez boty informacje tylko zaśmiecają timeline. Przy okazji zużywając energię na przekładanie nieaktualnych danych z miejsca na miejsce.

Sprawdziłem obserwowane konta prowadzone przez boty na Mastodonie (którego aktulanie głównie używam jako platformy social media) i wśród obserwowanych 205 kont mam:
https://pl.fedimeteo.com/szczecin
https://pl.fedimeteo.com/poznan
https://fedi.stfn.pl/@energetykapolska
Czy też raczej: miałem. Dodatkowo wyciszyłem https://mastodon.social/@icm_meteo bo pojawiało mi się na timeline z powodu obserwowanych przeze mnie tagów. Jeśli dobrze liczę, razem daje to 26 zbędnych wiadomości dziennie mniej.

Piszę to z perspektywy czasu, bo kiedyś idea botów wydawała mi się fajna. Obserwowałem boty pogodowe, zużycia energii. Nawet zdarzyło mi się dołożyć cegiełkę. Tylko dotarło do mnie, że to niepotrzebne. Less is more.

Tajemnice Pragi

Tajemnice Pragi czy też może Zbrodnie wielkiej Pragi, bo chyba tak należałoby dokładnie tłumaczyć oryginalny tytuł, to czeski serial, o którym dowiedziałem się przypadkiem. Mimo niezbyt zachęcającej oceny na IMDB dałem szansę i… warto.

Akcja dzieje się w międzywojennej Pradze i zaczyna od awansu jednego z głównych bohaterów w praskiej policji. Mamy głębokie podziały społeczne, arystokracji niby nie ma, bo tytuły zniesiono, ale w praktyce wiele się nie zmieniło. Niby Praga, ale część spraw jest rozwiązywanych w warunkach praktycznie wiejskich.

Każdy odcinek to oddzielna sprawa kryminalna, ale osobnym wątkiem, łączącym w zasadzie niepowiązane odcinki, są perypetie rodzin bohaterów. Osadzenie w okresie międzywojennym zrobione ze smaczkami i na bogato. Sporo samochodów z epoki. Ubrania oczywiście też, ale mam wrażenie, że ogólnie przyłożono sporą wagę do detali, zwyczajów, stosunków społecznych.

Ciekawy jest klimat serialu, mimo kryminalnej tematyki i ciężkich przestępstw, jest łagodnie. Nie ma wiele przemocy, przekleństw. Można powiedzieć, że przestępcy po prostu zakładają kajdanki i… tyle. Nawet sceny łóżkowe – których jest sporo – są bardzo skromnie pokazane. Za to jest sporo humoru.

Serial ma jeden sezon, składający się z dziesięciu godzinnych odcinków. I więcej nie będzie, raczej. W ogóle mam wrażenie, że ostatni odcinek był zrobiony… Nie to że na siłę, ale w pośpiechu. Domyka wątki, które – w mojej ocenie – w normalnym tempie byłyby zamykane w kilku odcinkach. Czy pierwotnie miało być np. 12 odcinków i skrócono? Nie wiem. Ale nawet jeśli, to zakończenie jest zgrabne, nierażące i ma swój urok. A nawet może było tak od początku planowane?

Serial można obejrzeć na Amazon Prime, który ostatnio zaliczył nielichą, czterdziestoprocentową, podwyżkę – abonament roczny wzrósł z 49 do 69 zł.