-
Not every use of “AI/LLM” ends with “AI slop”.
-
Dzięki Cloudflare można w prosty i przyjemny sposób wyzerować codzienne, natarczywe spamowe komentarze. Cloudflare Turnstile eliminuje uciążliwych odwiedzających.
-
Refleksja na 1 września — o pierwszych wakacjach w roli pracującego zdalnie rodzica, mniej rowerowych wypraw solo i powrocie do regularnego pisania.
-
Dawno, dawno temu, nagrywało się utwory z radia – albo całe audycje – na kasety. Ponieważ zacząłem słuchać nieco więcej radia przez sieć, zacząłem się zastanawiać, jak to wygląda teraz. Bo przecież jest sporo ułatwień, choćby to, że strumień odtwarzany przy pomocy mplayer wyświetla informacje o odtwarzanym utworze. To, że mplayer, ffmpeg czy vlc potrafią zapisać[1] strumień na dysk, …
Czytaj dalej „Streamripper”
Artykuł Streamripper pochodzi z serwisu Pomiędzy bitami.
-
Dzisiaj mam dla was opis mojego pierwszego wypadu rowerem objuczonym namiotem i całą resztą obozowego majdanu.
-
Krótki kontekst: urodziłam się w 1986 roku, od 1997 roku interesuję się tematyką obozów koncentracyjnych i Holocaustu, od 2006 roku leczę się psychiatrycznie, a od 2022 do 2025 roku uczęszczałam na jedyną w moim życiu sensowną i udaną psychoterapię indywidualną. Jestem niedorobionym historykiem i wiodącą spokojne życie u boku ukochanego rencistką. Mam pełną świadomość faktów, jakie byłby moje losy, gdybym urodziła się 100 lat temu, lub niewiele później. Wiedziałam, że naziści mordowali chorych psychicznie Polaków i Żydów ze szpitali i ośrodków na okupowanych terenach, ale miałam nikłe pojęcie o tym, co zdarzyło się na oddziale dziecięcym w szpitalu w Lublińcu. To właśnie zagłada chorych psychicznie, dorosłych i dzieci, była preludium do zagłady Żydów i “wielkim sprawdzianem”, zresztą obie grupy były dla nazistów “chorą tkanką” i “problemem do rozwiązania”. Oczywiście nikt już nie morduje osób chorych psychicznie, ale przez moment pomyślałam, jak po dziś dzień jesteśmy traktowani przez społeczeństwo, pracodawców, sąsiadów, lekarzy, dziennikarzy i różne inne osoby. Wiele osób z diagnozą F, a szczególnie F20, funkcjonuje na marginesie społeczeństwa i życia – niekoniecznie z własnej woli. Przykro było mi po raz kolejny dowiedzieć się, jak kolejni z niemieckich zbrodniarzy kolejny raz uniknęli jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoje czyny. Śledztwa umarzono, nie zapadły żadne wyroki, temat zamiatano pod dywan. Zbrodniarze nie ponieśli żadnej kary, dożyli spokojnej starości, a po wojnie cieszyli się szacunkiem i uznaniem, do emerytury pracując jako oddani lekarze o nienagannej opinii. Nieco bardziej optymistycznym wątkiem była dla mnie rozmowa Autorki z panem Lelonkiem, który ocalał. Jednak za tymi wszystkimi historiami, za ocalałymi ludźmi, stoją Himalaje traum, dramatów, bólu i ran psychicznych. Również i moja choroba psychiczna jest pokłosiem wojennych traum moich dziadków – mimo, że wojna obeszła się z nimi względnie łagodnie. Mimo tych wszystkich przykrych wniosków, książka pomogła nieco w mojej terapii. Chodzi o zrozumienie dla moich rodziców, którzy byli dziećmi właśnie ofiar drugiej wojny światowej. Dziękuję za tę książkę i fajnie, że ktoś o tym napisał.
-
…czy tam wiśnie.
-
Idź na socjal – tak właśnie można przetłumaczyć GoToSocial, czyli nazwę serwera ActivityPub napisanego w Golangu. Czyli serwera, by zaistnieć w Fediverse. Bo Mastodon może i jest popularny, ale nie jest jedyny. GoToSocial był moim wyborem do zabawy z Fediverse już dawno temu, jednak wymagania nieco odstraszały. Głównie te związane z VPSem i jego parametrami. Co prawda niby powinno działać …
Czytaj dalej „Idź na socjal”
Artykuł Idź na socjal pochodzi z serwisu Pomiędzy bitami.
-
Tytuł: Warhammer 40,000: Inquisitor – Martyr Rok wydania: 2018 Platforma: PC (Steam) Czas: 68 h Przede wszystkim, nie sądziłam, że przy tej – zdawałoby się niepozornej – grze spędzę aż tyle godzin. A grałam tylko jedną klasą. Dodam, że posiadam dodatek Prophecy i on też wydłużył nieco czas rozgrywki. W sumie, jeśli wliczyć płatne DLC, […]
-
-
-
Najnowsze wydanie najlepszego klienta Fediwersum przynosi dużo nowości. W tym wpisie pokazuję najciekawsze z nich.
-
Skansen Rzeki Pilicy w Tomaszowie Mazowieckim.
-
Negacjoniści to osoby zaprzeczające istnieniu obozów zagłady, komór gazowych i temu, że wydarzenia, które znamy jako Holocaust i Szoa w ogóle miały miejsce. Twierdzą oni na przykład, że obozy zagłady były tylko obozami pracy lub fabrykami, że krematoria w KL Auschwitz-Birkenau były schronami przeciwlotniczymi, a Cyklon B – zwyczajnym środkiem owadobójczym. Tacy ludzie jak najbardziej istnieją (także wśród Polaków, którzy z powodu braków w edukacji nie wiedzą, że w komorach gazowych Birkenau – i nie tylko Birkenau ginęli także polscy więźniowie), od wielu lat mają swoje podziemie, które niestety coraz częściej wybija na powierzchnię niczym przepełnione szambo i dzielą się swoimi “mądrościami” w internecie. Główną strategią negacjonistów i rewizjonistów jest manipulowanie informacjami oraz wykorzystywanie ogólnej niewiedzy, uprzedzeń oraz zwykłego antysemityzmu (który niekiedy przybiera bardzo groteskowe lub wręcz psychotyczne formy) – opowiadają te swoje bzdury w taki sposób, aby brzmiało to jak najbardziej “logicznie” i “naukowo”, a każdy kontrargument to dla nich “żydowskie kłamstwo”. Jakakolwiek próba merytorycznej dyskusji z nimi jest jak kopanie się z koniem; gdyby jednak ktoś czuł się na siłach, Muzeum Auschwitz przygotowało specjalny poradnik. Niejedna osoba połyka haczyk tych pseudonaukowych bzdur, mimo że argumenty negacjonistów jest w stanie obalić każdy, kto po prostu więcej czytał na temat obozów, o prawdziwych historykach nawet nie wspominając. “The Case for Auschwitz. Evidences from Irving Trial” to książka Roberta Jana van Pelta, historyka z Danii z tytułem profesora. W swojej książce van Pelt skutecznie rozprawia się z teoriami negacjonistów i rewizjonistów – nie tylko Davida Irvinga podczas głośnego procesu w 2006 roku, ale też innych podobnych “znawców”. Przy tym opowiada również o technicznych aspektach funkcjonowania urządzeń masowej zagłady w KL Auschwitz-Birkenau. Jest to prawie 600 stron rzetelnej, naukowej treści. Gdzie tkwi haczyk? Publikacja “The Case…” niestety jest dostępna tylko w języku angielskim (ale za to bez problemu można zamówić ją na Amazonie).
-
-
Za sprawą kodu promocyjnego na kawę dowiedziałem się, że InPost zrobił platformę sprzedażową i zmiany w appce na telefony. Z tej okazji trochę pierwsze wrażenie z korzystania i nieco przemyśleń w temacie. Po pierwsze, chętnych do tortu e-commerce i platformy sprzedażowej na wzór Allegro jest wielu. Pomijając zagranicznych gigantów, mamy na polskim rynku – wymieniając na szybko, z głowy: erli.pl, Empik, mBank. I …
Czytaj dalej „Won, Halski!”
Artykuł Won, Halski! pochodzi z serwisu Pomiędzy bitami.
-
Wyrwałam ostatnio limitowaną wersję PlayStation 4 Slim, do stanu kolekcjonerskiego jej daleko, ale dla mnie super sprawa. :) Dlaczego PS4? Bo to moja ulubiona generacja, zaraz obok PS3 i ma dla mnie sporą wartość sentymentalną. Może pamiętacie, że mój młodzieńczy gaming to były tylko komputery PC i to dość drewniane, a pierwszą konsolę kupiłam dopiero […]
-
-
Miał odjechać o 18:22, ale zanim go podstawiono dworcowa szczekaczka ostrzegała nas, że jest opóźniony. Na szczęście tylko o minuty, minuty są coś warte na łożu śmierci i podczas doliczonego czasu meczu. Wsiadłem do przedziału z miejscem dla rowerów, zawiesiłem swój i usiadłem naprzeciw. Ludzi przybywało i przybywało, aż …
-
-
W ramach side questa potrzebowałem monitoringu dostępności stron WWW, z API i dość dużą liczbą monitorowanych serwisów. Powiedzmy od 100 w górę. I najchętniej za darmo, bo potrzebuję tylko do PoCa. I fajnie, jakby umiał monitorować nieco częściej, niż raz na 5 minut. Zdziwiłem się, bo okazało się, że… nie ma. A przynajmniej nie znalazłem. Oczywiście jest Uptime Robot, którego …
Czytaj dalej „Uptime”
Artykuł Uptime pochodzi z serwisu Pomiędzy bitami.
-
Zapraszam na kolejne podsumowanie miesiąca, pełne zdjęć zrobionych w trakcie i doprawione porcją statystyk.
-
Wieża ciśnień znajdująca się na terenie fabryki Linodrut. Została wyburzona w czerwcu 2006 r., około sześć miesięcy po zrobieniu tego zdjęcia. Po fabryce Linodrutu również pozostał już tylko pusty teren.
-
W Państwie Jedynym żyją ludzie, którzy zamiast imion mają symbole greckiego alfabetu i numery. O jednej godzinie wszyscy wstają z łóżek, idą do pracy, jedzą, zasypiają. Tak samo ubrani, zawsze zgodni i maszerujący radośnie ramię w ramię ku wspólnemu szczęściu. Ich światem rządzi ład, logika i jasno określone reguły. Każdy ma dom, pracę, zaspokojone potrzeby, nie ma biedy, bogactwa, różnic klasowych i rozterek – czy można by nazwać to rajem na ziemi? W Państwie Jedynym indywidualność to choroba psychiczna, a jakiekolwiek odstępstwo od ogólnie przyjętego ładu – zbrodnia. Obywatele-numery zdają się więc być pozbawieni indywidualności… jak się okazuje, nie do końca. Jednak Dobroczyńca i działający z jego ramienia Urząd Opieki i na to znajdzie lekarstwo. “My” to dystopia, napisana w latach 20. XX wieku (w Polsce ukazała się dopiero w 1989 roku), a Zamiatin – jak nietrudno się domyślić – przez swoją niepokojącą wizję przyszłości narobił sobie niemałych kłopotów. Książkę “My” nazywa się pierwowzorem dla takich klasyków gatunku jak “Rok 1984” czy “Nowy wspaniały świat”. Przyznam, że była to dla mnie trudna książka. Nie ze względu na problematykę, bo antyutopia i dystopia to lubiane przeze mnie klimaty z którymi się utożsamiam; a ze względu na sposób narracji. Czasem ciężko było mi się przebić przez matematyczno-filozoficzne i do bólu logiczne podejście bohatera, ponieważ ja sama postrzegam świat w zupełnie inny sposób. W pewnym momencie jednak matematyka zaczęła zawodzić, a bohater przekonał się, że w życiu człowieka może istnieć coś więcej, niż ład, logika i jasno określone reguły. W mojej opinii Państwu Jedynemu bliżej jednak do orwellowskiego Londynu, niż beztroskiego świata Huxleya (w którym byłabym wolna od mojego najgorszego nemesis – choroby psychicznej). Jestem człowiekiem, który zdecydowanie wyróżnia się z tłumu i nigdy nie dałam się zamknąć w żadnej szufladce – indywidualność to dla mnie wyznacznik wolności i niezależności. To indywidualność pozwala tworzyć. Świat, w którym wszyscy wyglądają, myślą i żyją tak samo jest dla mnie naprawdę przerażającą wizją.
-
Wpis o życiu na wsi i fragment o tym, że tam dopiero widać, ile generujemy śmieci, budzi mój sprzeciw. Bo nie jest tak, że mieszkając w mieście nie można tego zauważyć. Gdybym pisał na LinkedIn, pojawiłoby się słowo uważność. Zamiast niego, napiszę co robię z odpadami w mieście i obserwacje na ich temat. Po pierwsze plastiki. I metale. …
Czytaj dalej „Odpady”
Artykuł Odpady pochodzi z serwisu Pomiędzy bitami.
-
-
1. Powitajmy nowy sprzęt na pokładzie! To 27 calowy monitor Philips Evnia 5000 oraz pad Pulse Cipher (Ciper! xD). Monitor jest zakrzywiony, pierwszy raz mam styczność z takim, i muszę powiedzieć, że to bardzo fajna sprawa. A lore “Cipera” jest taki, że ogólnie uwielbiam transparentne obudowy wszelkich sprzętów, więc już z tego powodu ten pad […]
-
Chyba 2012, a może 2016? Metadane nie zachowały się…
-
This time with PCB!
-
Obwąchiwałem się z serwisem Codeberg od jakiegoś czasu. Nie miałem może silnego postanowienia migracji z GitHub i motywacji do niej[1], ale gdzieś tam taka opcja istniała. Nawet zrobiłem skrypt do backupu repozytoriów z GH i pisałem o Codeberg, na którym założyłem konto. Jednak pozmieniało się. Codeberg zmienił warunki korzystania z usług. Najpierw pojawił się zakaz utrzymywania repozytoriów, w których …
Czytaj dalej „Migracja, której nie było”
Artykuł Migracja, której nie było pochodzi z serwisu Pomiędzy bitami.