Ostatni tom z cyklu, jak tytuł wskazuje - migawki z letnich dni są przerywane pamiętnikiem autora, który większość czasu spędza na rozwożeniu czwórki dzieci, bo jak się mieszka na wsi, gdzie nic nie ma, to się robi za szofera. Z pamiętnika można zaobserwować rozpad związku z Lindą, chociaż ta część historii jest dość enigmatyczna. Opisy białych nocy płynnie przechodzą w zupełnie losowe opowiadanie o Norweżce, która w czasie drugiej wojny światowej zakochała się i uciekła od swojego męża i dzieci z Niemcem. Spodziewałam się jakiegoś podsumowania, ale nie.
Inne tego autora.
#84
RPM Fusion shipped Kodi 22-beta1 for Fedora 44. This is the version with PR adding HDR support under Wayland merged. It's a bit weird seing a beta version submitted as an update to stable branch, but hey, it works. Thanks Leigh!
It works OK under GNOME session with HDR enabled. The UI elements are bit oversaturated when playing High Dynamic Content, but the videos themselves are pretty. At last. This is the year of HDR on Linux Desktop.
If only GeForce Now would catch up with the times…
068/100 of #100DaysToOffload
Do agencji Ellacot/Strike zgłasza się zmartwiony rodzic, którego dorosły i samodzielny syn Will zamieszkał w sekcie zwanej Powszechny Kościół Humanitarny i odciął się od rodziny. Niby sam podejmuje decyzje o sobie, ale listy, jakie wysyłał z sekty, sugerują, że przeszedł pranie mózgu, a dodatkowo jako osoba w spektrum autyzmu nie do końca jest w stanie radzić sobie z manipulacją psychiczną. Niby nie ma tu zbrodni, ale detektywi podejmują śledztwo dwutorowo - Strike szuka osób, które opuściły, czy raczej uciekły z sekty, zaś Robin decyduje się na pracę pod przykrywką i zgłasza się jako ochotniczka do sekty. Patrząc na to, czego doświadcza podczas kilku miesięcy na farmie w Norfolk, nie jest to bardzo rozsądna decyzja. W tle ukochany wujek Cormorana osuwa się w demencję, więc ten krąży między Norfolk a rodzimą Kornwalią, dodatkowo wplątuje się w romans z pewną niestabilną (a to nowość) prawniczką, żeby zapomnieć o Robin, która w finale poprzedniego tomu pozyskała chłopaka. I jak nieświeży obiad wraca po rozwodzie dawna flama detektywa, Charlotte.
Nie będę analizować logiki postępowania bohaterów, bo jakże to jest wciągające - odizolowana sekta, groźba ujawnienia na każdym kroku, przemoc fizyczna i psychiczna, a jedynym kontaktem ze światem są zostawiane pod płotem ręczne notatki. Próba infiltracji zamkniętego, specyficznego środowiska jest trudna, a jeszcze trudniejszy jest powrót do świata, bo - jak się okazuje - sekta ma macki wszędzie. Pewnych rozwiązań fabularnych się domyślałam, niektórych zupełnie nie, ale całość jest spięta całkiem logicznie.
PS Tytuł, zarówno polski, jak i oryginału, jest… bez sensu.
Inne tej autorki.
#83
[28.06.2025]
Do Malagi wybrałam się głównie na pchli targ, ale niestety na miejscu okazało się, że większa część to bazar z chińskim mydłem i powidłem, trochę warzyw i owoców, a już na typowym targu asortyment raczej w kierunku czyszczenia piwnicy po mocno oszczędnych dziadkach. Za to mogłam skorzystać z najlepszej ceny biletów do Alcazaby, bo w niedziele po 14 darmo. I, uwaga, nie trzeba się wspinać na górę, tylko można wjechać jak sołtyska windą, a potem sobie zejść przez ogrody do Teatru Rzymskiego. Ponieważ temperatura podskoczyła powyżej 30 stopni, nie ciągnęłam rodziny na punkt widokowy Gibralfaro, bo tam się już nie dało windą. Poza tym klasycznie wizyta w Ale-Hop (dla odmiany hiszpańskie mydło i powidło) i obiad. Ciągle nie przejechałam się malagijskim metrem!
Adresy:
Bliska przyszłość. Coś zżera energię słoneczną i Ziemia zaczyna stawać się coraz mniej przyjazna dla życia. Okazuje się, że dzieje się to dla większości słońc poza Tau Ceti, odległym od Ziemi o nieco ponad 11 lat świetlnych, gdzie z niewiadomych przyczyn słońce nie jest zarażone dziwną “infekcją”. Zbiera się ekipa naukowców, knują, ale brakuje im kogoś, kto ma świeże spojrzenie. I tak w projekcie pojawia się doktor Grace, specjalista od biologii molekularnej, zdyskredytowany naukowiec, aktualnie nauczyciel licealny, który dostaje do zbadania próbkę tajemniczych organizmów z okolic Wenus, a które okazują się być odpowiedzialne za przechwytywanie energii ze słońca. A o wszystkim dowiadujemy się w formie retrospekcji, bo Grace budzi się jako jedyny żywy członek załogi, z ubytkami pamięci, tuż przy Tau Ceti i jeśli zastanawialiście się, jak wylądował w tej sytuacji, to on też. Czy chce, czy nie chce, jego celem jest odkrycie, w jaki sposób ta jedna gwiazda jest bezpieczna i przekazanie tej wiedzy na Ziemię, zanim wszystko pójdzie w buraki. I szybko okazuje się, że nie jest sam - w tym samym celu na Tau Ceti przyleciał Obcy, roboczo nazwany później Rocky, który też jest ocaleńcem i chce uratować swoją planetę przed tym samym zlodowaceniem, które czeka w ciągu kilkudziesięciu lat Ziemię.
Absolutnie nie będę się zastanawiać, ile z pokazanych rzeczy jest realne, wszak rozmawiamy o alternatywnej rzeczywistości, gdzie da się położyć człowieka w hibernacji na dłuższy czas, czy gdzie są pożerające słoneczny prąd astrofagi. Więc zastanawianie się, czy jest możliwe, żeby nawiązać komunikację z kimś diametralnie innymi w języku mniej więcej ludzkim, trochę nie ma sensu. Załóżmy, że jest i tyle. I w tym momencie można już się wzruszać i ekscytować, bo to śliczny kawałek o przyjaźni i o inżynieryjnym podejściu do rozwiązywania problemów. Obcy jest wystarczająco obcy, ale też bardzo ludzki ze swoimi uczuciami, współpraca lepsza niż wrogość, zwłaszcza jak wspólny cel, a w finale jest wzruszająco i budująco. Takie przytulne kino familijne z lat 80., dodatkowo fantastycznie filmowane, a oprócz tego zabawne w niegłupi sposób. Bardzo mi się podobało.
Jakiś czas temu Netflix, z okazji którejś rocznicy wejścia do Polski, dodał do oferty coś, co można nazwać klasyką polskiego kina. Filmy są w dobrej jakości, więc stwierdziłem, że odświeżę i nadrobię braki. Jednym z braków był Krótki film o zabijaniu. O filmie przypomniał mi ten artykuł. Nie jest w żaden sposób wyjątkowy, jest po prostu kompilacją informacji z innych …
Artykuł Krótki film pochodzi z serwisu Pomiędzy bitami.
16-letnia Liz budzi się w piżamie na ogromnym statku wycieczkowym, nie pamięta, jak się na niego dostała. Ze szczątków informacji orientuje się, że zginęła w wypadku i statek wiezie ją w zaświaty. Nic nie rozumie, nie może się pogodzić z tym, co się stało, ale nie ma w zasadzie żadnych opcji. W zaświatach, zwanych Gdzie Indziej, czeka na nią babcia, która umarła przed jej urodzeniem. Do nastolatki powoli dociera, że mimo możliwości podpatrywania świata żywych, nie ma dla niej możliwości powrotu innej niż przeżycie swojego życia “do tyłu”, stopniowo młodniejąc o 16 lat i ponownie się rodząc.
Myślałam, że będzie to kalka z ”Nostalgii anioła”, ale mimo podobnego zawiązania akcji to opowieść o drugich szansach, akceptacji nieuchronnego i szukania pozytywów w nietypowych okolicznościach, a nie śledztwo w sprawie własnej śmierci. Ciekawy jest koncept egalitarnych, niewyznaniowych zaświatów, gdzie jest czasowo miejsce dla tych, co odeszli, ale też i dla zwierząt domowych. Bardziej dla YA niż dla dorosłych.
Inne tej autorki.
#82
Ponownie uczestniczyłem w 5 Minutes of Fame w Hackerspace Trójmiasto. Tak się jakoś złożyło, że rozpoczynałem sesję. Postarałem się postawić poprzeczkę odpowiednio wysoko, aby pozostali prelegenci mogli z łatwością pod nią przejść.
Ciekawych tematów nie zabrakło. Tym razem najbardziej mną pozamiatała j-ag00da. Co prawda
dla osób zakładających katalogi z \n w nazwie przygotowany jest specjalny krąg piekieł, ale podziwiam kreatywność.
Nie uwierzysz, co ona zrobiła z DNSem.
O czym mówiłem? O pisaniu na blogasku. A teraz piszę o mówieniu o pisaniu.
W tym cyklu prezentowałem już łącznie 15 minut, wyczerpałem tym samym Warholowy limit bycia sławnym.
067/100 of #100DaysToOffload
[27.06.2026]
Pojechałam do Hiszpanii, żeby uciec przed 35-stopniowymi upałami w Poznaniu. Misja udana (z drobnym wyjątkiem, ale o tym niebawem), bo w Andaluzji przy wybrzeżu było skromne 29 stopni.
Moją wadą jest to, że nieustająco wierzę w słowo pisane, a konkretnie w zaznaczone w Google godziny otwarcia. Dlatego do Akwarium w Almuñécar wybrałam się po południu, bo mieli mieć przerwę do 16:30, a potem czynne. I tak rzeczywiście było. Problem w tym, że najpierw planowałam coś zjeść, ale dla odmiany wszystkie restauracje i bary, ochoczo oznajmiające, że są otwarte, nie były, przecież to oczywiste, że zamknięte, nawet jak napisano, że otwarte. Więc najpierw rybki, potem jedzenie. Akwarium jest wygodnie tuż przy parkingu, nie jest bardzo duże, ale urokliwe i ma tunel z płaszczkami i rekinami. Samo Almuñécar jest niewielkie, przyplażowe i ma jeszcze kilka ciekawych rzeczy typu stanowiska archeologiczne czy zamek, ale to na następny raz.
Adresy:
Recent carykh’s Adobe Animate’s circles aren’t real circles video demonstrates how Adobe Animate approximates circles with Bézier curves. At the end of the video Cary demonstrated what happens to the shape if control points are pushed to extreme, but using imprecise mouse manipulation, the effect wasn’t quite precise. The effect can be achieved with SVG1 quite easily and so I present it below: Demonstration of a circle approximated via eight cubic Bézier curves as the handles are pushed to extreme way past when the shape resembles a circle. The graphic includes a purple circle; a red octagon inscribed in the circle; and a green spline which consists of eight cubic Bézier curves with anchor points in vertices of the octagon.
As I looked more into the subject I’ve decided to write a full series about approximating circles with Bézier curves with different degrees. The subject is more complex than one might imagine and it wouldn’t quite fit as a single post. That’s why I’ve decided to split it into multiple articles with this post acting as a table of contents.2 In subsequent weeks I’ll publish the following:
Subscribe to the Atom feed to get notified once those are out, or come back in a month if the subject interests you.
1 Yes, I’m one of those who writes SVG files by hand. But even then, syntax of paths (which is also used in some CSS functions) is a struggle. For anyone trying to understand how path commands work, I recommend Myriam Frisano’s Decoding the SVG path element: curve and arc commands article. ↩
2 Honestly, part of the reason for me publishing this introductory post is to force myself to finish the series. I’ve been working on it for about a month at this point and without a deadline I’ll probably continue indefinitely tweaking each part without ever publishing anything. ↩
Słowo, miałam pisać, ale wybrałam dolce far niente na wakacjach, niczego nie żałuję, może poza tym, że powinnam była używać więcej filtra UV, to bym się nie poparzyła tu i ówdze.
Rachel dowiaduje się po śmierci matki, że ta zdradzała swojego męża, a jej ukochanego ojca. To niszczy jej ufność, zaczyna więc podejrzewać swojego ówczesnego chłopaka o zdradę, co doprowadza do końca ich związku. I nie, nie wiadomo, czy rzeczywiście ją zdradzał. Poznaje nowego chłopaka, Jacka, są dla siebie stworzeni, po kilku miesiącach następuje wpadka-nie wpadka, oboje są zachwyceni, planują poznanie obu rodzin i ślub. Wtem Rachel przypadkiem spogląda na iPad narzeczonego i widzi nagłówek dziwnej wiadomości; pewnie zignorowałaby temat, ale Jack udaje, że tej wiadomości nie było. To oczywiście podsyca podejrzenia, że jej nowy ukochany ma mroczną tajemnicę. I okazuje się, że rzeczywiście ma. Rachel z radości oczekiwania na dziecko z ukochanym przechodzi w tryb “w co ja się wrąbałam”. A do tego ma swoje tajemnice z przeszłości, którymi bynajmniej się nie chce z partnerem dzielić.
To taka książka moralnego niepokoju z pytaniami do dyskusji na koniec. Czy można komuś zaufać? Kiedy w związku jest miejsce na zwierzenie się z dramatycznej przeszłości? Od czego zależy, że ktoś, kto doprowadził do śmierci innej osoby jest całkiem zły, a kiedy jednak nie do końca? Dobrze się czyta, ale jest to tak topornie napisana historia, że jednak niekoniecznie.
Inne tej autorki.
#81
Okazało się, że mam trzy zaległe tomy to przeczytania, co cieszy, zwłaszcza że mam urlop. Miałam nie pisać, tylko czytać, ale potem zapomnę, więc.
Zaczyna się od tego, że w urodziny Robin Cormoran zabiera ją na kolację, po czym - podochocony alkoholem - próbuje pocałować, co Robin na tyle zaskakuje, że unika zbliżenia. Oczywiście Strike odczytuje to jako niechęć, więc szybko a niefrasobliwie wchodzi w związek ze znajomą z kręgów Charlotte. Czy Robin przez cały czas akcji pluje sobie w brodę? Być może? Czy Cormoran ciągle myśli o Robin? Również prawdopodobne. Ale “will they won’t they” nie jest oczywiście treścią książki. Poza pomniejszymi śledztwami na zlecenie, Robin nie przyjmuje sprawy cyberśledztwa, z którą zgłasza się Eddie Ledwell, współtwórczyni ekscentrycznej animacji “Serce jak smoła”; tajemniczy fan o nicku Anomia, który zaskakująco dużo wie o samej Eddie, stworzył grę na wątkach animacji, a ponieważ artystka jej nie pochwaliła, zaczął ją prześladować w Internecie i nawoływać do prześladowania. Efekt jest oczywisty - ktoś zabija Ledwell, a ciężko rani jej eks-przyjaciela, drugiego współtwórcę, Josha Blaya. Teraz, kiedy jest namacalny dowód nienawiści, a za wyjaśnienie płaci agencja, której zbrodnia pokrzyżowała plany przerobienia “Serca” na netflixowy serial, detektywi rozpoczynają śledztwo na dwóch płaszczyznach - w otoczeniu obojga autorów i wirtualnie. Nie zdziwi Was zapewne, że Robin się przebiera i udaje kogoś innego, a Strike usiłuje zachować incognito, przez co uszkadza sobie kikut nogi. Rozwiązanie jest… karkołomne, z wieloma fałszywymi tropami, ale dość satysfakcjonujące.
Są we mnie dwa wilki - jeden szuka wszelkich niedociągnięć technicznych i powiązań między akcją książki, a realnym światem (konflikt fandom vs. JKR, ruchy incelskie, ableizm, terfizm), drugi zaś cieszy się dynamiczną fabułą i próbuje zgadnąć, kto z wielu przewijających się bohaterów jest zbrodniarzem. Nie wiem, czy podoba mi się tłumaczenie wszelkich znaczących imion - Paperwhite to Narcyzka, co w ma pewne konotacje psychologiczne. Mogłam poprzewracać oczami nad korowodami, jakie Strike z Ellacot robili, żeby wejść do gry, ale niech będzie, każde konto było weryfikowane. W kindlu zapisy z czatów, zwłaszcza jeśli np. dzieją się trzy jednocześnie i ma to znaczenie) są w zasadzie nieczytalne, musiałam się jak zwierzę przesiadać do niektórych rozdziałów na duży ekran komputera. Ale poza tym absolutnie guilty pleasure, nie mogłam się oderwać.
Inne tej autorki.
#80