Margo studiuje literaturę i ewidentnie ma talent, bo jej prace wykładowca ocenia bardzo pozytywnie i chce się spotkać przy kawie. Widzka nie ma 20 lat jak Margo i zupełnie się nie dziwi, że to, co naprawdę ceni wykładowca, to młodziutkie ciało studentki. A ceni je aż do czasu, kiedy Margo zachodzi w ciążę i wtedy się okazuje, że jednak to kłopot, a nie miła popołudniowa rozrywka, żona, dzieci. Tyle że Margo niczego nie chce ułatwiać i decyduje się dziecko urodzić. Mija czasu mało-wiele, mały Bodhi jest już na świecie i najbardziej potrzebuje mamy, co sprawia, że odpada praca etatowa, matka Margo (Pfeiffer) nie pcha się do roli babci, bo właśnie wychodzi za mąż, a ojciec - były wrestler Jinx (Offerman) wraca z odwyku i jakkolwiek świetnie sobie radzi w roli niani, tak pieniądze stają się wrażliwym tematem. Dziewczyna zwraca się do ojca dziecka, ale ten wystawia ją na żer swojej matce-jędzy i prawnikowi. Na szczęście jest Internet i Only Fans, które wydaje się być idealnym miejscem na niekrępującą pracę zdalną. Do czasu.
Nie jest pierwszy serial o sprzedawaniu nagości; tym razem jednak dzieje się w pruderyjnej Ameryce, gdzie kawałek gołej piersi to przestępstwo gorsze od ludobójstwa. Mam mieszane uczucia, bo z jednej strony jest świetnie nakręcony, aktorzy doskonali, ładunek humoru i tragedii ładnie zbalansowany z drobnymi elementami żenady, ale fabuła jest słaba jak niedożywiona dżdżownica. Nie mam problemu z tym, że młoda, aspirująca dziewczyna realizuje się w artystycznej nagości (i porównywaniu przesyłanym dick picków do Pokemonów), ale trudno mi widzieć w tym, co robi, specjalną wartość, zwłaszcza że wszystko sprowadza się do nagonienia obserwujących, którzy zapłacą, ale i chętnie poniżą ladacznicę, jeśli tylko będą mieli okazję (patrz doxing). Podsumowując, kolejna historia, która nie ma racji bytu poza USA, ale niezobowiązująco rozrywkowa.
Czekam, aż ebook się pojawi na promocji, ciekawa jestem materiału źródłowego.
Zabijaj uważnie to w oryginale Achtsam Morden, i już sam tytuł serialu oddaje wiele. Mamy „uważność”, znaną u nas bardziej jako „mindfulness”, mamy morderstwa, mamy dość absurdalne połączenie. I dokładnie to będzie w niemieckim serialu wyprodukowanym Netflix. Zaczyna się od tego, że adwokat, pracujący na zlecenie mafii, ma problemy. Z pracą, z rodziną, z brakiem równowagi w życiu. …
Czytaj dalej „Zabijaj uważnie”
Artykuł Zabijaj uważnie pochodzi z serwisu Pomiędzy bitami.
Lata 30. XX wieku. Na praskim Żiżkowie zostaje zamordowany niejaki Andres. Sierżant Broż zostaje oddelegowany do śledztwa również ze względu na to, że zbrodnia miała miejsce przy tej samej ulicy, przy której mieszka, co z jednej strony cieszy jego żonę, bo ma dostęp do ploteczek, z drugiej - męża nie ma w domu. Brożowi to nie przeszkadza, bo jak większość mężczyzn, jakich poznajemy podczas śledztwa, nienawidzi kobiet. Za to doskonale się dogaduje ze swoim zwierzchnikiem, komisarzem Suchanem, który nie raz i nie dwa komplementuje podwładnego (”Panie Broż, nigdy już nie chcę nikogo innego widzieć przy sobie prócz pana. Pan jest światłem moich oczu…”). Wracając do morderstwa, pan Andres parał się handlem, w jego mieszkaniu znaleziono diament i herbowy ametyst, co pozwala podejrzewać, że być może został zamordowany podczas rabunku, chociaż oczywiście podejrzana jest jego żona, którą denat za życia poniewierał. Chwilę później podejrzanych jest cała gromada, a do wyjaśnienia sprawy konieczne jest rozebranie parasola niejakiej pani Czernej, którą Andresowie znali jeszcze z Wiednia.
To takie bardziej patologiczne klimaty - wszyscy piją, panowie potrafią sobie ulżyć pod akacją lub głośno wysmarkać, nawet najbardziej obrzydliwi zdradzają żony, wszyscy wszystkim zazdroszczą i się szpiegują. Między wierszami pojawiają się “zabawne” anegdotki o macaniu “czternasto-piętnastoletnich kóz” czy już zwyczajnie przykre wspomnienia wykorzystania nastolatek.
Seksizm codzienny: Wiadomo, babę trzeba krótko trzymać, żeby się nie urwała. Na dodatek myśl, że owe dwie rywalki, pani Andresowa i pani Kofy, w innych czasach zostałyby bez ceregieli spalone na stosie jako czarownice. “I pewnie te pozostałe baby także” - z satysfakcją dokończył myśl Suchan. Opanowała go zawziętość.
Się pije: kawę, koniak, herbatę, wodę sodową, czerwone wino o barwie krwi, śliwowicę.
Się je: zupę, kiełbasę z cebulą, chleb dla diabetyków, suchy chleb, wieprzowiną.
Się podziwia: spory gipsowy odlew Panny Marii z Lourdes w owej białej, a błękitnej od spodu szacie.
Się pali: austriackie sporty.
Się ogłasza w prasie:
„Szukam szczęścia w przygodzie. Jestem blondynką, mam lat osiemnaście, bez przesądów. Hasło: Wiek nie gra roli". Albo! „Damę, za którą szedłem we wtorek po ulicy Spalenej, pytam, czy zawarcie znajomości jest możliwe? Hasło: Czarny kapelusz”. A także: „Ogłaszam, że długów mojej małżonki, Anny Karowej, płacić nie będę. Alojzy Kara”Inne z tej serii.
#143
Finladia, lata 90. XX wieku. Przewielebny Huuskonen, znany z niewyparzonej gęby, która nawet w kościele luterańskim powoduje, że bywa wzywany do zwierzchności na dywanik, dostaje od swojej wspólnoty na 50. urodziny małego niedźwiadka. Mimo niechęci żony zaprzyjaźnia się z nim, daje mu na imię Diabełek, zwierzę - mimo że psotne - okazuje się bardzo pojętne i chętne do nauki różnych sztuczek. Niestety, w konsekwencji różnych historii, w tym spędzenia zimy w niedźwiedziej gawrze wraz z pewną badaczką zwierząt, Huuskonena zostawia żona, a kościół przenosi go do innej parafgo urlopuje, więc pan i jego zwierzę ruszają na podbój Europy. Zataczają pełen krąg, a że damy ciągną do przewielebnego jak, nomen omen, miś do miodu - czy to wspomniana naukowczyni, starsza sąsiadka czy radziecka radiotelegrafistka - ten układa sobie życie od nowa.
To raczej groteska niż realizm, jakoś nie ufałabym niedźwiedziej motoryce na tyle, żeby dawać mu koszule do prasowania, ale historia jest dość zabawna i czasem prowadzi w niespodziewaną stronę, chociażby na ekumeniczny kongres na Malcie. Są momenty bardziej wzruszające, są irytujące, ale bardzo miło się czytało.
Inne tego autora.
#142
Do domowej uprawy papryki chilli (chili?) zainspirował mnie kolega. Miał ładne krzaczki papryki na balkonie, jakoś zaczęliśmy rozmawiać i okazało się, że wyhodował je z nasion pochodzących z owocu papryki kupionego w sklepie spożywczym. Nie miałem jakiegoś silnego postanowienia uprawy papryki, zresztą była jesień, ale wiosną tego roku kupiłem papryczkę chilli w Biedronce i jakoś tak mi się przypomniało. Stwierdziłem, że …
Czytaj dalej „Papryka chilli w domu”
Artykuł Papryka chilli w domu pochodzi z serwisu Pomiędzy bitami.
[Ależ oczywiście że wróciłam do Wójtowicz, tylko zrobiłam sobie przerwę.]
Aśka Myszkowska budzi się w wampirzym gnieździe i dowiaduje się, że właśnie została wampirzycą. Z zalet - nieśmiertelność i nie potrzeba jedzenia, z wad - unikać słońca, potrzebne stałe dostawy krwi i suplementów. A dowiaduje się o tym od znanej skądinąd Sabiny, którą wielkodusznie gniazdo zatrudniło do wprowadzenia nowego nabytku. Sabina podchodzi do rzeczy profesjonalnie, ma prezentacje i w ogóle, ale nie umie odpowiedzieć Myszy, czemu. A Mysza ma studia we Wrocławiu i pracę, bo musi się jakoś utrzymać i zapłacić za czynsz we współ wynajmowanym z inną studentką mieszkaniu. Zwiewa więc z patologicznego wampirzego gniazda do domu, po drodze odkrywając, że ma nadludzką szybkość oraz poznając Edka, czupakabrę. I tu też są zalety - Edek, właściwie Jose Eduardo, jest nadzwyczaj przyjazny i pomocy, ale i wady - aportuje Myszy nie jednego, ale dwa wampiry, które też próbowały uciec z gniazda. I wszystko pewnie by się poukładało, jakby nie Frederic, który Aśkę ugryzł i teraz wystaje pod jej oknem, rzucając aluzje do ich wspólnej przyszłości.
Druga część kontynuuje akcję z tomu pierwszego. Frederic jest unieszkodliwiony, Aśka została opiekunką małego wampirzego gniazda w studenckim mieszkaniu; 200-letnia Wefcia uczy się czytać i zaprzyjaźnia z lokalnymi seniorkami, w czym bardzo pomaga jej namiętność do gotowania, zaś Paweł - dawniej chłopak Żanety, który ją zghostował - zaczyna pracę na nocki i odkrywa, że jego zwierzchnik jest wilkołakiem. Tak, najstarszym bratem tych wilkołaków, którzy w cyklu obok pogryźli magiczne patyczki i im odbiło na tyle, że porwali Żanetę w celu matrymonialnym. Mają zakaz wstępu do Brzegu i kosę z Sabiną i Piotrem, ale dzięki Edziowi jest szansa, że stosunki wampirzo-wilkołacze jakoś się ułożą.
Chyba sensownie byłoby czytać na przemian z cyklem o nienormatywnych z firmy konsultingowej, ale można i po. Oczywiście czekam na tom trzeci.
Inne tej autorki.
#140-141
Być może planowałam przeczytać książkę Stefana Zweiga, ale niczego nie żałuję.
1938, niemiecki Śląsk. Rodzina Redlichów, niemieckich Żydów, już wie, że nie ma szans, żeby prowadzić takie życie, jak do tej pory. Pierwszy ucieka Martin, przez Włochy do Kenii, potem planuje sprowadzenie reszty rodziny, mimo że na miejscu wcale nie jest łatwo. Nie ma wiele oszczędności, jego dyplom adwokata nie jest nic wart, z języków zna nieprzydatny niemiecki. Zaczepia się przez znajomości na farmie, na początku w ogóle bez zapłaty, tylko za dach nad głową. Mimo to udaje mu się sprowadzić żonę i córkę, ale nie udaje się wywieźć reszty rodziny, mimo wysiłków. To kładzie się cieniem na życiu Redlichów - stracili wszystko i stali się bloody refugees, a narodowość niemiecka dodatkowo dokłada odium podejrzenia, bo skąd wiadomo, że nie staną po stronie nazistów. Do tego dochodzi bieda, poczucie wyobcowania i świadomość, że oni i tak nie powinni narzekać, bo ci, co pozostali, nie mieli szans z trybami historii. Finał jest słodko-gorzki, kiedy wojna się kończy, Redlichowie mogliby wrócić, ale nie mają do czego - Głubczyce są aktualnie w Polsce, a Niemcy - bez względu na afiliacje polityczne - nie są już mile widziani.
Ale to też opowieść o Afryce oczami nieprzygotowanych na nią Europejczyków, z pewną idealizacją pomocnych czarnych, którzy odnajdują sens życia w pomaganiu białym bwana i memsahib. Narratorką częściowo jest dorastająca Regina Redlich, która została wyrwana z dotychczasowego życia jako dziecko, więc z jednej strony jest najbardziej otwarta na inną kulturę, z drugiej najgorzej znosi niespodziewaną zmianę, kiedy musi się pożegnać z kolejną rzeczą, którą znała i z kolejnymi ludźmi, których pokochała. Ale i dorośli sobie nie radzą ze zmianą - Jettel Redlich, wcześniej pożądana panna w sferach, żona adwokata, pakuje jedwabną suknię do Afryki, gdzie boleśnie odczuwa samotność i brak okazji, co początkowo wydaje się dość małostkowe, ale tak u niej emituje się tęsknota za światem, który odszedł. Jej czas w Kenii, mimo że bezpieczny, nie jest relaksem, raczej - jak to określał ich opiekun, Owuor - trudnym safari, jednym z wielu.
#139/#25
[12.09.2025 - 2.08.2026]
Za chwilę zmiana czasu, cieszę się każdą słoneczną chwilą w mieście. Październik w tym roku wyjątkowo łaskawy; oczywiście zdjęcia nie są z tegorocznego października, to w następnym odcinku. Nowe murale, stare budynki, kolor, zieleń i niebo. Bardzo lubię w Poznań.
GALERIA ZDJĘĆ i więcej kawałków Poznania: listopad 2020 (1), listopad 2020 (2), listopad 2020 (3), grudzień 2020 (4), luty 2021 (5), maj 2021 (6), maj 2021 (7), październik 2021 (8) luty 2022 (9), marzec 2022 (10), październik 2022 (11), styczeń 2023 (12), kwiecień 2023 (13), styczeń 2024 (14), grudzień 2024 (15), grudzień 2024 (16), marzec 2025 (17), luty 2026 (18), kwiecień 2026 (19), czerwiec 2026 (20).
Cal właśnie skończył studia w Edynburgu i mimo dobrych wyników tuła się po znajomych, szukając pracy w zawodzie; sypia na sofach, podjada z lodówek, pracuje za głodowe stawki. Jedyną stałą rzeczą jest telefon od ojca, który jak zegarynka dzwoni dwa razy w tygodniu, żeby usłyszeć, co u syna, opowiedzieć o życiu we wsi i wspólnie się pomodlić. Bo ojciec jest z tych ortodoksyjnie religijnych, jego życie kręci się wokół kościoła, na drugim planie jest hodowla owiec, wełna i tkanie. Kiedy Cal słyszy, że jego babka Ella nie czuje się za dobrze, stwierdza, że na jakiś czas wróci na rodzinną wyspę na Hebrydach. Na jakiś czas, bo po studiach w dużym mieście nie wyobraża sobie życia w zaściankowej społeczności, tym bardziej, że nie ma odwagi przyznać się nikomu w domu, że jest gejem. Nikomu poza Dollem, kumplem od dziecka i wielką miłością. Ale wraca i próbuje sobie znaleźć cokolwiek do roboty, żeby nie patrzeć na surową twarz ojca, wiecznie niezadowolonego ze wszystkiego - jak się Cal zachowuje, jakie ma włosy, jak się ubiera. Im dalej, tym trudniej, tym bardziej, że Doll wcale nie chce się z nim widywać, za to dużo pije. Za dużo. Wtem zmienia się narrator i ojciec, John, opowiada, jak to wygląda z jego perspektywy, ukrywającego się w małej religijnej wspólnocie geja, którego żona odeszła, żeby nie stać na jego drodze do szczęścia. Wydawałoby się, że to idealna chwila na wyznania i pojednanie, ale nie.
To historia ludzi, którzy nie umieją ze sobą rozmawiać, mimo że są sobie bardzo bliscy. John i jego była żona Grace, Cal i Doll, John i jego odchodzący w demencję brat, Cal i Grace, John i Innes, sąsiad i wielka miłość Johna, Innes i jego brat Sorley, wreszcie Cal i John; chyba jedyną osobą, która ze wszystkimi rozmawia jest Ella, tyle że ona jest napływowa, z Glasgow i nikt jej na wyspie nie traktuje poważnie.
#138
Patrzyłem ostatnio jak odcinkowo zrobić Wiślaną Trasę Rowerową. Pętelkami – przejechać jednym brzegiem, potem jakimś mostem i wrócić.
Wygląda na to, że mosty na Wiśle są mniej więcej co 30–40 km:
Kiezmark – Tczew ~30 km
Tczew – Kwidzyn ~40 km
Kwidzyn – Grudziądz ~40 km
Grudziądz – Chełmno (Świecie) ~30 km
Chełmno – Fordon ~40 km
Fordon – Toruń ~40 km
Toruń – Włocławek ~60 km (!)
Włocławek – Płock ~50 km
Płock – Wyszogród ~40 km
Wyszogród – Modlin ~40 km
Modlin – Warszawa ~30 km
Większość tych pętelek to 70-80 kilometrów, bez wzniesień. Do zrobienia bez problemu.
Wyjaśniam od razu temat – chodzi o ładowanie telefonu różnego rodzaju ładowarkami, które akurat miałem pod ręką. Będzie i o szybkości ładowania, i o sprawności. Tematycznie pewnie bardziej pasowałoby na Wattmeter, ale status tamtego bloga (nieaktywny/porzucony) zobowiązuje. Zanim przejdziemy do bohaterów wpisu, słowo o pomiarze. Nie ukrywam, że nie sie są to wielkie statystyki, nie ma …
Czytaj dalej „Sprawność ładowania”
Artykuł Sprawność ładowania pochodzi z serwisu Pomiędzy bitami.
Sabina jest szczęśliwa, bo w firmie trwa kontrola ze skarbówki. Nie że jej padło na głowę, ale zdecydowanie na uszy - uwielbia głos inspektora Majewskiego i stara się przedłużać czas kontroli, żeby nasycić się pięknym brzmieniem jego głosu (a z poprzednich tomów pamiętamy, że zdarzało się jej jeździć pod dom kontrolera i obserwować, mimo delikatnych sugestii Piotrusia, że to niezbyt zdrowe). Jest też zaniepokojona, bo do Brzegu zjeżdżają z międzynarodowego tournee ojciec i matka; matka-strzyga, a ojciec z kolei obdarzony głosem, którego nienawidzi zarówno Sabina, jak i jej zmarła babka. Usiłuje wprowadzić rozdział między swoją rodziną a normalnym życiem, obawiając się, że komentarz o głosie ojca może rozwścieczyć jej matkę, a to niekoniecznie dobrze się skończy. Zabiera więc część ekipy do lasu, w teorii, żeby sprawdzić, czy nie ma w lesie magicznych odpadów, ale tak naprawdę, żeby być daleko od rodzinnej dramy. Tyle że znika. Najpierw na chwilę i odnajduje się w zapadlisku pod ziemią, potem już na tyle trwale, że do akcji włączają się wilkołaki, wampiry (a konkretnie Władzio) i bardzo entuzjastyczny czupakabra. Historia jest dość krótka, ale zostaje wyjaśniona kwestia złola z poprzedniego tomu, na szczęście dodatkowo w książce są dwa opowiadania - jedno o pechowych łowcach potworów, drugie o mumiach w piramidzie, które wychodzą i straszą.
Tak jak teraz szłam przez kolejne strony jak przecinak, to zdecydowanie za drugim razem (bo będzie drugi) będę już powoli delektować się lekturą, bo warto.
Inne tej autorki.
#137
Znamy już kilkoro z nienormatywnych mieszkańców Brzegu i okolic, teraz pojawia się ich więcej. Sabina przysposobiła sobie jako asystentkę i podopieczną Żanetę, która ma w sobie krew dziadów borowych, co czyni z niej babę borową. Żaneta studiuje ochronę środowiska, bo może przekuć swoje zdolności w coś dobrego i jeszcze dostać na to granty. Tyle że ktoś ją śledzi. Ludmiła, współposiadająca z seniorką Strzelecką Siedlisko Rekreacji, okazuje się być potomkinią łowców potworów, na emeryturze, ale to się może zmienić, bo w lasach pod Brzegiem zaczyna się coś niepokojącego z żywiołami dziać. Wilkołaki z Wrocławia zaczynają dziczeć i trzeba uruchomić kontakty w nienormatywnej policji, żeby trzymać rękę na pulsie. Do tego w jeziorze opodal miasta pojawił się cudem ocalały złoty cuś, który jest samotny i lubi muzykę. Do wesołej gromadki dołącza też Agnieszka, siostra Ewy, przyjaciółki Sabiny; nie jest nienormatywna, ale jest w policji i dużo rozumie, podobnie jak Ewa, człowiek-taran, ale w pozytywnym sensie. W trakcie akcji ekipa ma do czynienia ze stalkingiem, napadem i porwaniem, jednocześnie próbując przeprowadzić skomplikowany logistycznie transport cusia wielkości średniego dinozaura. I to zaburzenie żywiołów.
Skądinąd wiem, że akcja tego tomu zazębia się z “W świetle nocy” z innego cyklu, ale tu jeszcze nie jest to krytyczne w przeciwieństwie do części trzeciej, o czym niebawem. W każdym razie warto przed kolejnym tomem zacząć cykl o wampirach. Ja nie zaczęłam, więc trochę narzekałam, że są wzmianki o akcji spoza cyklu, zamiast wyjaśnienia, kto był tajemniczym zleceniodawcą asystentki Ewy.
Inne tej autorki.
#136
The Witcher universe extends far beyond Andrzej Sapkowski’s original stories. What began as a competition entry in Fantastyka magazine has grown into a franchise spanning books, games, TV series, comics and more. For newcomers, figuring out where to start — and what to explore next — can be daunting. The best way in is where it all began: the books. From there, this guide suggests what to read, play and watch next.
The flowchart shows which works to finish before moving on to others, without prescribing a linear order. The notes explain the recommendations, and the final section gives my subjective take on each part of the franchise.
The flowchart covers official works — both canon and non-canon — set in the Witcher universe. It excludes fan projects (such as Alzur’s Legacy) and non-fiction works (such as The Rise of the Witcher and Noclip’s documentary). For more on canon vs non-canon, see my chronology guide.
Controls: Ctrl+scroll or pinch to zoom, drag to pan, double-click or double-tap to fit/reset view. Flowchart requires JavaScript support.
Start with the books, and read them in the order recommended in my reading-order guide.
There are enough comic series and one-offs to warrant a separate article. Indeed, The Comic Book Treasury has already published a comics reading-order guide, so I’ll leave the details to them and simply add that Frog Kiss is available for free online.
A non-canon children’s comic that references characters and events from the books up to Blood of Elves. The spoilers are minor, so it can also serve as an introduction for little humans before they read the books or play the games.
The video games begin where the books leave off. Play the main series in release order. The two spin-offs, Thronebreaker and Gwent, build on the Gwent minigame from the Witcher 3, so I recommend playing them after you’ve tried that minigame.
Reigns: The Witcher is an indie game which references heavily the main Witcher games.
The games come with comics that tell original stories. Kiddo and Reasons of State can be read at any point after the books; Matters of Conscience should be read after the Witcher 2; and Killing Monsters immediately before the Witcher 3. Bonus content and promotional materials are omitted from the flowchart, but the recommendations account for them.
A compendium of the games’ canon rather than a narrative. Read it alongside the video games.
The Witcher TRPG (a pen and paper RPG) and The Witcher Adventure Game (a board game also adapted to computer) reference game characters and events. They are best experienced after getting familiar with the video games.
The original Polish TV adaptation does its own thing, but borrows from the short stories, so watch it after Sword of Destiny.
It comprises the main series, the prequel miniseries and three films. The two animated films, Nightmare of the Wolf and Sirens of the Deep, can be watched any time after the books. Although Blood Origin comes first chronologically, I recommend starting with the main series, which has been better received. The Rats is a film about characters introduced at the end of season 3 of the main series; watch it before or alongside season 4.
Something Ends, Something Begins is a collection of short stories. Two of the stories relate to the books (see my reading-order guide); neither has an official English translation, though unofficial versions are available online.
Ronin is a comic set in an alternate universe inspired by Edo-period Japan.
Opowieści ze świata wiedźmina is an untranslated collection of short stories, none written by Sapkowski.
For Witcher’s 40th anniversary, Nowa Fantastyka (formerly Fantastyka) is publishing new stories set in the universe. Sapkowski didn’t write them, but I consider them official; I explain why in my chronology guide.
Which parts of the franchise you explore is a matter of taste. My take on each one may help you decide what’s worth your time.
They are critically acclaimed and a must-read. The books fall into three groups that differ in style: the short stories, the saga, and the prequels and sequels. Readers disagree whether the short stories or the saga are better, but disliking one doesn’t mean you won’t enjoy the other.
The non-canonical works — Something Ends, Something Begins, Opowieści ze świata Wiedźmina and short stories in Nowa Fantastyka — work well as stand-alone reads and are easy to recommend to fantasy fans.
The comics are fine, though I’m not a fan of the format. If you enjoy comics, you’ll probably like these; otherwise, they may not be worth your time. They either adapt stories from the books or tell original stories that don’t affect the games’ plots.
Like the books, the Witcher games are critically acclaimed and a must-play for anyone who enjoys RPGs. It’s best to play the games in order, but their plots aren’t tightly intertwined, so you can safely skip ahead if necessary. Not every game is available on every platform, their gameplay differs considerably, and the earlier entries may feel dated. Starting with the Witcher 3 is perfectly fine (and has been the introduction to the franchise for many fans).
As for the two spin-offs, don’t feel bound by the order recommended above: playing them before you’ve tried the Gwent minigame won’t spoil much, but keep in mind that Thronebreaker should still come after the books (its story runs concurrently with the saga; see my chronology guide). Gwent is a competitive multiplayer card game, Rogue Mage is a single-player expansion to it, and Thronebreaker is a single-player RPG-like card game.
The Hexer is the original Polish TV series. Some episodes adapt the books reasonably well, but the show’s original material is often a downgrade. The series may also feel dated. I recommend it only to committed fans of the franchise.
Depending on which corner of the Witcher fandom you’re in, mentioning the Netflix adaptation may get stones hurled in your general direction. The criticism is understandable: season 1 is a passable adaptation, season 2 is terrible, and the later seasons are average at best. Still, it has its fans. It’s best to treat the adaptation as separate from the books’ story, despite the shared character names.
In contrast, I enjoyed both animated films, and Sirens of the Deep is a decent adaptation to boot. Both stand on their own, so you can watch them without the main series.
Podwrocławski Brzeg. Małe miasto, wszyscy się znają, wiadomo więc, że specjalistką od BHP jest Sabina Piechota, a młody Piotr Strzelecki prowadzi coaching i terapię. Nie wszyscy jednak wiedzą, czemu ta dwójka prowadzi wspólnie - mimo rozbieżności kodów PKD - firmę, mimo że odpowiedź jest dość oczywista. Nie, nie łączy ich romans, za to miłość i owszem, ale platoniczna. Bo Sabina jest strzygą, a Piotr nie, ale też należy do koegzystującej i uczłowieczonej mniejszości nienormatywnych. Na co dzień wymaga to od nich nie lada opanowania, jako że Piechota ma krótki loncik i silną potrzebę rozrywania denerwujących ją osób na kawałki, pożera więc jako substytut niesamowite ilości wysoko przetworzonych cukrów, zaś Strzelecki w celu utrzymania zen - bo jak nie utrzyma, to będzie źle - wypala lawendowe świeczki i biega. Okazjonalnie mogą się jednak wykazać, bo wokół jest więcej nienormatywnych, którzy prowadzą firmy i dbają o bezpieczeństwo pracowników, a tych normatywnych czasem trzeba przekonać, że absolutnie nic dziwnego nie widzieli. Jednocześnie następują dwa incydenty - ktoś nieudolnie próbuje zabić jednego z pracowników znajomego zakładu przemysłowego, a grób pewnego szczególnie upartego nieboszczyka, którego Piotruś namawia na zaprzestanie nawiedzania rodziny, ktoś wysypuje mnóstwo soli. Niemiło.
Jakie to jest ładne i świeże! Przeczytałam już dwa kolejne tomy, więc absolutnie się z tej oceny nie wycofuję, nie że efekt nowości. Osadzenie nienormatywnych w małomiasteczkowej rzeczywistości i realiach XXI wieku, gdzie trzeba rozliczać faktury, żeby się Urząd Skarbowy nie przyczepił, a ustawy związane z BHP trzeba śledzić na bieżąco, jest urocze. Tak jak wspomniałam, nienormatywni się nie obnoszą, ale i tak ci, co powinni, swoje wiedzą, bo wszyscy wszystkich znają. Ale przymykają oko, bo w zasadzie to nienormatywni są przydatni. Chyba że komuś zaczynają przeszkadzać.
Inne tej autorki.
#135